Strażacy złapali jałówki, które uciekły na bagna. "Do współpracy trzeba było skłonić je sposobem"

TVN24 | Białystok

Autor:
tm/gp
Źródło:
tvn24.pl
Cielęta uciekły na bagno. Złapać pomogli je strażacy ochotnicyPiotr Barbachowski / zlomzy.pl
wideo 2/10
Piotr Barbachowski / zlomzy.plCielęta uciekły na bagno. Złapać pomogli je strażacy ochotnicy

Jałówki, które na początku stycznia uciekły z jednego z gospodarstw na terenie gminy Jedwabne (województwo podlaskie), wróciły do właściciela. Żeby je złapać, strażacy ochotnicy musieli wykazać się pomysłowością.

- Najtrudniej było skłonić zwierzęta do współpracy. Położyliśmy więc przy brzegu jedzenie, a wokół jedzenia – pętle. Jałówki, chcąc się posilić, wchodziły w pułapkę. Wiązaliśmy je za nogi i dopiero wtedy próbowaliśmy zwierzęta transportować przez rzekę - mówi Sylwester Rutkowski z OSP Jedwabne.

Cielęta uciekły na bagno. Złapać pomogli je strażacy ochotnicyPiotr Barbachowski / zlomzy.pl

Pierwsza próba zakończona fiaskiem

Wieczorem 3 stycznia z jednego z gospodarstw na terenie gminy Jedwabne uciekło osiem wyrośniętych jałówek. Zwierzęta przepłynęły przez rzekę i przedostały się na drugi brzeg. Następnego dnia, pomimo sześciogodzinnej akcji z udziałem m.in. strażaków z PSP Łomża i z okolicznych OSP, nie udało się ich złapać. Z uwagi na płochliwość oraz to, że akcja odbywała się na bardzo trudnym terenie.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W INTERNECIE >>>

Jałówki nadal błąkały się więc po biebrzańskich rozlewiskach. Z okolic wsi Rutkowskie w gminie Wizna udały się w kierunku miejscowości Burzyn. Następnie opuściły powiat łomżyński i skierowały się na Giełczyn-Kołodzieje na terenie powiatu monieckiego w gminie Trzcianne.

By wyłapać zwierzęta, ratownicy musieli wykazać się pomysłowościąPiotr Barbachowski / zlomzy.pl

Zwierzęta wypatrzył właściciel przez lornetkę

- Później musiały zawrócić, bo właściciel, który przez te wszystkie dni szukał swojego bydła, wypatrzył je w poniedziałek (11 stycznia) przez lornetkę w okolicach Brzostowa w gminie Wizna. Zaraz wezwał nas na pomoc – mówi Sylwester Rutkowski.

Oprócz OSP Jedwabne, w akcji (a trwała ona niemal przez cały wtorek) wzięły udział również OSP Wizna, Jeziorko i Nowy Cydzyn.

Nie dało się przewieźć zwierząt łódką

- I tym razem nieoceniony okazał się wszędołaz, który ma na wyposażeniu OSP Nowy Cydzyn. Mieliśmy jednak problem z tym, że jałówek nie dało się utrzymać na łódce, którą próbowaliśmy przewieźć każdą z nich na drugi brzeg. Zwierzęta wierzgały, a i fale były dość duże. Musieliśmy więc transportować zwierzęta zanurzone w wodzie – opowiada strażak ochotnik. 

Wszystkie jałówki przeżyły. Od razu trafiły do boksu do przewożenia zwierząt, a później do ciepłych pomieszczeń.

- Najbliższe dni spędzą pod okiem lekarza weterynarii - podkreśla Sylwester Rutkowski. 

Akcja wyłapywania zwierząt trwała niemal cały dzieńPiotr Barbachowski / zlomzy.pl
Do zdarzenia doszło na terenie gminy JedwabneGoogle Maps

Autor:tm/gp

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Piotr Barbachowski / zlomzy.pl