W czwartek premier Tusk wraz z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem wziął udział w pokazie testów dronów, systemów antydronowych oraz rozwiązań autonomicznych, w tym systemu antydronowego SAN, który w 90 proc. ma być sfinansowany ze środków europejskich w ramach programu SAFE.
Premier: to nie tylko gra słów
Tusk zauważył, że nazwa programu oznacza w języku angielskim "bezpieczny". - To nie jest tylko gra słów - ocenił.
- Więc nasz gorący apel: niech nikomu w Polsce nie przyjdzie ta myśl do głowy, żeby zablokować program SAFE, bo będzie to oznaczało uderzenie w samo serce naszych programów polskiego bezpieczeństwa - oświadczył premier.
Zapewnił, że jego apel płynie z "takiej głębokiej potrzeby". Stwierdził też, że w kwestiach dotyczących programu SAFE nie ma miejsca na politykę czy konflikty.
"Ten apel niech dotrze do wszystkich"
- Tu chodzi naprawdę o polskie bezpieczeństwo, o wielkie przyspieszenie polskiej produkcji zbrojeniowej, polskiej myśli technicznej, a w konsekwencji chodzi właśnie o bezpieczne terytorium, bezpieczną granicę, bezpiecznych polskich obywateli - powiedział Tusk.
- Ten apel niech dotrze do wszystkich, którzy mają coś w tej sprawie do zrobienia i do powiedzenia - dodał szef polskiego rządu.
Szef MON o SAFE
Kosiniak-Kamysz zwrócił uwagę na briefingu prasowym, że ten czwartkowy pokaz to tylko część zdolności polskiego przemysłu zbrojeniowego.
- Zdolności polskiego przemysłu zbrojeniowego rosną. Rośnie zatrudnienie, rosną inwestycje, a program SAFE zwielokrotni te możliwości polskich firm zbrojeniowych. W bardzo krótkim czasie będziemy w stanie wykonać coraz to nowsze przedsięwzięcia - powiedział wicepremier.
Minister ocenił, że program SAFE to najlepsze rozwiązanie "takiego turbodoładowania" zdolności polskiej armii.
- Uwalniamy dzięki programowi SAFE środki w budżecie również po to, żeby reagować na rozwój techniki wojskowej - powiedział Kosiniak-Kamysz.
Opracował Krzysztof Krzykowski
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak