"Putin ma coraz mniej czasu". Atak na Ukrainę do połowy maja?

Świat

tvn24Jeśli Rosja chce zaatakować Ukrainę, ma czas do połowy maja - pisze autor analizy w "Foreign Policy"

Jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę, zrobi to w kwietniu lub w pierwszej połowie maja - twierdzi znany rosyjski analityk wojskowości Paweł Felgenhauer. Na łamach "Foreign Policy" przekonuje, że "okno możliwości" dla inwazji otworzy się wraz z początkiem wiosennego poboru w rosyjskim wojsku (1 kwietnia), a zamknie tuż przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie (25 maja). Czas gra na niekorzyść Rosji, a ta ma na tyle ważne powody, że może pójść na wojnę nawet licząc się z dalszym pogłębieniem konfliktu z Zachodem.

21 marca, ogłaszając na Kremlu aneksję Krymu, Putin zapewnił, że "nie chcemy rozbioru Ukrainy". Czy można mu wierzyć? 4 marca ten sam Putin publicznie obiecał, że nawet nie będzie "rozważać" aneksji Krymu. A potem zajął Krym.

Na składane deklaracje nie ma więc co zwracać uwagi - wskazuje Paweł Felgenhauer. Ważne są inne czynniki.

Putin chce uniknąć izolacji Krymu

Za inwazją na Ukrainę przemawia trudne położenie gospodarcze podbitego przez Rosję Krymu. Półwysep jest infrastrukturalnie połączony z Ukrainą kontynentalną. To Ukraina jest źródłem niemal całej energii elektrycznej, wody i żywności dla Krymu.

Jedyne połączenie półwyspu z Rosją to przeprawa promowa. Moskwa obiecuje co prawda budowę tunelu i gigantycznego mostu oraz nowych elektrowni na samym Krymie, ale to zajmie dużo czasu i będzie kosztowało miliardy. Pełna integracja półwyspu z Rosją to koszt kilkudziesięciu miliardów dolarów przez najbliższe pięć lat dla rosyjskiego budżetu - pisze Felgenhauer, dodając, że "przy wrogim rządzie w Kijowie to scenariusz, którego Putin wolałby uniknąć".

Stąd presja Moskwy na Ukrainę. Kreml zapowiada, że nie uzna żadnych nowych władz w Kijowie, dopóki Ukraina nie przyjmie nowej konstytucji, która przekształci kraj w państwo federacyjne. W takiej federacji regiony, gdzie mieszka duża mniejszość rosyjska, zyskałyby tak duże uprawnienia polityczne i gospodarcze, że Moskwa mogłaby z południowych i wschodnich obwodów Ukrainy uczynić niemalże swój protektorat. Formalnie należące do Ukrainy terytorium faktycznie stałoby się lądowym mostem łączącym Rosję nie tylko z Krymem, ale też Naddniestrzem. Z czasem te autonomiczne obwody mogłyby przyłączyć się do Rosji.

Sześciotygodniowe "okno możliwości"

Nic dziwnego, że Kijów nawet nie chce słyszeć o takim rozwiązaniu. I na dodatek zapowiada, że w przeciwieństwie do Krymu, ukraińskie wojska nie ustąpią ani na krok w Donbasie czy okolicach Charkowa. Mimo problemów typowych dla okresu porewolucyjnego, Ukraina powoli zwiększa jednak swoje zdolności bojowe. Kijów gotuje się do wojny. Nie tylko ogłaszając mobilizację, ale też reorganizując, dyslokując i dozbrajając swe siły.

Tuż za granicą Rosja skoncentrowała duże siły, gotowe do inwazji. "Jeśli Putin zdecyduje wysłać swoje oddziały do boju, to ma coraz mniej czasu na działanie" - pisze Felgenhauer.

Jego zdaniem, "kluczową datą jest 1 kwietnia, gdy zaczyna się wiosenny pobór do rosyjskiego wojska, gdy ok. 130 tys. żołnierzy powołanych rok wcześniej, będzie musiało przygotować się do zwolnienia miejsca nowym rekrutom. To będzie oznaczało, że rosyjskie wojska desantowe, piechota morska i brygady zmotoryzowane będą miały na stanie wielu poborowych, którzy albo służą dopiero od jesieni, albo dopiero teraz zaczną się szkolić. To drastycznie ograniczy zdolność bojową. Lepiej wyszkoleni jednoroczni mogą być trzymani w służbie jeszcze przez kilka miesięcy, ale nie dłużej. A kiedy zaczną domagać się zwolnienia do domu, morale zacznie słabnąć. W efekcie, wojska rosyjskie odzyskają gotowość bojową dopiero gdzieś w sierpniu lub wrześniu 2014, dając Ukraińcom czas na konsolidację i przetrwanie najgorszego okresu".

Drugim istotnym czynnikiem są wybory prezydenckie na Ukrainie, które mają się odbyć 25 maja, co umocni władze w Kijowie, odbierając Moskwie argument "nielegalności" nowej ekipy rządzącej.

Analogie do 2008 roku

Wychodząc z tych założeń, Felgenhauer podsumowuje, że "okno możliwości dla inwazji otworzy się w pierwszych tygodniach kwietnia i zamknie gdzieś w połowie maja".

Autor analizy jest jednym z najlepszych ekspertów ds. wojskowości w Rosji. Od lat pisze także dla zachodnich think-tanków i mediów. Warto pamiętać, że wiosną 2008 roku, jako pierwszy, zaczął dostrzegać w koncentracji sił rosyjskich w separatystycznej Abchazji przygotowania do wojny z Gruzją. Jego prognozy potwierdziły się w sierpniu, gdy Rosjanie sprowokowali Micheila Saakaszwilego do ataku na separatystów w Osetii Południowej, a następnie uderzyli i w pięć dni rozbili przeciwnika.

Czy teraz Putin zdecyduje się na wojnę? Przez wiele lat rządów wydawał się być ostrożnym i chłodno kalkulującym przywódcą. Ale jego działania podczas kryzysu ukraińskiego pokazują, że można się po nim spodziewać wszystkiego.

Autor: //gak / Źródło: Foreign Policy

Źródło zdjęcia głównego: mil.ru

Tagi:
Raporty: