- Administracja Trumpa opublikowała zapowiadane wcześniej nowe zalecenia dietetyczne dla Amerykanów. "Jedzcie prawdziwą żywność" - apeluje do Amerykanów sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy Jr.
- Część zaleceń pokrywa się z powszechnie przyjętymi rekomendacjami. Są jednak pewne kontrowersje. Czy naprawdę dla zdrowia powinno się jeść czerwone mięso i pełnotłusty nabiał?
- Nowe amerykańskie zalecenia dietetyczne uwzględniają też spożywanie większej ilości białka - od 1,2 do 1,6 g na kilogram masy ciała dziennie. Co na to dietetycy?
- Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl.
W środę administracja Donalda Trumpa zaprezentowała nową piramidę żywieniową, wydając zapowiadane wcześniej zmodyfikowane zalecenia dietetyczne dla Amerykanów na lata 2025-2030. Na górze nowej, odwróconej piramidy umieszczono białko, nabiał i zdrowe tłuszcze razem z warzywami i owocami, na dole - produkty pełnoziarniste. Jak podkreśla Robert F. Kennedy Jr., sekretarz zdrowia w administracji Trumpa, kluczowym przesłaniem nowych zaleceń jest to, aby "jeść prawdziwą żywność". Nowe rekomendacje dietetyczne dla Amerykanów częściowo pokrywają się z innymi, dobrze znanymi i potwierdzonymi w nauce zaleceniami. Nie zabrakło jednak kontrowersji.
- Mogło być gorzej - tak wydane w środę zalecenia komentuje w rozmowie z tvn24.pl dr nauk o zdrowiu Damian Parol, dietetyk kliniczny i psychodietetyk. Jak wyjaśnia, ludzie związani z administracją Trumpa wcześniej sygnalizowali zastrzeżenia do uwzględniania produktów roślinnych w diecie, zwłaszcza do spożywania olejów roślinnych. Nowe zalecenia nie są aż tak radykalne, jak wiele osób się spodziewało.
Dr Parol zaznacza też, że obecnie odchodzi się już raczej od piramidy żywieniowej na rzecz talerza zdrowego żywienia, który w sposób bardziej przejrzysty i jasny pokazuje, jakie produkty i w jakich proporcjach powinno się spożywać.
- Jestem zwolenniczką zaleceń w postaci talerza, gdzie jasno mamy pokazane proporcje produktów, do jakich powinniśmy dążyć w głównych posiłkach. Odwrócona piramida porządkuje hierarchię produktów w skali całej diety, natomiast model talerza pozostaje narzędziem bardziej intuicyjnym w codziennym planowaniu posiłków, pokazując proporcje między białkiem, warzywami i pozostałymi komponentami w jednym daniu - komentuje w rozmowie z tvn24.pl dr Katarzyna Wolnicka, specjalistka dietetyki, wykładowczyni akademicka.
Amerykanie zalecają więcej białka
Co jest dobre w nowych zaleceniach? Przede wszystkim, Amerykanie kładą nacisk na białko. Dietetycy i lekarze mówią o nim coraz więcej, ponieważ jest ważne do budowy masy mięśniowej, a także zwiększa uczucie sytości, zmniejszając tym samym apetyt, co pomaga w utrzymaniu prawidłowej masy ciała. - Niektórzy myślą, że im więcej białka, tym większa sytość. Badania w większości jednak tego nie potwierdzają, sugerując, że spożywanie większych ilości białka niż 1,6 g na kilogram masy ciała, nie za bardzo ma sens pod kątem sytości. Dlatego widełki podane w rekomendacjach administracji Trumpa, czyli od 1,2 g do 1,6 g białka, są rozsądne. To więcej niż w większości innych zaleceń żywieniowych, ale moim zdaniem to akurat dobra zmiana - mówi dr Parol.
Zalecenie spożycia większej ilości białka podoba się też dr Wolnickiej. - Wyższe spożycie białka sprzyja kontroli masy ciała, ochronie masy mięśniowej u osób starszych i redukujących masę ciała oraz poprawie kontroli glikemii - wylicza ekspertka. Podkreśla jednak, że według aktualnych danych naukowych priorytetem powinny być białka roślinne, ryby, owoce morza oraz chude mięso, przy ograniczaniu produktów bogatych w tłuszcze nasycone, takich jak czerwone mięso, masło, smalec czy łój.
Tymczasem, w nowej amerykańskiej piramidzie żywieniowej przynajmniej wizualnie czerwone mięso umieszczono na górze. Wymieniono je też w tekście wraz z innymi odzwierzęcymi źródłami białka. - W dietetyce raczej nie rekomenduje się spożywania czerwonego mięsa, a na pewno nie w dużych ilościach. Chodzi głównie o to, że zwiększa ono ryzyko rozwoju raka jelita grubego, a także zawiera sporo nasyconych kwasów tłuszczowych, które podnoszą stężenie frakcji LDL cholesterolu, czyli tak zwanego "złego cholesterolu" - wyjaśnia dr Damian Parol. Cieszy go natomiast to, że administracja Trumpa rekomenduje również spożywanie białka roślinnego.
Czy mrożony groszek na szczycie piramidy żywieniowej to pomyłka? Nie. - W internecie można oczywiście trafić na osoby, które uważają, że mrożone produkty tracą wartości odżywcze, ale to zupełnie nie jest prawda. Jak najbardziej można je spożywać - mówi dr Parol. Jak zaznacza, trochę bardziej kontrowersyjna jest kwestia żywności puszkowanej. - Sam jem takie produkty i nie odradzam ich moim pacjentom, ale niektórzy eksperci mają do nich zastrzeżenia, między innymi ze względu na bisfenol A, który może przenikać z puszek do żywności. W moim odczuciu nie jest to jednak realny problem i żywność puszkowana jest elementem zdrowej diety.
Produkty pełnotłuste i łój wołowy
Z zaleceniem spożywania większej ilości białka łączy się kolejna rekomendacja - dotycząca nabiału. Amerykanie rekomendują aż trzy porcje nabiału na dzień, z naciskiem na produkty pełnotłuste i niesłodzone. - Trzy porcje nabiału to dużo, patrząc na inne zalecenia żywieniowe. Produkty pełnotłuste, na przykład żółte sery czy śmietana, raczej nie są rekomendowane, ponieważ przeważnie mają więcej kalorii, co ma znaczenie w walce z otyłością, która w Stanach Zjednoczonych jest problemem o ogromnej skali. Produkty pełnotłuste podnoszą też poziom "złego cholesterolu" - mówi dr Damian Parol.
Dietetyk krytykuje też zalecenie smażenia na łoju wołowym albo maśle. - To zupełnie nie sprzyja zdrowiu i jest sprzeczne z jakimikolwiek rekomendacjami - podkreśla. - Dobrze, że w zaleceniach uwzględniono też tłuszcze roślinne, takie jak orzechy, oliwę z oliwek i awokado. Nie wymieniono jednak olejów roślinnych, mimo że powszechnie uważa się je za zdrowe źródło tłuszczów i rekomenduje się ich spożywanie.
Dr Parol zwraca też uwagę na pewną niespójność w zaleceniach administracji Trumpa. Napisano w nich bowiem, że nasycone kwasy tłuszczowe powinny stanowić do 10 procent dziennego spożycia kalorii, co - jak podkreśla dietetyk - jest właściwie nierealne do zrealizowania przy zastosowaniu się do reszty podanych w tym samym dokumencie rekomendacji żywieniowych.
Na tę sprzeczność zwraca uwagę też dr Wolnicka. - Z jednej strony tłuszcz zwierzęcy jest wymieniony jako korzystny dla zdrowia z drugiej pozostaje ograniczany, zgodnie zresztą ze światowymi rekomendacjami, w oparciu o naukę do 10 proc. energii z diety - podkreśla specjalistka dietetyki.
Alkohol, słodziki i mikrobiomPoza tym, Amerykanie - zgodnie z tym, co dziś podkreśla się powszechnie - rekomendują ograniczenie spożywania żywności wysokoprzetworzonej, a także produktów zawierających duże ilości cukru i soli. - Warto docenić silny nacisk na zwiększenie spożycia warzyw, owoców i produktów pełnoziarnistych oraz jednoznaczne ograniczenie cukrów dodanych, rafinowanych zbóż, żywności wysokoprzetworzonej i napojów słodzonych. Są to elementy od lat obecne w rekomendacjach dla zdrowia publicznego - podkreśla dr Katarzyna Wolnicka.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podkreśla, że nie ma ilości alkoholu bezpiecznej do spożycia. Wiadomo też, że alkohol nie ma właściwości prozdrowotnych. Jak mówi dr Parol, dla wielu osób jest to jednak zalecenie "zawieszające poprzeczkę zbyt wysoko", dlatego nie krytykuje tego, że w nowych zaleceniach administracji Trumpa - mniej radykalnie - rekomenduje się ograniczenie spożywania alkoholu, z zaznaczeniem, że całkowicie powinny z niego zrezygnować kobiety w ciąży, osoby zdrowiejące z uzależnienia, a także osoby chore przewlekle i przyjmujące leki.
Amerykanie uwzględnili w swoich zaleceniach też mikrobiotę jelitową, podkreślając, że szkodzi jej żywność wysokoprzetworzona, a służą warzywa, owoce, kiszonki i produkty bogate w błonnik. - To zalecenie jest dla mnie pozytywnym zaskoczeniem, szczególnie w czasach, kiedy na temat mikrobioty jelitowej formułuje się wiele niezgodnych z nauką twierdzeń. Ta rekomendacja jest bardzo rozsądnie sformułowana - mówi dr Parol.
- Z perspektywy środowiskowej nowe amerykańskie zalecenia pozostają niejednoznaczne. Choć eliminacja żywności wysokoprzetworzonej i promowanie diety opartej na warzywach wpisują się w założenia diety planetarnej, brak wyraźnych ograniczeń dotyczących czerwonego mięsa osłabia ten przekaz. To obszar, który zarówno w kontekście zdrowia populacyjnego, jak i ochrony klimatu wymaga dalszej korekty - podsumowuje dr Wolnicka.
Autorka/Autor: Zuzanna Kuffel/pwojc
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: realfood.gov