Meteory, meteoryty, meteoroidy

Meteory, meteoryty, meteoroidy

Rosyjskie rakiety balistyczne dalekiego zasięgu SS-18 Satan mogłyby stanowić obronę Ziemi przed dużymi meteorami zagrażającymi jej z kosmosu - ogłosił jeden z szefów Państwowego Centrum Projektowania Rakiet w Czelabińsku. Rakieta w okresie zimnej wojny znana w ZSRR jako "Wojewoda" może według specjalistów wystartować 10-20 minut po rozkazie, bo jest utrzymywana przez armię w ciągłej gotowości.

Służby Obrony Powietrznej i Kosmicznej dostały zadanie stworzenia systemu, który ochroni Rosję przed "kosmicznymi podróżnikami" - poinformował gen. Igor Makuszew z ministerstwa obrony. Deklaracja wojskowego przychodzi kilka dni po tym jak na Czelabińsk na południowym Uralu spadł deszcz meteorytów, który doprowadził do ogromnych zniszczeń w mieście.

Gdy w piątek rano nad Czelabińskiem wybuchł duży meteor, w rosyjskich mediach natychmiast pojawiły się doniesienia o rzekomym "zestrzeleniu" go przez wojsko. Była to jednak zwykła sensacja. Ani Rosja, ani żadne inne państwo na świecie, nie dysponuje uzbrojeniem mogącym tego dokonać. Przed powtórką Czelabińska nie ma obrony.

W cieniu prawdziwych nieszczęść po "bombardowaniu" meteorytami jest miejsce na oszustwa? Jak informuje agencja RIA Novosti, powołując się na źródła w organach ścigania, kilkukrotnie odnotowano przypadki celowego wybijania okien w domach przez mieszkańców. Celem miało być wyłudzenie odszkodowań. Gubernator obwodu Czelabińskiego zdementował te informacje

- Zauważyłem wielką smugę ognia przechodzącą w biały dym. Podmuch był taki, że zabujało ciężarówkami - relacjonuje dla TVN24 polski kierowca, który był w Czelabińsku w momencie eksplozji meteoru. Inni świadkowie zdarzenia opowiadali, że w mieście wybuchła panika. - Wszyscy myśleli, że wybuchła wojna - mówili. Wiele osób relacjonowało wydarzenie na Twitterze. "Wybiło okna, ja sama się trzęsę. Złapałam kota, paszport i wybiegłam z domu" - napisała mieszkanka Czelabińska.

O ile chmury pozwolą, jutro na niebie będziemy podziwiać nieziemskie widowisko. Bardzo blisko Ziemi przeleci planetoida, sporych rozmiarów, bo o średnicy 45 metrów. Zderzenie na szczęście nam nie grozi. Gdyby do niego doszło, mogłoby być krucho.

Naukowcy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu przygotowują się do przecięcie największego polskiego meteorytu. Ta operacja jest niezbędna do dokładnego zbadania znaleziska - tłumaczą.

261 kilogramów waży największy polski meteoryt znaleziony przed miesiącem w poznańskim Morasku. W piątek oficjalnie zważono znalezisko, które przez kilkanaście dni było oczyszczane ze zwietrzeliny na Wydziale Nauk Geograficznych i Geologicznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.

Meteoryt, którego szczątki zeszłego lata spadły na terytorium Maroko, pochodzi z Marsa. Tak, po specjalistycznych analizach, orzekł zespół naukowców z całego świata. Kosmiczny kamień jest pierwszym od 50 lat potwierdzonym przypadkiem upadku kawałka marsjańskiego gruntu na Ziemię.