TVN24 | Świat

Strzały w czasie parady z okazji Dnia Niepodległości, podejrzany schwytany

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
akr,
momo/kg
Źródło:
Reuters, Chicago Sun-Times, PAP, New York Times
Strzelanina na paradzie z okazji Dnia Niepodległości na przedmieściach Chicago
Strzelanina na paradzie z okazji Dnia Niepodległości na przedmieściach ChicagoReuters
wideo 2/4
ReutersStrzelanina na paradzie z okazji Dnia Niepodległości na przedmieściach Chicago

W czasie parady z okazji amerykańskiego Dnia Niepodległości w Highland Park na przedmieściach Chicago doszło do strzelaniny. Uzbrojony napastnik zaczął strzelać do tłumu. Lokalne władze poinformowały, że sześć osób nie żyje, a ponad 30 zostało rannych. Podejrzany został zatrzymany w poniedziałek wieczorem po godzinnej obławie - podała policja. Prezydent USA Joe Biden wydał oświadczenie w sprawie tragedii. Agencja Reutera donosi, że tego samego dnia w Filadelfii postrzelono dwóch policjantów podczas uroczystości z okazji 4 Lipca.

W poniedziałek w Highland Park około 10 minut po rozpoczęciu parady z okazji Dnia Niepodległości padły strzały - podał portal gazety "Chicago Sun-Times". "Wszyscy biegli, chowali się i krzyczeli" – przekazała dziennikarka Elyssa Kaufman z CBS 2.

"Policja Highland Park reaguje na zdarzenie w centrum Highland Park. Fourth Fest (parada z okazji święta) została odwołana" - napisały natomiast władze miasta na Facebooku.

Burmistrz miejscowości Nancy Rotering podczas konferencji prasowej poinformowała, że w strzelaninie zginęło sześć osób. Pięć osób zmarło na miejscu, jedna w szpitalu.

Co najmneij 36 osób zostało rannych - podał Jim Anthony, rzecznik NorthShore University HealthSystem, firmy oferującej usługi medyczne w Chicago. - Zdecydowana większość doznała ran postrzałowych. Pozostałe osoby doznały obrażeń w wyniku powstałego na paradzie chaosu – poinformował. 26 osób trafiło do szpitala, mają od 8 do 85 lat - przekazał jeden z lekarzy pracujących w izbie przyjęć.

Sprawca schwytany

W poniedziałek Lou Jogman, szef miejskiego departamentu policji, powiedział na konferencji prasowej, że udało się zidentyfikować tożsamość podejrzanego. - To 22-letni Robert Crimo - oświadczył. Dodał, że mężczyzna, który był jeszcze wówczas na wolności, jest uzbrojony i niebezpieczny. Policja przekazała mediom informacje o marce, kolorze i numerze pojazdu, którym podejrzany może się poruszać.

Wieczorem czasu lokalnego, w nocy czasu polskiego, Jogmen przekazał, że po godzinnej obławie udało się schwytać podejrzanego. Jak relacjonował, funkcjonariusz policji ruszył w pościg za mężczyzną, gdy ten jechał około pięciu mil na północ od miejsca, w którym doszło do strzelaniny. Podejrzany zatrzymał samochód i oddał się w ręce policji.

Amerykańskie władze wcześniej podawały, że Robert E. Crimo ma 22 lata, ale informację tę sprostowano podczas wtorkowego briefingu, na którym sprecyzowano, że zatrzymany ma 21 lat.

Policja zidentyfikowała podejrzanego w strzelaninie na przedmieściach ChicagoHIGHLAND PARK POLICE DEPARTMENT

Rzecznik policji hrabstwa Lake Chris Covelli powiedział, że motyw jego działań nie jest znany. Policjanci znaleźli jego broń, którą był "karabin wysokiej mocy". Covelli potwierdził też, że mężczyzna strzelał z dachu jednego z budynków i był dobrze schowany. Dodał, że wszystko wskazuje na to, że atak był w pełni zamierzony, ale bez wyraźnej przyczyny. - To było bardzo zamierzone i bardzo przypadkowe - powiedział funkcjonariusz.

Joe Biden: nie zamierzam rezygnować z walki z epidemią przemocy z użyciem broni palnej

Na tragedię zareagował prezydent USA Joe Biden. "Jill i ja jesteśmy zszokowani bezsensowną przemocą z użyciem broni, która po raz kolejny przyniosła smutek amerykańskiej społeczności w Dniu Niepodległości " – napisał w oświadczeniu zamieszczonym na stronie Białego Domu.

Przekazał, że rozmawiał z gubernatorem stanu oraz burmistrzynią miasta i zaoferował "pełne wsparcie rządu" dla ich społeczności. Biden dodał, że zaangażował też federalne organy ścigania, by pomogły w poszukiwaniu sprawcy. Zapewnił też, że "nie zamierza rezygnować z walki z epidemią przemocy z użyciem broni palnej".

Również J.B. Pritzker, gubernator stanu Illinois, w którym znajduje się Chicago, wydał oświadczenie dotyczące strzelaniny. Poprosił w nim mieszkańców stanu o modlitwę za rodziny poszkodowanych i zmarłych w wyniku tragedii.

"Nie ma słów na określenie potwora, który czeka i strzela do tłumu rodzin z dziećmi świętujących ze swoją społecznością" - napisał.

Ocenił jednak, że "żal nie przywróci ofiar, a same modlitwy nie powstrzymają terroru szerzącej się w naszym kraju przemocy z użyciem broni". "Będę twardo stał po stronie mieszkańców Illinois i Amerykanów. Musimy zakończyć - i zakończymy - tę plagę przemocy związanej z bronią palną" - dodał polityk demokratów.

Relacje świadków. "Ulice były po prostu wypełnione biegającymi ludźmi, płaczącymi dziećmi"

Jak podaje CNN, jeden ze świadków zdarzenia, 73-letni Miles Zaremski, powiedział, iż sądzi, że słyszał 20-25 strzałów. Dodał w rozmowie z CNN, że widział co najmniej jedną osobę zakrwawioną i leżącą na ziemi.

Jedna z uczestniczek parady Lisa Schulkin powiedziała lokalnej stacji WGN9, że ​​chaos zaczął się wkrótce po rozpoczęciu świętowania. "Nagle słychać było strzały, wielokrotne i oddawane szybko, a potem (widać - przyp. red.) masy, masy biegających ludzi" - relacjonowała. "Ulice były po prostu wypełnione biegającymi ludźmi, płaczącymi dziećmi" – dodała.

Strzały w czasie parady z okazji Dnia Niepodległości na przedmieściach Chicago. Relacja Jana Pachlowskiego
Strzały w czasie parady z okazji Dnia Niepodległości na przedmieściach Chicago. Relacja Jana PachlowskiegoTVN24

Amarani Garcia, która była na paradzie z córką, powiedziała lokalnej redakcji ABC, że usłyszała strzały, potem pauzę, a następnie kolejne strzały. "Ludzie krzyczeli i biegali. To było naprawdę traumatyczne" - mówiła. "Byłam bardzo przerażona. Ukryłam się z córką w małym sklepie. To spowodowało, że czuję, iż nie jesteśmy już bezpieczni" - dodała.

Highland Park to przedmieścia Chicago, znajdujące się około 40 km na północ od centrum miasta. Mieszka tam około 30 000 osób. Leży wzdłuż brzegu jeziora Michigan. W reakcji na poniedziałkowe wydarzenia, część pobliskich miejscowości na przedmieściach Chicago odwołała swoje uroczystości związane ze świętem 4 Lipca.

Google Maps

Strzały w Filadelfii

Agencja Reutera donosi, że tego samego dnia w Filadelfii postrzelono dwóch policjantów podczas uroczystości z okazji 4 Lipca.

Do "zdarzenia związanego z bezpieczeństwem" - jak enigmatycznie określiły to miejscowe władze - doszło w poniedziałek na bulwarze Benjamin Franklin Parkway w Filadelfii w stanie Pensylwania. Odbywała się tam impreza z okazji Dnia Niepodległości, w tym koncert i pokaz sztucznych ogni.

Obaj policjanci są w stabilnym stanie - donosi stacja CBS3 Philadelphia, powołując się na policję. Trwają poszukiwania strzelca. 

Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:akr, momo/kg

Źródło: Reuters, Chicago Sun-Times, PAP, New York Times

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości