Trzy wojny Orbana. Czy Peter Magyar dokona zwrotu?

Viktor Orban przed mediami po oddaniu głosu w wyborach parlamentarnych
Viktor Orban przed mediami po oddaniu głosu w wyborach parlamentarnych
Źródło: PAP/EPA/AKOS KAISER/HUNGARIAN PM GENERAL DEPARTMENT OF COMMUNICATION
Upolitycznione media, "zagłodzone" uczelnie wyższe, które nie sprzyjały rządowi, i "tępione" organizacje pozarządowe. To zostawia po sobie Viktor Orban, który traci władzę na Węgrzech. Czy Peter Magyar i jego partia Tisza doprowadzą do gruntownych przemian?
Artykuł dostępny w subskrypcji

Po 16 latach nieprzerwanych rządów Viktor Orban będzie musiał oddać władzę opozycji. W tym czasie Węgry za jego sprawą spadły z 23. na 68. miejsce w prowadzonym przez Reporterów bez Granic światowym indeksie wolności prasy. Ustępującego premiera organizacja określa mianem "drapieżnika" polującego na niezależne media.

Lider Fideszu wytoczył im wojnę na kilku poziomach. Atakował dziennikarzy w warstwie retorycznej, nazywając ich "kupionymi". Jego rząd posunął się też do ścigania dziennikarzy na podstawie prawa karnego.

Szabolcs Panyi, który ujawnił taśmy z rozmów ministra spraw zagranicznych Petera Szijjarto z rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem, jest zagrożony karą więzienia pod zarzutem "szpiegostwa". Od lat reporter śledczy węgierskiego portalu VSquare demaskował nieprawidłowości w funkcjonowaniu państwa za rządów Orbana i powiązania z putinowską Rosją. Obecnie przebywa poza swoją ojczyzną.

Innym przykładem prześladowań prasy jest wszczęcie śledztwa przeciwko portalowi Atlatszo w związku z podejrzeniem "służenia obcym interesom". Na przestrzeni ostatnich lat zamykane były kolejne tytuły i redakcje.

Większość mediów prorządowa

Orban doprowadził do sytuacji, w której ma wpływ - jak wyliczyła organizacja Reporterzy bez Granic - na około 80 procent krajowych mediów. Pomogli mu w tym zaprzyjaźnieni oligarchowie, wykupując poszczególne tytuły i stacje. Większość z nich należy teraz do konglomeratu Kesma, który skupia około 500 podmiotów medialnych.

Jeszcze przed tym, jak udało mu się przejąć kontrolę nad większością mediów na Węgrzech, Orban stosował inne formy nacisku.

- Z początku media były delikatnie zastraszane. Sugerowano, żeby prowadzona narracja była profideszowska. Potem promowano tych dziennikarzy, którzy temu ulegali - wskazuje dr hab. Iwona Jakimowicz-Pisarska, profesorka Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, politolożka specjalizująca się w polityce państw Europy Środkowej i Południowej.

Sprawy poszły tak daleko, że dziennikarze zaczęli sami siebie kontrolować.

Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak eksperci oceniają szanse na głębokie reformy po odejściu Orbana?
  • Czy nowa władza na Węgrzech odpolityczni media publiczne?
  • Co oznaczają zapowiedzi Tiszy dla niezależnych dziennikarzy i organizacji pozarządowych?
Czytaj także: