Wszystko działo się w miejscowości Recław w województwie zachodniopomorskim.
- Sytuacja od początku była oceniana jako skrajnie niebezpieczna i wymagająca natychmiastowej interwencji. Na miejscu potwierdzono, że mężczyzna znajduje się na konstrukcji słupa energetycznego, na wysokości kilkudziesięciu metrów. Kontakt z nim był utrudniony, a jego zachowanie wskazywało na brak świadomości zagrożenia - mówi mł. asp. Katarzyna Jasion z Komendy Powiatowej Policji w Kamieniu Pomorskim.
Istniało realne zagrożenie życia, dlatego na miejsce skierowano wszystkie niezbędne służby: policję, straż pożarną, pogotowie ratunkowe, energetyków i policyjnych negocjatorów.
"Chciał lepiej widzieć fajerwerki"
Strażacy zabezpieczyli teren i rozłożyli skokochron. W tym samym czasie trwały już rozmowy z mężczyzną, negocjatorzy starali się go nakłonić do bezpiecznego zejścia. Ostatecznie, po czterech godzinach działań, strażacy używając drabiny dotarli do mężczyzny i sprowadzili go na ziemię.
- Jak się okazało, mężczyzna był nietrzeźwy. Badanie wykazało prawie dwa promile alkoholu w organizmie. Tłumaczył swoje zachowanie chęcią "lepszego widoku na fajerwerki" - dodaje oficer prasowa.
Mężczyzna trafił do policyjnej celi, gdzie musiał wytrzeźwieć. Jak przekazała tvn24.pl mł. asp. Katarzyna Jasion, prowadzone są obecnie czynności, które mają wyjaśnić dokładne motywy działania mężczyzny.
- Może on zostać obciążony kosztami akcji ratunkowej, w tym pracy służb i użycia specjalistycznego sprzętu - podsumowuje policjantka.
Autorka/Autor: MAK/gp
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: KPP Kamień Pomorski