Wójt przenosi zajęcia do innej szkoły dzień przed początkiem roku. "To coś nieprawdopodobnego"

TVN24 | Wrocław

Autor:
ib/ks
Źródło:
TVN24 Wrocław
Rodzice okupują szkołę w SosnówceTVN24 Wrocław
wideo 2/9
TVN24 WrocławRodzice okupują szkołę w Sosnówce

Niespełna 24 godziny przed rozpoczęciem roku szkolnego dyrektorka niewielkiej szkoły podstawowej w Sosnówce (Dolnośląskie) otrzymała decyzję wójta, dotyczącą przeniesienia wszystkich zajęć do innej miejscowości. Nauczyciele nie widzą możliwości pracy w ten sposób, a rodzice zapowiedzieli strajk okupacyjny. Wójt twierdzi, że nie ma pieniędzy na utrzymanie szkoły, i dodaje, że budynek nie spełnia norm przeciwpożarowych.

Sosnówka to niewielka miejscowość położona u podnóży Karkonoszy. Do tamtejszej szkoły i filii oddziału przedszkolnego uczęszcza nieco ponad setka uczniów. Jak słyszymy od nauczycieli i rodziców, w szkole tęsknią za normalnością. Od ponad roku trwa bowiem walka o jej funkcjonowanie.

Wójt gminy Podgórzyn Mirosław Kalata powtarza, że brakuje pieniędzy na utrzymanie placówki. Dwukrotnie próbowano ją zamknąć. Pierwszy raz, kiedy rada gminy podjęła uchwałę intencyjną dotyczącą jej likwidacji. Sprzeciwiło się wtedy kuratorium, związki zawodowe oraz rodzice uczniów. Druga próba to brak akceptacji tzw. arkusza organizacyjnego placówki, co według włodarza gminy powinno skutkować zawieszeniem działalności. Do sporu włączyło się Ministerstwo Edukacji Narodowej, które uważa, że szkoła powinna dalej funkcjonować.

Spór o hydranty

Niemal z początkiem roku szkolnego 2020/2021 nastąpiła trzecia próba. 31 sierpnia wójt Kalata wezwał do urzędu nową dyrektorkę szkoły (poprzednią odwołał niecały tydzień wcześniej) i wręczył jej decyzję o przeniesieniu wszystkich zajęć szkolnych od 2 września do szkoły w Podgórzynie. Uzasadnieniem pisma była decyzja straży pożarnej, według której budynek nie spełnia norm przeciwpożarowych. Chodzi o wykonanie wewnętrznej sieci hydrantowej w obiekcie i zbudowanie zbiorników przeciwpożarowych nieopodal szkoły.

- Decyzja straży pożarnej o tym, że tu powinny być hydranty, zapadła w kwietniu. W budżecie szkoły jest nawet około 41 tysięcy na to, żeby zacząć coś w tym kierunku robić. Nic do tej pory nie zostało zrobione. Był czas pandemii, był czas wakacji, aby o tym pomyśleć. Poza tym, ja bym się nie zgodziła, że te warunki są niebezpieczne, bo mamy pismo od komendanta straży pożarnej, że decyzja o hydrantach nie zamyka budynku. Nie uznaje, że on jest niebezpieczny i trzeba go zamknąć, trzeba tylko poprawić te warunki - mówi Łucja Balcerek, była już dyrektorka szkoły w Sosnówce.

"Jestem zbulwersowana"

Pani Łucja przyszła na odbywające się na boisku szkoły rozpoczęcie roku. Wspierała swoich - jeszcze niedawno - podopiecznych i ich rodziców. W powietrzu dało się wyczuć atmosferę niepewności. Nikt nie potrafił do końca wyjaśnić, jak ma wyglądać nowa rzeczywistość.

- Razem dzieci szkoły podstawowej w Podgórzynie i dzieci szkoły podstawowej w Sosnówce, w dwóch odrębnych strukturach, będą funkcjonowały w jednym budynku. Takie jest założenie zarządzenia - mówi Teresa Smykowska, p.o. dyrektor szkoły w Sosnówce.

W Sosnówce perturbacje na początek roku szkolnegoTVN24 Wrocław

Tyle że ani ona, ani nauczyciele, ani rodzice nie wiedzą, jak takie zajęcia miałyby wyglądać. Nikt nie potrafił do końca wyjaśnić, jak ma wyglądać nowa rzeczywistość. Żadne dodatkowe wskazówki nie zostały przekazane. Żadne decyzje jeszcze nie zapadły.

- Jestem bardzo zaskoczona tym, co się dzieje. Miało być rozpoczęcie roku, dzieci miały przyjść do szkoły, a tu się okazuje, że szkoły najprawdopodobniej nie ma. Dziecko ma od jutra iść do Podgórzyna. Jestem bardzo zbulwersowana, jesteśmy zżyci z tą szkołą, jest to dla nas coś nieprawdopodobnego. Wolałabym, żeby dziecko zostało tutaj - mówi pani Patrycja, mama szóstoklasisty.

Szkoła w Podgórzynie kończy zajęcia około godziny 14. Nauczyciele z Sosnówki pytają, czy w takim razie mają uczyć na zmiany popołudniowe i siedzieć z dziećmi w klasach do nocy? Co z bezpieczeństwem dzieci?

- Jak to się ma w dzisiejszych czasach, kiedy mamy do czynienia z COVID-19, skupienie wszystkich dzieciaków w jednej szkole do przepisów sanepidu? - pyta Robert Plewa, przewodniczący rady rodziców, który na apelu ogłosił strajk okupacyjny.

- Czekamy, aż przyjedzie do nas pan wojewoda i tę sprawę rozwiąże. Nie zgadzamy się z zarządzeniem wójta, które wczoraj otrzymaliśmy - zaznacza Plewa.

"Mamy ograniczone środki finansowe"

Poprosiliśmy gminę Podgórzyn o stanowisko na temat sporu o szkołę w Sosnówce. Wójt nie wypowiedział się przed naszą kamerą. Zrobił to jego zastępca, który powtórzył, że do 30 października należy tam wykonać sieć hydrantową. Błyskawiczny remont nie jest obecnie możliwy, w związku z czym zajęcia mają odbywać się w Podgórzynie.

- Sytuacja finansowa, jak myślę, jest teraz bardzo poważna w każdym samorządzie. Mamy ograniczone środki finansowe. COVID-19 pogłębił tę sytuację. Dopiero po wizycie u pana wojewody, po rozmowach, on obiecał nam, że w jakiś sposób będziemy szukać środków finansowych, żeby móc to wykonać. Sytuacja finansowa nie pozwoliła nam tego wcześniej wykonać - mówi Tomasz Szewczyk, zastępca wójta gminy Podgórzyn.

Dzieci miałyby uczyć się w innej placówce do czasu, kiedy w Sosnówce przeprowadzona zostanie modernizacja. Kiedy miałoby to nastąpić? Szewczyk na to pytanie odpowiedzi nie udzielił.

- My jako organ prowadzący nie pozwolimy sobie, aby ryzykować zdrowiem i bezpieczeństwem dzieci w obiekcie. Jeżeli jest do wykonania sieć hydrantowa, to trzeba ją wykonać - dodaje.

A co z kumulowaniem większej liczby dzieci w jednym budynku?

- Jest to szkoła przestrzenna, duży obiekt. Myślę, że jak panie dyrektorki wspólnie wypracują schemat funkcjonowania, to będziemy w stanie funkcjonować bezpiecznie nawet w ramach COVID-u - mówi Tomasz Szewczyk.

P.o. dyrektor Teresa Smykowska skorzystała ze swoich uprawnień i odwołała zajęcia na trzy najbliższe dni. W tym czasie chce przemyśleć sprawę, skontaktować się z dyrektorką szkoły w Podgórzynie i spróbować znaleźć dogodne rozwiązanie.

Rozwój sytuacji w Sosnówce śledzi wiceminister edukacji Marzena Machałek. Pytana przez ekipę TVN24 o interwencję ministerstwa w sporze, odparła, że na razie trwa sprawdzanie dokumentów dotyczących kompetencji wójta.

- Ministerstwo jest po stronie rodziców i uczniów tej szkoły. Nie wykluczamy podjęcia kroków prawnych w tej sprawie po zapoznaniu się z dokumentacją, jednak na razie na to za wcześnie - przyznaje Machałek.

Autor:ib/ks

Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Wrocław