Szpital w Miastku z wnioskiem o upadłość. Mieszkańcy wyszli na ulice
Szpital w Miastku, który zmaga się z zadłużeniem przekraczającym 40 mln zł i problemami z kontraktami z NFZ, znalazł się w trudnej sytuacji finansowej. W czwartek ulicami miasta przeszedł protest mieszkańców i pracowników placówki.
- Jest to przemarsz w ciszy, nasz wyraz żalu, smutku, gniewu, że doprowadzono do takiej sytuacji - mówiła jedna z protestujących.
Jedna z pracownic szpitala zwróciła uwagę na konsekwencje, jakie sytuacja szpitala może mieć dla mieszkańców, szczególnie osób starszych i samotnych.
- Bez względu na to, że wszystkie oddziały ościenne chcą nas bardzo chętnie przyjąć do szpitala, nikt nie mówi, że to jest problemem dla osób starszych, samotnych. To są szpitale oddalone o 60-70 kilometrów. Jak ci ludzie mają sobie poradzić? – powiedziała.
Podobne obawy wyrażała inna uczestniczka marszu, która zwracała uwagę na sytuację finansową emerytów.
- Tyle lat odprowadzaliśmy składki i dzisiaj my emeryci mamy jeździć i leczyć się gdzieś indziej. Skąd mamy na to wziąć pieniądze, skoro mamy naprawdę małe emerytury? - mówiła.
Dziś o sytuacji szpitala i jego przyszłości dyskutują radni podczas sesji Rady Miasta w Miastku.
Obecna sytuacja to "efekt kuli śnieżnej"
Przypomnijmy, że 6 sierpnia rzeczniczka pomorskiego NFZ Monika Kierat poinformowała o wygaśnięciu umów ze szpitalem na świadczenia szpitalne, specjalistyczne i rehabilitacyjne. Kontrakty w ramach systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia oraz fizjoterapii ambulatoryjnej wygasły 1 sierpnia, a umowa na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną - 4 sierpnia.
Zarząd szpitala wcześniej poinformował NFZ o braku kadry medycznej.
Pod koniec lipca NFZ nałożył na placówkę 13,2 mln zł kary za nieprawidłowości przy rozliczaniu zabiegów neurochirurgicznych wykonywanych przez zewnętrznego podwykonawcę. Kontrola wykazała, że lekarze wykazywali nawet 77 zabiegów w ciągu doby.
Według ustaleń kontrolerów nieprawidłowości mogą dotyczyć nawet 2,5 tys. zabiegów. Pacjentom wykonywano krótkie zabiegi termolezji, podczas gdy w dokumentacji miały być wykazywane bardziej skomplikowane operacje neurochirurgiczne.
Sprawę od kwietnia prowadzi delegatura CBA w Bydgoszczy pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Postępowanie dotyczy podejrzenia oszustwa i poświadczenia nieprawdy w dokumentacji. Na tym etapie nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Burmistrz Miastka Jerzy Wójtowicz ocenił, że obecna sytuacja jest skutkiem problemów, które narastały przez lata. Określił ją jako efekt "kuli śnieżnej".