Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański wolałby, żeby kwestia uzupełnienia liczby członków zarządu NBP została uregulowana, będzie o tym rozmawiał z premierem - poinformował Domański w poniedziałek w RMF24.
- 4 listopada wygasa mandat jednego z członków zarządu NBP. Zobaczymy, czy będą podpisy pod wnioskami o mianowanie kolejnych członków zarządu NBP. (...) Ja bym wolał, aby kwestia zarządu NBP została uregulowana. To nie są moje decyzje. To jest decyzja premiera, z którym będę o tym rozmawiał - powiedział Domański.
Dodał, że na ten moment nie ma potrzeby wprowadzania zarządu komisarycznego do NBP.
Wymagana liczba członków zarządu NBP
Prezydent Karol Nawrocki ponownie przekazał w październiku do kontrasygnaty premiera wnioski o powołanie do zarządu NBP trzech obecnych członków RPP: Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka, Marcina Zarzeckiego oraz byłej wiceprezes NBP w latach 2020-2026 Marty Kightley. W maju premier odesłał ten sam wniosek bez podpisu.
Obecny zarząd NBP liczy minimalną przewidzianą prawem liczbę sześciu osób. 4 listopada upływa kadencja wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego. Jeżeli wakat po Lipińskim nie zostanie uzupełniony, liczba członków zarządu spadłaby poniżej poziomu wymaganego ustawą o NBP.
Spadek liczby członków zarządu NBP poniżej wymaganego minimum może doprowadzić do paraliżu kluczowych funkcji banku centralnego. W praktyce oznacza to m.in.:
- ryzyko, że uchwały Rady Polityki Pieniężnej dotyczące stóp procentowych nie będą wprowadzane w życie,
- brak możliwości legalnego prowadzenia operacji otwartego rynku,
- problemy z ewentualnymi interwencjami walutowymi,
- trudności ze sporządzeniem rocznego sprawozdania finansowego i obliczeniem ewentualnego zysku dla budżetu państwa.
Część tych kompetencji może jednak przejąć Ministerstwo Finansów, natomiast w przypadku decyzji RPP wprowadzanie ich w życie przez zarząd NBP jest raczej symboliczne, a rynek operuje na podstawie komunikatów po posiedzeniach Rady.
Polityczny spór o zarząd banku centralnego
Zgodnie z ustawą w skład zarządu Narodowego Banku Polskiego wchodzi prezes banku centralnego oraz od sześciu do ośmiu członków, w tym dwóch wiceprezesów. Kadencja członków zarządu trwa sześć lat, a ta sama osoba nie może pełnić tej funkcji dłużej niż dwie kolejne kadencje.
Członkowie zarządu są powoływani i odwoływani przez prezydenta na wniosek prezesa NBP. Jednakże zgodnie z konstytucją, co do zasady akty urzędowe prezydenta wymagają kontrasygnaty premiera z wyjątkiem m.in. wniosku do Sejmu o powołanie prezesa NBP czy członków RPP. Kontrasygnaty wymaga zatem powołanie członków zarządu banku centralnego.
Aktualny skład zarządu NBP wraz z upływem kadencji:
- Adam Lipiński - wiceprezes NBP - kadencja do 4 listopada 2026 r.,
- Marta Gajęcka - kadencja do 1 stycznia 2027 r.,
- Paweł Mucha - kadencja do 1 września 2028 r.,
- Artur Soboń - kadencja do 6 grudnia 2029 r.,
- Rafał Sura - kadencja do 28 lipca 2028 r.,
- Paweł Szałamacha - kadencja do 12 października 2028 r.
"Jeżeli wakat nie zostanie zapełniony, liczba członków zarządu NBP spadnie poniżej wymaganej przez Ustawę o NBP. Prezydent Karol Nawrocki przekazał w październiku do kontrasygnaty premiera postanowienie o powołaniu czterech członków zarządu NBP. Kandydatami są: Marta Kightley, Ludwik Kotecki, Przemysław Litwiniuk oraz Marcin Zarzecki" - wskazują ekonomiści Erste BP.
"Trzech ostatnich to obecnie członkowie RPP i gdyby premier zdecydował się na podpisanie nominacji (co wydaje się możliwym scenariuszem), listopadowe posiedzenie Rady byłoby zapewne ostatnim z ich udziałem. Wg najnowszej ankiety PAP L. Kotecki i M. Zarzecki oceniani są jako jedni z bardziej jastrzębich [skłonnych do podwyżki stóp procentowych - red.] członków RPP" - dodają.
Czy Glapiński trafi przed Trybunał Stanu?
Spór o zarząd banku centralnego dotyczy również prezesa NBP. 9 października Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej podtrzymała zarzuty wobec Adama Glapińskiego i zawnioskowała o postawienie go przed Trybunałem Stanu. Wśród stawianych mu zarzutów wymieniono:
- pośrednie finansowanie deficytu budżetowego przez prezesa Glapińskiego,
- działanie bez należytego upoważnienia Rady Polityki Pieniężnej,
- nieuprawnione interwencje walutowe,
- działania sprzeczne z założeniami polityki pieniężnej,
- utrudnianie pracy członkom Rady Polityki Pieniężnej i zarządu Narodowego Banku Polskiego,
- wprowadzanie ministra finansów w błąd,
- akceptowanie mechanizmu automatycznych nagród kwartalnych,
- naruszenie zasady apolityczności.
- Osobiście przygotowałam zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w sprawie wprowadzenia w błąd organu sprawującego władzę. W tym przypadku pan prezes Adam Glapiński wprowadził w błąd ministra finansów przy opracowywaniu budżetu na kwotę sześciu miliardów złotych - mówiła w "Rozmowie Piaseckiego" na antenie TVN24 prof. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej.
Niedawno marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty powiedział, że głosowanie nad wnioskiem o postawienie prezesa Glapińskiego przed Trybunałem Stanu jest możliwe w połowie listopada.