Kolejne demonstracje w Paryżu zaplanowano na tydzień po tym, jak podczas protestów, uzasadnianych rosnącymi kosztami życia, doszło do zamieszek. Oprócz protestujących na ulicach pojawiły się również zamaskowane grupy chuliganów, które dokonywały masowych aktów wandalizmu i grabieży w sklepach.
W Paryżu sobotni pochód z udziałem związków zawodowych odbędzie się po południu, od godziny 14. W demonstracjach mają wziąć udział także licealiści i studenci.
W obawie przed powtórką zajść z ubiegłego tygodnia we Francji zmobilizowano 70 tysięcy funkcjonariuszy policji i żandarmerii. To o 20 procent więcej niż 17 października.
Zamknięte muzea i zabarykadowane sklepy
Ubiegłotygodniowe wydarzenia skłoniły właścicieli sklepów, w tym luksusowych butików do zabezpieczenia lokali - zasłaniania witryn drewnianymi płytami, założenia dodatkowych żaluzji, a nawet korzystania z prywatnej ochrony.
Handlowcy stanęli przed dylematem, czy utrzymać sklepy otwarte. Organizacje branżowe wezwały, by tego nie robili. Tymczasem zwykle weekend przed 1 listopada jest okresem, gdy pojawia się wielu klientów.
Turyści nie będą mogli w sobotę odwiedzić najsłynniejszych paryskich muzeów: Luwru, Museum d'Orsay, muzeum Pabla Picassa oraz Grand Palais, które są zamknięte. Z ruchu wyłączono 24 stacje metra - między innymi w rejonie Pól Elizejskich, gmachu parlamentu, placu Concorde. Ministerstwo wezwało wszystkie podlegające mu placówki, by podjęły wszelkie działania w celu zapewnienia "bezpieczeństwa odwiedzających" i "ochrony pracowników".
Merostwo Paryża zaapelowało do mieszkańców o czujność w sobotę z powodu "ryzyka nowych aktów przemocy ze strony wandali". Władze miasta podkreśliły, że podejmują środki prewencyjne i mobilizują swych pracowników, ale apelują też o usunięcie w sobotę stojących na zewnątrz stolików czy zaparkowanych rowerów.
Reporter TVN24: wszyscy się spodziewają, że sobota będzie bardzo gorąca
Reporter TVN24 Tomasz Kanik, który jest w Paryżu, przypomniał w piątek, że w części miasta obowiązuje nocą godzina policyjna. Zaznaczył jednak, że "jeżeli jutro coś złego zacznie się dziać", to godzina policyjna "może być wprowadzona natychmiast". - Wszyscy się spodziewają, że sobota będzie bardzo gorąca - mówił Kanik.
- Ta oficjalna manifestacja zaczyna się o 14, ale już od 12 wszystkim sklepikarzom, tym, którzy w mieście prowadzą biznes, doradzane jest zwinięcie interesu, zabezpieczenie wszystkiego, co stoi luzem w centrum Paryża, bo to może być niebezpieczne - opisywał reporter TVN24. Dodał, że metro w okolicy centrum będzie niedostępne.
- Wszystkie ręce na pokład. Również wojsko, żandarmeria, policja różnej maści, wszyscy ci ludzie jutro będą w stanie najwyższej gotowości - relacjonował Kanik. - Zapowiadane są kontrole, jeżeli ktoś ma plecak, to będzie sprawdzony, czy nie ma tam czegoś niebezpiecznego - mówił.
Emmanuel Macron: zakaz zgromadzeń zgłaszanych przez nieuprawnione osoby
Szef MSW Laurent Nune zapowiedział, że z uwagi na wydarzenia z minionej soboty władze lokalne będą bardzo uważnie przyglądać się zgromadzeniom i zdecydują, czy na nie zezwolić.
Zapowiedział, że siły porządkowe będą "bezwzględne" wobec sprawców wandalizmu oraz grabieży i będą działać bardzo stanowczo. Wśród zmobilizowanych w sobotę sił znajdą się jednostki specjalne, takie jak RAID (siły policyjne) i GIGN (żandarmeria), a także śmigłowce i drony.
W czwartek z kolei prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział, że zasadą na najbliższe dni, szczególnie sobotę, 24 października, będzie zabranianie zgromadzeń zgłaszanych przez osoby, które nie są do tego uprawnione. Władze mają zezwalać na demonstracje organizowane przez związki zawodowe. Prezydent poinformował, że tam, gdzie organizacje związkowe złożą takie wnioski, będą one badane przez prefektów, ale proponowane będą alternatywne trasy, aby ochronić centra miast, sklepy i budynki publiczne.