Reuters, powołując się na serwis informacyjny Bloomberg News, podał w sobotę rano, że po ataku ukraińskich bezzałogowców w porcie w Wysocku nad Morzem Bałtyckim wybuchł pożar.
Gubernator obwodu leningradzkiego Aleksandr Drozdenko napisał na Telegramie, że "w nocy obrona przeciwlotnicza zniszczyła 27 wrogich bezzałogowców". Potwierdził wybuch pożaru w rejonie portu. Według przedstawionych przez niego informacji pożar miał zostać opanowany po kilku godzinach, a atak nie spowodował ofiar w ludziach.
W Wysocku, nieopodal Wyborga, znajdują się magazyn paliw należący do koncernu paliwowego Łukoil oraz instalacje pozwalające na załadunek tankowców. Dokładne skutki nalotu i rozmiar zniszczeń nie są jak na razie znane.
Ukraińcy zaatakowali także rafinerie i skład ropy
Dowódca Sił Systemów Bezzałogowych (SBS), major Robert Browdi poinformował, że Ukraińcy zaatakowali w nocy dwie rafinerie w rosyjskim obwodzie samarskim, port w Wysocku, a także skład ropy naftowej na okupowanym przez Rosję Krymie.
Na przełomie marca i kwietnia Ukraina przeprowadziła serię ataków na rosyjską infrastrukturę naftową na wybrzeżu Morza Bałtyckiego, w tym między innymi na port w Ust-Łudze i terminal naftowy w Primorsku, czasowo wstrzymując ich pracę.
Agencja Reutera podała 2 kwietnia, powołując się na trzy źródła branżowe, że ograniczenie wydobycia ropy w Rosji jest nieuchronne, gdyż ukraińskie ataki na infrastrukturę portową, rurociągi i rafinerie zmniejszyły możliwości eksportowe tego państwa o jeden milion baryłek dziennie, czyli o jedną piątą.