Pożar fabryki aerozoli. Ogień opanowany, prokurator wszczyna dochodzenie
Pożar fabryki aerozoli w Charnowie w powiecie słupskim, w województwie pomorskim został ugaszony. Strażacy dogaszają pogorzelisko. Ewakuowani wcześniej mieszkańcy pobliskich domów mogą już wrócić do swoich mieszkań. Jak powiedział nam Piotr Basarab z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku, strażacy jeszcze dogaszają teren objęty pożarem.
- Na miejscu pracują cztery zastępy ratowniczo-gaśnicze. Strażacy sprawdzają teren i likwidują ukryte zarzewia ognia. Planujemy zakończyć działania do 15. Nie wiem, czy to się uda, ale staramy się - powiedział kpt. Piotr Basarab. Przyczyny pożaru nie są jeszcze znane. - Przypuszczamy, że pożar wybuchł w części otwartej, czyli nie w samych halach - dodał rzecznik prasowy KM PSP w Słupsku.
Prokurator wszczyna śledztwo
Przyczyny pożaru wyjaśnia prokuratura. - Śledczy chcą dokładnie sprawdzić, co doprowadziło do pożaru fabryki aerozoli w Charnowie. Na teren zakładu wejdą dopiero po zakończeniu akcji strażaków i upewnieniu się, że jest tam bezpiecznie. Oględziny z udziałem biegłego mają ruszyć najwcześniej w środę - zapowiedział prokurator Paweł Wnuk, rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku.
Śledztwo prowadzone jest w kierunku spowodowania niebezpiecznego zdarzenia w postaci pożaru, który zagrażał mieniu w wielkich rozmiarach. Prokuratura zapowiada, że zbadany będzie też wpływ pożaru na środowisko naturalne. Za spowodowanie pożaru, który zagrażał mieniu w wielkich rozmiarach grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Rozmiary strat
Spłonęło około sześć tysięcy metrów kwadratowych hali. - To jest to ciąg technologiczny, hala ma kształt podkowy, przylegają do niej różne budynki mniejsze, są budynki sąsiednie. Zniszczenia są dosyć potężne. Myślę, że ponad 50 procent zakładu, jeżeli chodzi o zabudowania zostało zniszczone. Oprócz tego infrastruktura ruchoma magazynowana na zewnątrz obiektów - powiedział Piotr Basarab z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku. Według wstępnych szacunków straty sięgają kilkudziesięciu milionów złotych.
Telefony zakładu milczą. Pracownicy fabryki aerozoli są zaniepokojeni o swoją przyszłość. - Sami przyjechaliśmy zobaczyć, co tu się stało, bo widzieliśmy informacje w Internecie. Żal. Dwa lata pracowałem - powiedział nam jeden z pracowników. - Powiedzieli nam, że dwa tygodnie trzeba poczekać. To tak brygadzistka mówiła, a co będzie dalej, nie wiem - powiedział mężczyzna.
W fabryce aerozoli przed pożarem pracowało około 400 osób.