Według informacji opublikowanych w poniedziałek przez Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS), ICE planuje przeznaczyć od 10 do 20 milionów dolarów (ponad 37-74 mln zł) na zakup tysięcy "urządzeń przewodzących prąd, służących do odwracania uwagi i do deeskalacji" dla agentów służb migracyjnych. Zakupy miałyby zostać zrealizowane do marca. Urządzenia, noszące nazwę G.L.O.V.E., produkuje firma Compliant Technologies z Kentucky.
Już teraz mają korzystać z nich niektóre więzienia i wydziały policji. Lokalna stacja telewizyjna KOKH w 2024 roku informowała o planach wyposażenia funkcjonariuszy więzień hrabstwa Oklahoma w elektryczne rękawice mogące razić więźniów prądem o napięciu co najmniej 210 woltów. Z instrukcji produkowanych przez Compliant Technologies modeli CTG4 i 5 wynika, że rękawice mogą generować napięcie do nawet 380 woltów.
Nie wiadomo, ile rękawic zamierza kupić DHS, jaki będzie koszt jednej rękawicy ani kiedy funkcjonariusze zaczną ich używać.
Zaniepokojenie z powodu możliwego wyposażenia agentów ICE w rękawice rażące prądem wyrażają obrońcy praw obywatelskich. Podkreślają, że agenci już teraz są krytykowani za stosowanie siły - pod niewielkim nadzorem i przy ograniczonej odpowiedzialności - w ramach zaostrzonej polityki imigracyjnej prezydenta Donalda Trumpa.
Wyglądają jak zwykłe rękawice patrolowe
Firma produkująca rękawice podkreśla, że wyglądają one jak zwykłe rękawice patrolowe, a tryb elektryczny uruchamia się po naciśnięciu przez funkcjonariusza przełącznika. Aby wywołać bodziec bólowy, rękawice muszą mieć bezpośredni kontakt ze skórą. Według producenta ból zazwyczaj pozwala funkcjonariuszowi obezwładnić osobę w ciągu kilku sekund.
- To natychmiastowe i ostre. Rozprasza uwagę. Określiłbym to jako coś w rodzaju użądlenia pszczoły - powiedział John Peters, szef ośrodka Institute for the Prevention of In-Custody Deaths, który bada sposób wykorzystywania tego urządzenia. - Jeśli funkcjonariusz napotyka jakikolwiek opór ze strony danej osoby, z pewnością jest to skuteczne narzędzie - dodał.
Jego zdaniem funkcjonariusze ICE mogliby używać rękawic m.in. do wyciągania z samochodów i domów osób, które nie chcą współpracować, czy podczas doprowadzania ich do aresztu. - Dla mniej sprawnych czy starszych funkcjonariuszy to, moim zdaniem, duży atut - ocenił.
Producent zastrzega, że urządzenia nie powinny być używane ani jako kara wobec osób wykazujących jedynie werbalny sprzeciw, ani wobec grup wysokiego ryzyka, takich jak dzieci, kobiety w ciąży, osoby starsze czy osoby z niepełnosprawnościami.
ICE "zbyt pochopnie sięga po siłę"
Jenn Rolnick Borchetta z broniącej praw obywatelskich organizacji American Civil Liberties Union (ACLU) podała w wątpliwość, czy funkcjonariusze ICE będą używać tych urządzeń właściwie. Zwróciła też uwagę, że osoby rażone prądem mogą nie otrzymać wcześniej żadnego ostrzeżenia.
- ICE przez ostatni rok pokazywało temu krajowi, że zbyt pochopnie sięga po siłę. Teraz funkcjonariusze będą mogli razić prądem po lekkim naciśnięciem przycisku, którego być może nikt inny nie zauważy - powiedziała. - Wprowadzenie rękawic, za pomocą których tak łatwo można zadawać ludziom ogromny ból podczas interwencji, to przepis na wyrządzenie krzywdy społeczeństwu - dodała.
Peters przyznał, że - podobnie jak w przypadku innych technologii - można się spodziewać niewłaściwego użycia urządzeń przez pewną, niewielką liczbę funkcjonariuszy. Jego zdaniem jest to jednak mało prawdopodobne, aby powodowały one obrażenia. Podkreślił, że kluczowe byłoby wprowadzenie przez ICE odpowiednich, rygorystycznych zasad oraz szkoleń. Według producenta funkcjonariusze, aby korzystać z urządzenia, muszą ukończyć odpowiedni kurs, a następnie odnawiać szkolenie co dwa lata.
Rekordowa liczba zatrzymań
Jak poinformowała stacja CBS News, w ubiegłym miesiącu ICE zatrzymała ponad 46 tysięcy osób - najwięcej od początku drugiej kadencji prezydenta Trumpa. Agenci zintensyfikowali działania m.in. na lotniskach.
Był to drugi miesiąc z kolei z rekordowo wysoką liczbą zatrzymań dokonanych przez ICE. W czerwcu było ich ok. 43 tysięcy. Według CBS News ICE jest pod presją Białego Domu, aby dokonywać 2 tys. zatrzymań dziennie. Z danych, do których dotarła stacja, wynika, że w ubiegłym miesiącu do ośrodków detencyjnych ICE trafiało średnio 1,5 tys. osób dziennie.
Działania służb ICE nasiliły się latem, po znacznym spadku liczby zatrzymań na początku tego roku. Nastąpił on po tym, gdy funkcjonariusze federalni zabili dwoje obywateli USA - Renee Good i Alexa Prettiego - podczas operacji w Minneapolis. Spotkało się to z krytyką ze strony obu partii politycznych.