Znalezisko przybliżyło w swoich mediach społecznościowych Polskie Towarzystwo Meteorytowe. Poszukiwacze Andrzej Owczarek i Filip Nikodem podczas kwietniowych prac terenowych na estońskiej wyspie Sarema odnaleźli kawałek meteorytu Kaali o masie 40 kilogramów. To niejedyne znalezisko - oprócz tego natrafili również na fragment o masie 15 kg, pochodzący z tego samego deszczu meteorytów, oraz kilka drobniejszych sztuk.
Meteoryt z mitów
Historię meteorytu Kaali przybliża w swoim wpisie w mediach społecznościowych popularyzator astronomii Karol Wójcicki, autor profilu "Z głową w gwiazdach". Ponad trzy tysiące lat temu nad wyspą Sarema pojawił się 1000-tonowy meteoroid. Rozpadł się na kawałki - według szacunków największy z nich ważył około 450 ton. Uderzenie doprowadziło do powstania dużego krateru o średnicy 110 metrów i głębokości 22 m oraz ośmiu mniejszych w pobliżu. Fala uderzeniowa spaliła lasy w promieniu wielu kilometrów.
Świadkami zdarzenia byli ówcześni mieszkańcy Saremy. Uznali największy krater - który po wypełnieniu się wodą stał się jeziorem Kaali - za święte miejsce, a meteoryt wszedł do ich folkloru. Jak wspomina Wójcicki, niektórzy historycy podejrzewają, że uderzenie meteoroidu jest źródłem mitu o Thule - legendarnej wyspie położonej na krańcu świata, po raz pierwszy wspominanej przez starożytnych Greków i Rzymian.
Odkrycie może zrewidować dotychczasowe teorie
Przez długi czas nie udawało się odnaleźć fragmentów meteorytu. Jak opisuje Wójcicki, pierwsze kawałki obiektu znaleziono dopiero w 1937 roku - było ich około trzydziestu, a każdy ważył zaledwie kilka gramów. W kolejnych kilku dekadach nie znaleziono fragmentów cięższych niż 40 g.
- Mamy kolejną meteorytową sensację - podkreślił Wójcicki.
Odstępstwo od dotychczasowych znalezisk nadeszło dopiero w 2024 gdy, gdy odnaleziono fragment o masie 5,7 kg. Zdaniem Wójcickiego było to jednak za mało, by dotychczasowa teoria dotycząca meteorytu - według której wyparował on w eksplozji lub rozpadł się na drobny pył - została poddana weryfikacji. Zarówno Wójcicki, jak i Polskie Towarzystwo Meteorytowe uważają, że nowe odkrycie największych jak dotąd fragmentów Kaali dokonane przez Polaków może sprawić, że dotychczasowe teorie zostaną poddane rewizji.