Demjaniuk urodzony na terytorium Ukrainy dwukrotnie miał przyznawane amerykańskie obywatelstwo i dwukrotnie je tracił (1958-1985 i 1998-2004). Jest on od lat chory i obecnie po wpłaceniu kaucji przebywa na wolności do czasu rozpatrzenia apelacji od wyroku.
Przedstawia siebie jako ofiarę
Federalny sędzia okręgowy Dan Aaron Polster nie uznał argumentów obrońców Demjaniuka. Powoływali się oni na nowo odkryte dokumenty, w tym jeden świadczący jakoby materiały obciążające ich klienta były sowieckim oszustwem. Sam Demjaniuk zaprzecza, że był strażnikiem w obozie zagłady.
Zdaniem władz amerykańskich, skazany usiłuje przedstawić siebie jako ofiarę. W odpowiedzi na wniosek o przywrócenie obywatelstwa dołączyły do akt sądowych złożone pod przysięgą oświadczenie emerytowanego agenta FBI Thomasa Martina.
Zeznał on, że raport sporządzony 4 marca 1985 roku, a traktujący o tym, że nazistowski dokument identyfikujący Demjaniuka był radzieckim fałszerstwem (co mogłoby być powodem do ponownego ubiegania się przez niego o obywatelstwo USA), sporządzono nie w oparciu o przeprowadzone dochodzenie, lecz tylko na podstawie spekulacji.
Nie może opuścić Niemiec
Demjaniuk nie może obecnie opuścić Niemiec, ponieważ po odebraniu mu obywatelstwa USA jest bezpaństwowcem. Odzyskanie paszportu umożliwiłoby mu powrót do rodziny mieszkającej w Ohio.
Cytowany przez AP rzecznik prokuratury w Cleveland, w Ohio, Mike Tobin powiedział, że oskarżyciele są zadowoleni z wyroku.
- Od samego początku problemem w tym konkretnym aspekcie sprawy były tak naprawdę tylko nie oparte na konkretnych informacjach spekulacje jednego agenta FBI, co jak myślę wyrok potwierdza jasno - dodał Tobin.
Źródło: PAP, Fox News, "New York Times"
Źródło zdjęcia głównego: TVN24