25 członków Unii Europejskiej poparło konkluzje szczytu w sprawie dalszego wsparcia Ukrainy - poinformowała w czwartek Rada Europejska. Węgry i Słowacja zagłosowały przeciwko. Tym samym do Kijowa wciąż nie trafi 90 miliardów euro unijnej pożyczki, zatwierdzonej w grudniu zeszłego roku.
Początkowo Orban popierał decyzję o przyznaniu unijnych pieniędzy Ukrainie. Kiedy Rada Europejska zdecydowała o zatwierdzeniu pożyczki w grudniu, premier Węgier głosował "za". Zmienił jednak swoje stanowisko po tym, gdy ropociągiem Przyjaźń, uszkodzonym pod koniec stycznia w rosyjskim ataku na Ukrainę, przestała płynąć rosyjska ropa.
Ukraina utrzymuje, że rurociąg jest remontowany. Węgry i Słowacja, drugi odbiorca ropy, oskarżają Kijów o celowe wstrzymywanie tranzytu. Dlatego też do sprzeciwu Orbana wobec wypłaty pieniędzy dołączył w czwartek premier Słowacji Robert Fico.
Viktor Orban zapowiedział swoją decyzję jeszcze przed rozpoczęciem czwartkowego szczytu w Brukseli. - Nie podejmiemy żadnych decyzji korzystnych dla Ukraińców, dopóki nie dostaniemy naszej ropy - oświadczył. Jak mówił, "otrzymanie tej ropy to dla Węgrów kwestia przetrwania".
Zełenski komentuje
Do wyników głosowania odniósł się prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który uczestniczył w posiedzeniu Rady Europejskiej za pośrednictwem łącza wideo.
Podkreślił, że 90 miliardów euro to bardzo ważne pieniądze dla Ukrainy, która mierzy się "z bardzo trudną sytuacją". - Ma to dla nas kluczowe znaczenie. To środek służący ochronie życia - powiedział Zełenski. Dodał, że Ukraina współpracuje z Unią Europejską nad trwającą odbudową uszkodzonego rurociągu Przyjaźń.
Zełenski powiedział też, że Ukraina szykuje się do wejścia do Unii i już przeprowadza konieczne reformy, ale chciałaby ustalić konkretną datę przystąpienia do Wspólnoty. - Jeśli będzie konkretna data, Rosja nie będzie mogła w żaden sposób zablokować naszego przystąpienia. Widzicie, jak różne rzeczy są blokowane i jak trudno jest zjednoczonej Europie wdrożyć nawet te decyzje, które już zapadły - powiedział.
Ostatni szczyt Orbana?
Reporter TVN24 w Brukseli Maciej Sokołowski ocenił, że tym razem państwa unijne mogą nie naciskać Orbana na zmianę zdania. Każda bowiem próba przekonania węgierskiego premiera do zmiany zdania wiąże się z ustępstwami dla Budapesztu. Ponadto zbyt silne naciski na Orbana mogą zostać wykorzystane w jego antyunijnej kampanii wyborczej. Tymczasem wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się już za niecałe cztery tygodnie.
- Wszyscy zdają sobie sprawę, że nie bardzo można tutaj zmusić Viktora Orbana do czegokolwiek, bo to może mu tylko przysporzyć głosów, a mało kto chce mu pomagać przed wyborami - mówił Sokołowski.
Trwający w Brukseli dwudniowy szczyt Rady Europejskiej jest ostatnim przed węgierskimi wyborami. Jak zauważył reporter TVN24, "to może być ostatni szczyt Orbana", jeśli przegra wybory, "a w tym momencie sondaże wskazują na to, że tak właśnie może się stać".
Autorka/Autor: Mikołaj Gątkiewicz /akw
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/OLIVIER MATTHYS