Zdarzenie miało miejsce we wtorek, kiedy Donald Trump był oprowadzany po zakładach produkcyjnych Forda w Dearborn w stanie Michigan. 30-sekundowe nagranie z tego momentu opublikował portal TMZ.
Według amerykańskich mediów w pewnym momencie jeden z pracowników fabryki krzyknął w kierunku Trumpa "obrońca pedofili", choć nie jest to dokładnie słyszalne na nagraniu. Wtedy Trump zwrócił się w jego kierunku i uniósł w górę prawą rękę. Zdaniem TMZ prezydent USA pokazał środkowy palec, a wcześniej dwukrotnie powiedział w kierunku tej osoby: "pie***l się".
@tmz Donald Trump turned into Donald Grump during a Tuesday appearance at a Ford plant ... launching into an F-bomb attack on a worker who appeared to yell "p*dophile protector" at the Prez. 👀 FULL VIDEO AT LINK IN BIO 🔗
♬ original sound - TMZ
Biały Dom potwierdza autentyczność nagrania
Autentyczność nagrania potwierdził Biały Dom. Dyrektor ds. komunikacji Steven Cheung bronił w oświadczeniu, cytowanym przez CNN, postawy prezydenta. "Szaleniec wpadł w szał i zaczął wykrzykiwać przekleństwa, a prezydent zareagował w sposób odpowiedni i jednoznaczny" - ocenił.
Z kolei dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Forda David Tovar w odpowiedzi na tę sprawę przekazał stacji, że "jedną z naszych podstawowych wartości jest szacunek i nie tolerujemy nikogo, kto wypowiada się w nieodpowiedni sposób w naszych placówkach". Dodał, że "w takich przypadkach stosujemy odpowiednią procedurę, ale nie wchodzimy w szczegóły dotyczące konkretnych pracowników".
Tymczasem w rozmowie z "Washington Post" 40-letni TJ Sabula powiedział, że to on jest pracownikiem zakładu, który krzyczał w stronę Trumpa. Poinformował, że w związku ze swoim zachowaniem został zawieszony w obowiązkach. - Jeśli chodzi o krzyczenie do niego (Donalda Trumpa - red.), to zdecydowanie nie żałuję - przyznał. Dodał jednak, że martwi się o swoją przyszłość zawodową i uważa, że stał się "celem politycznej zemsty" za "zawstydzenie Trumpa przed jego przyjaciółmi".
Mężczyzna potwierdził, że jego okrzyk był nawiązaniem do tego, w jaki sposób administracja Trumpa odpowiada na sprawę akt przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina. Media przypominają, że wiele osób uważa, iż ukrywane są dokumenty, które ujawniłyby powiązania zmarłego finansisty z wpływowymi osobistościami publicznymi. Trump wielokrotnie zaprzeczał, jakoby wiedział o domniemanych nadużyciach. Nie został oskarżony o popełnienie przestępstwa.
Autorka/Autor: pb//az
Źródło: Reuters, CNN, "Washington Post"
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/SHAWN THEW / POOL