MON ujawnia, ile kosztowały podróże Misiewicza

TVN24

W maju rząd ujawnił, ile zarabiał Bartłomiej Misiewicz [materiał "Faktów" z 10.05.2017 r.]Fakty TVN
wideo 2/36

Bartłomiejowi Misiewiczowi "przysługiwał pojazd służbowy do wyłącznej i pełnej dyspozycji i bez ograniczenia limitu kilometrów" - poinformował wiceminister MON Bartosz Kownacki. Na paliwo do pojazdu byłego rzecznika i szefa gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza wydano prawie 60 tysięcy złotych.

O wydatki związane z podróżami Misiewicza pytał poseł Nowoczesnej Krzysztof Truskolaski. W odpowiedzi na jego poselskie zapytanie wiceminister Kownacki napisał między innymi, że pojazd, który przysługiwał Misiewiczowi, "nie generował żadnych kosztów poza zużyciem paliwa".

"Wyłączna i pełna dyspozycja, bez ograniczenia limitu kilometrów"

"Umowa zakupu pojazdów obejmowała wszelkie przeglądy, serwisy oraz naprawy bieżące (bez dodatkowych kosztów). Taka sama sytuacja ma miejsce, jeżeli chodzi o amortyzację pojazdu, ponieważ zużywane części wymieniane są na bieżąco bez ponoszenia dodatkowych kosztów przez Żandarmerię Wojskową" - poinformował wiceminister.

"Panu Bartłomiejowi Misiewiczowi, na podstawie decyzji Nr 30/MON Ministra Obrony Narodowej z dnia 10 lutego 2017 r. w sprawie zasad korzystania ze służbowych samochodów służbowych osobowych i samochodów dyżurnych w resorcie obrony narodowej (Dz. Urz. Min. Obr. Nar. poz. 25), w tym karty drogowej A, przysługiwał pojazd służbowy do wyłącznej i pełnej dyspozycji i bez ograniczenia limitu kilometrów" - czytamy w odpowiedzi Kownackiego.

Oznacza to, że Misiewicz mógł w dowolny sposób korzystać z limuzyny.

Odpowiadając na pytanie Truskolaskiego o koszty przejazdów Misiewicza, Kownacki stwierdził, że na paliwo wydano 57.568 złotych. W latach 2016-2017 pojazd szefa gabinetu politycznego ministra obrony narodowej przejechał łącznie 95.452 kilometry. Najwięcej podróży Misiewicz miał odbyć w styczniu 2017 roku, kiedy na paliwo wydano 7.194 złote.

Z apteki do gabinetu ministra i rad nadzorczych spółek

O 27-letnim Bartłomieju Misiewiczu głośno stało się w 2015 roku. Wówczas to ten były pracownik apteki w Łomiankach został szefem gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza. Polityczna kariera otworzyła mu wiele drzwi. Misiewicz zasiadał również w radach nadzorczych dwóch spółek - Polskiej Grupie Zbrojeniowej i Energa Ciepło Ostrołęka.

We wrześniu 2016 roku, po tym, jak okazało się, że nie posiada wyższego wykształcenia, Misiewicz złożył na ręce Macierewicza rezygnację ze wszystkich pełnionych przez siebie funkcji w MON, zrezygnował też z członkostwa w radach nadzorczych. Macierewicz rezygnację przyjął.

Oddał legitymację Prawa i Sprawiedliwości

Misiewicz wrócił jednak do MON, by zająć się "analizą dezinformacji medialnych". W 2017 roku piastował jeszcze jedną funkcję - pełnomocnika do spraw komunikacji w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Po nagłośnieniu przez media tej informacji Misiewicz zrezygnował z członkostwa w PiS. Ostatecznie kierownictwo partii zdecydowało o odsunięciu go od pracy w sektorze publicznym.

Jak poinformował wiceminister obrony narodowej, od 14 kwietnia 2017 roku Misiewicz nie jest pracownikiem Ministerstwa Obrony Narodowej. "Nie pełni także żadnych funkcji w spółkach Skarbu Państwa, w których uprawnienia Skarbu Państwa wykonuje Minister Obrony Narodowej, ani w nadzorowanych przez Ministra Obrony Narodowej technicznych instytutach badawczych" - dodał Kownacki.

Autor: mart//now/jb / Źródło: tvn24.pl