10 września tikotoker pochwalił się, że razem z grupą znajomych weszli na teren zamkniętego szpitala w Miastku (województwo pomorskie). Wrzucił też film. Oprócz ujęć na tle sprzętu medycznego, zamaskowane osoby pozują przy biurkach lekarzy.
Dominika Bączek, która jest nadzorcą, wyznaczoną przez sąd gospodarczy do sprawy o upadłość miejskiego szpitala, już w piątek podjęła prace w celu ustalenia czy doszło do uszkodzeń. Zaznaczyła jednocześnie, że będzie żądać wyjaśnień od dyrekcji szpitala.
- To nie jest tak, że nie ma osób odpowiedzialnych za zabezpieczenie majątku. Są osoby zatrudnione. Nie będę stać i pilnować kluczy, nie na tym polega zabezpieczenie majątku - powiedziała Bączek w rozmowie z Radiem Gdańsk.
Wtargnięcie do zamkniętego szpitala
Właścicielem budynków szpitala jest gmina Miastko. Wiceburmistrz Daniel Radziszewski powiedział, że sprawa wejścia do szpitala jest wyjaśniana i zostały podjęte działania. - Osobiście dostarczyłem policji wniosek o ściganie nieuprawnionego wtargnięcia na teren szpitala. Na chwilę obecną nie odnotowaliśmy zniszczeń na terenie szpitala, ale wciąż trwają tam prace - dodał.
Z kolei dyrekcja szpitala w Miastku wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że wejście na teren placówki było nieuprawnione i w jego trakcie doszło do aktów wandalizmu.
"Po otrzymaniu informacji o zdarzeniu podjęliśmy niezwłoczne działania mające na celu zabezpieczenie obiektu. Uszkodzenia zostały naprawione, zamki wymienione, a wszystkie możliwe wejścia do budynku zostały dodatkowo sprawdzone i zabezpieczone" - napisano w nim.
Sprawą zajmuje się policja
Zgłoszenie potwierdził mł. asp. Dawid Łaszcz, oficer prasowy policji w Bytowie, który stwierdził, że już w piątek policjanci doraźnie patrolowali teren miasteckiego szpitala.
- Technik kryminalistyki wykonał oględziny w szpitalu. Zabezpieczyliśmy ślady i przesłuchaliśmy świadka. Aktualnie śledczy wykonują szereg czynności procesowych pod nadzorem prokuratury w celu ustalenia tożsamości mężczyzn z nagrań - dodał.
"Upadły" szpital w Miastku
6 sierpnia rzeczniczka pomorskiego Narodowego Funduszu Zdrowia Monika Kierat poinformowała o wygaśnięciu umowy ze szpitalem na świadczenia szpitalne, specjalistyczne i rehabilitacyjne. Niedługo później Jerzy Wójtowicz, burmistrz Miastka poinformował, że do sądu został złożony wniosek o ogłoszenie upadłości szpitala. Zadłużenie placówki przekracza 40 milionów złotych. "To bardzo trudna, ale niezbędna decyzja, która musiała być podjęta" - napisał w mediach społecznościowych gminy.
Szpital od lat był w trudnej sytuacji finansowej oraz problemami z kontraktami. Pod koniec lipca NFZ nałożył na placówkę 13,2 mln zł kary za nieprawidłowości przy rozliczaniu zabiegów neurochirurgicznych wykonywanych przez zewnętrznego podwykonawcę. Kontrola wykazała, że lekarze wykazywali nawet 77 zabiegów w ciągu doby.
Na koniec sierpnia mieszkańcy i pracownicy szpitala w Miastku wyszli na ulice, by wyrazić sprzeciw wobec sytuacji placówki. - Jest to przemarsz w ciszy, nasz wyraz żalu, smutku, gniewu, że doprowadzono do takiej sytuacji - mówiła jedna z protestujących.