Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) wprowadziła szereg ograniczeń przy północnej części granicy z Estonią. Mają obowiązywać do 26 września, a uzasadniono je w niejasny sposób, m.in. koniecznością ochrony biologicznej jeziora Pejpus.
Decyzja szybko została nagłośniona przez media i wywołała wiele pytań. Zwłaszcza że państwa bałtyckie, w tym Estonia, często wskazywane są jako potencjalne miejsce rosyjskich prowokacji, a nawet działań agresywnych wobec NATO.
Tymczasem wprowadzone przez Rosję ograniczenia dotyczą szczególnego odcinka granicy w rejonie estońskiego miasta Narwa. Niemal wszyscy jego mieszkańcy mówią po rosyjsku, co trzeci ma nawet rosyjski paszport. Z estońskiej Narwy w prostej linii jest bliżej do Petersburga (136 km) niż do Tallinna (210 km).