Gorączka inwestycyjna wokół sztucznej inteligencji zaczyna słabnąć. Obawy o przyszłość sektora AI uderzyły w światowe giełdy, a szczególnie mocna wyprzedaż dotknęła w czwartek amerykański Nasdaq, na którym notowani są technologiczni giganci, tacy jak Alphabet, Nvidia, Meta i Apple - pisze BBC.
Spadki nastąpiły po zdecydowanym zwycięstwie demokratów w wyborach środka kadencji w USA, które dało partii pełną kontrolę nad Kongresem. Wielu jej czołowych polityków prowadziło kampanię przeciwko nieograniczonej rozbudowie centrów danych, kluczowych dla rozwoju sztucznej inteligencji.
Inwestorzy obawiają się, że nowy układ sił w Kongresie może oznaczać zaostrzenie regulacji dotyczących AI. Niepokój wokół perspektyw branży narastał jednak już wcześniej.
Boom na sztuczną inteligencję
Udostępnienie ChatGPT przez OpenAI pod koniec 2022 roku jest powszechnie uznawane za moment, który wywołał ogromne zainteresowanie opinii publicznej i firm praktycznymi zastosowaniami sztucznej inteligencji. Zapoczątkowało również "współczesną gorączkę złota".
Inwestorzy zaczęli masowo lokować pieniądze w spółkach produkujących chipy i infrastrukturę sieciową, budujących centra danych i dostarczających energię potrzebną do ich zasilania, a także w firmach rozwijających samą sztuczną inteligencję. Wyceny spółek technologicznych gwałtownie wzrosły.
Boom trwał również w tym roku. Według analiz Goldman Sachs inwestycje w AI mają w samym 2026 roku sięgnąć 1 bln dolarów. Sektor przyciągnął tak dużo dostępnego kapitału, że w rezultacie wzrosły koszty finansowania dla innych branż.
Inwestorzy oczekują jednak zwrotu z zainwestowanych pieniędzy, a w ostatnich miesiącach narastają wątpliwości, czy boom na AI rzeczywiście przyniesie spodziewane zyski.
Obawy te pojawiły się w czasie, gdy szeroko komentowane są publiczne wypowiedzi badaczy AI, którzy kwestionują bezpieczeństwo sztucznej inteligencji, a nawet sugerują, że może ona stanowić egzystencjalne zagrożenie dla ludzkości. Podsyca to spekulacje, że branżę mogą czekać bardziej restrykcyjne regulacje.
Demokraci kontra sztuczna inteligencja
Podczas gdy administracja Trumpa zdecydowanie stawia na sztuczną inteligencję, czyli "superinteligencję", jak lubi ją nazywać prezydent, wielu czołowych demokratów wykorzystało oddolne obawy związane z rozbudową centrów danych i ich wpływem na lokalne społeczności.
Obawy te dotyczyły przede wszystkim dużego zużycia wody i energii elektrycznej przez te obiekty. Wiele osób obawiało się, że przełoży się to na wzrost rachunków gospodarstw domowych. Zwracano również uwagę na hałas, zajmowanie terenów oraz ogólne uciążliwości związane z funkcjonowaniem centrów danych.
Sondaż Gallupa opublikowany w maju wykazał, że 71 proc. Amerykanów sprzeciwiłoby się budowie centrum danych w swojej okolicy. W przypadku elektrowni jądrowej odsetek ten wynosił 53 proc.
Demokraci, mając kontrolę nad obiema izbami Kongresu, mają teraz bardziej zdecydowanie przeciwstawiać się technologicznej agendzie prezydenta, a także wprowadzać przepisy, które mogłyby ograniczyć rozwój branży.
Gina Hinojosa, wybrana na gubernator Teksasu z ramienia demokratów, prowadziła kampanię przeciwko centrom danych, zapowiadając moratorium na budowę nowych obiektów. Jej zwycięstwo może oznaczać sprzeciw wobec technologicznego multimiliardera Elona Muska, który przeniósł znaczną część działalności SpaceX i Tesli do tego stanu, przez lata będącego bastionem Republikanów. Szef Tesli wydał niemal 450 mln dolarów na wsparcie kampanii republikanów.
Co dalej z akcjami?
Jak zauważa Tudor Brown, współzałożyciel brytyjskiej firmy technologicznej Arm Holdings, "wyceny akcji opierają się na przyszłych, a nie obecnych zyskach". Jeśli więc potencjalne korzyści nie będą tak duże, jak oczekiwano, część inwestorów zdecyduje się sprzedać swoje akcje.
Spadki obserwowane na giełdach w ciągu ostatnich 24 godzin wydają się być wywołane wynikami ostatnich wyborów w USA. Jednak obawy, że spółki technologiczne są przewartościowane, pojawiały się już na długo przed wyborami. Pytanie brzmi teraz, czy mamy do czynienia jedynie ze spuszczeniem nieco powietrza z nadmiernie rozgrzanego rynku, czy też jest to sygnał, że boom na sztuczną inteligencję jest bańką, która wkrótce pęknie, pociągając za sobą znacznie szersze konsekwencje.
Nandini Roy Choudhury z Future Market Insights uważa, że inwestorzy będą oceniać, czy zmiana polityczna może doprowadzić do ograniczeń dotyczących budowy centrów danych, zużycia energii oraz wdrażania technologii AI. Dodaje, że szybkie i szerokie odbicie notowań spółek technologicznych jest mało prawdopodobne, ponieważ inwestorzy będą zapewne bardziej selektywni i będą preferować firmy o silniejszych bilansach.
Brown uważa natomiast, że wpływ tych wydarzeń będzie ograniczony. Jego zdaniem wyceny akcji zostały zawyżone przez oczekiwania dotyczące "niemal nieograniczonego wzrostu AI", po których nastąpiła "lekka panika".
- To ma swoją naturalną dolną granicę - mówi. - Później, jak sądzę, wyceny zaczną odzwierciedlać fakt, że te firmy nadal zarabiają bardzo dużo pieniędzy - skwitował.