Prokurator uciekł z miejsca kolizji i zasłonił się immunitetem

Prokurator uciekł od odpowiedzialności
Prokurator uciekł od odpowiedzialności
Źródło: TVN24 Wrocław
Wrocławski prokurator spowodował kolizję i uciekł. Przed policja zasłonił się immunitetem. Przełożonych o sprawie zawiadomiła policja. Po trzech miesiącach.

Ludwik Uciurkiewicz z Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu 9 sierpnia na jednym z parkingów spowodował kolizję. Według świadków zdarzenia, do których dotarli dziennikarze „Gazety Wrocławskiej”, zachowywał się agresywnie. Panu Janowi, kierowcy pojazdu w który wjechał Uciurkiewicz, miał zaproponować 200 zł rekompensaty. Gdy mężczyzna poprosił o polisę ubezpieczeniową, prokurator wrócił do swojego auta i odjechał.

Taką wersję wydarzeń potwierdza rzecznik wrocławskiej prokuratury apelacyjnej.

- Z wstępnych informacji wynika, że prokurator wyciągnął legitymację służbową. Wtedy policja zaniechała postępowania – mówi Marek Ratajczak.

Przełożeni nie wiedzieli

Przełożeni śledczego o sprawie dowiedzieli się po kilku miesiącach. Na początku listopada o sprawie poinformowali ich policjanci z wrocławskiego Rakowca.

- Pismo z policji wpłynęło 2 listopada w późnych godzinach popołudniowych. W nim była zawarta informacja o uczestniczeniu przez pana prokuratora Ludwika Uciurkiewicza w kolizji na parkingu przed jednym z marketów – informuje rzecznik prokuratury apelacyjnej Marek Ratajczak.

Jak dodaje, prokurator Uciurkiewicz nie poinformował swoich przełożonych o kolizji. A prokurator apelacyjny wysłał do policjantów prośbę o obszerniejsze wyjaśnienia.

- Trudno stwierdzić, dlaczego policja nas poinformowała o sprawie dopiero 2 listopada – mówi Ratajczak.

Sprawa w toku

Postępowanie wyjaśniające prowadzi rzecznik dyscyplinarny wrocławskiej prokuratury apelacyjnej.

- Po zebraniu materiałów dowodowych i szczegółowych ustaleniach będzie podjęta decyzja co do dalszego trybu postępowania. Wchodzi w grę wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego – mówi rzecznik.

Prokuratorowi, który odjechał z miejsca kolizji, grozi kara od upomnienia do wydalenia ze służby.

- Trudno jednak przesądzać o wynikach postępowania i orzeczonej w przyszłości karze. Tą bowiem musi wymierzyć sąd dyscyplinarny – wyjaśnia Ratajczak.

Autor: dr/k / Źródło: TVN24 Wrocław, Gazeta Wrocławska

Czytaj także: