Na początku tygodnia 33-letni turysta z Florydy zaginął w Parku Narodowym Glacier w Montanie. Po raz ostatni nawiązano z nim kontakt w niedzielny wieczór, a zaginięcie zgłoszono kolejnego dnia. Od tego momentu straż parku prowadziła poszukiwania mężczyzny.
Znaleźli ciało ze śladami ataku niedźwiedzia
Niestety akcja zakończyła się tragicznie - w środę około południa strażnicy znaleźli zwłoki 33-latka kilkanaście kilometrów od szlaku, w gęsto zalesionym terenie. Zauważyli na jego ciele ślady charakterystyczne dla ataku niedźwiedzia. - Obrażenia odpowiadają tym odniesionym w wyniku spotkania z niedźwiedziem - poinformowała Służba Parków Narodowych (NPS) w komunikacie prasowym wydanym w czwartek.
NPS ostrzega, by w razie napotkania niedźwiedzia na terenie parku zachować odpowiedni dystans, najlepiej około 100 metrów. Zmiana zachowania zwierzęcia świadczy o zbyt bliskiej odległości. Do obserwacji zwierzęcia najlepiej użyć lornetki lub teleobiektywu. Należy także zapewnić sobie drogę ucieczki i zacząć się oddalać, jeśli zwierzę zacznie się zbliżać. NPS dodaje, że wszystkie niedźwiedzie mogą być niebezpieczne i należy uszanować ich przestrzeń osobistą.
Jest dochodzenie
Służba Parku Narodowego Glacier prowadzi dochodzenie w sprawie śmierci mężczyzny. Aby je ułatwić, zamknęła część szlaku, w pobliżu którego znaleziono ciało. - Służby ochrony przyrody i policja oceniają obecnie teren pod kątem aktywności niedźwiedzi i innych bieżących zagrożeń dla bezpieczeństwa publicznego - przekazała NPS w komunikacie.
Nie jest to pierwszy atak niedźwiedzia w Parku Narodowym Glacier w ostatnich miesiącach. W lipcu 2025 roku 34-letnia kobieta została śmiertelnie zraniona przez zwierzę nad jeziorem Janet. Poprzedni atak, który zakończył się śmiercią człowieka, miał miejsce prawie 30 lat temu, w 1998 roku, gdy mężczyzna został zabity przez niedźwiedzia grizzly.