"Jesteśmy bardzo zadowoleni, że nastąpił jakiś przełom. Ale to tylko część problemu"

Z kraju

TVN24 Biznes i Świat"Jesteśmy bardzo zadowoleni, że nastąpił jakiś przełom"

Jesteśmy bardzo zadowoleni, że nastąpił jakiś przełom w rozmowach ze stroną niemiecką. Muszę jednak podkreślić, że objęcie zawieszeniem tylko transportów tranzytowych dotyczy jakiejś części problemu - 10 może 20 proc. - podkreślił w TVN24 Biznes i Świat Paweł Trębicki, dyrektor generalny Raben Transport.

Niemiecki rząd zawiesił obowiązujące od stycznia przepisy dotyczące płacy minimalnej dla kierowców ciężarówek przejeżdżających tranzytem przez Niemcy do czasu wyjaśnienia sprawy przez Komisję Europejską.

Według Trębickiego “tak naprawdę 40 proc. transportów wyjeżdżających z Polski do Niemiec, 40 proc. wracających z Niemiec do Polski”. - Dodatkowo dochodzą transporty kabotażowe. Cieszę się, że jest jakiś wyłom, ale nie jest to na razie kompleksowe rozwiązanie problemu - ocenił.

Większe koszty i konsekwencje

Zdaniem przedstawiciela firmy Raben “narzucanie pensji minimalnej polskim pracownikom nie zdejmuje jednocześnie z polskich firm obciążeń wynikających z polskiego systemu pracy”. - To prowadzi do takiej sytuacji, że obciążenia z jednego i drugiego systemu się sumują. Suma tych obciążeń prowadzi do stawki godzinowej 12-14 euro. Już dziś polscy kierowcy otrzymują ze wszystkimi świadczeniami otrzymują wynagrodzenie na poziomie 7-7,5 euro. Zatem taka dysproporcja jak mówi rząd niemiecki nie istnieje - powiedział.

Trębicki zaznaczył, że pełne dostosowanie się do niemieckich przepisów “doprowadziłoby to w pierwszej kolejności do znacznego ograniczenia zdolności transportowej i zwolnień kierowców, ale też radykalnego podniesienia stawek transportowych”. - Z szacunków, które prowadziliśmy, dostosowanie się do wymogów oznaczałoby podniesienia stawek transportowych miedzy 8 a 10 proc. - dodał.

Ustępstwa specjalne

Niemiecka minister pracy Andrea Nahles przekazała w piątek, że rząd w Berlinie poszedł na ustępstwa w sporze o płacę minimalną dla kierowców ciężarówek przejeżdżających tranzytem przez Niemcy i zawiesił obowiązujące od stycznia przepisy do czasu wyjaśnienia regulacji UE w tej kwestii.

Nahles zastrzegła, że płaca minimalna w wysokości 8,50 euro za godzinę będzie nadal obowiązywała kierowców ciężarówek, które są załadowywane i rozładowywane na terenie Niemiec. Nahles pozytywnie oceniła fakt wdrożenia przez Komisję Europejską postępowania, którego celem jest wyjaśnienie spornych kwestii. Wyraziła nadzieję, że postępowanie zakończy się do lata. Berlin uważa, że przepisy są zgodne z ustawodawstwem unijnym. Po spotkaniu z polskim ministrem pracy Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem szefowa niemieckiego resortu pracy mówiła o "znaku dobrego sąsiedztwa".

Szef resortu pracy Kosiniak-Kamysz po piątkowym spotkaniu z Nahles oświadczył dziennikarzom, że z zadowoleniem przyjął informację, że "przepisy dotyczące minimalnego wynagrodzenia i obowiązków administracyjnych oraz interpretacji z tym związanych dotyczące tranzytu przez Republikę Federalną Niemiec zostają zawieszone".

Szef resortu pracy zauważył jednak, że wątpliwości krajów członkowskich UE dotyczące rozwiązań wprowadzonych przez płacę minimalną nie dotyczą tylko tranzytu. "Z zadowoleniem przyjmujemy dzisiejszą deklarację, choć podtrzymujemy dalej nasze zastrzeżenia, co do zgodności z prawem europejskim, dotyczące również transportu transgranicznego, jak również kabotażu" - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

Autor: mn / Źródło: TVN24 Biznes i Świat, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Biznes i Świat