Świat

Pekin nie chce protestów w ważną rocznicę. Prezydent składa obietnicę Hongkończykom

Świat


Pekin będzie w dalszym ciągu respektował autonomię Hongkongu w zgodzie z zasadą "jeden kraj, dwa systemy" - zapewnił w poniedziałek przywódca Chin Xi Jinping podczas gali z okazji przypadającej na wtorek 70. rocznicy proklamowania komunistycznej ChRL. Tymczasem agencja Reutera podała, powołując się na źródła dyplomatyczne, że Chiny - bez podawania tego faktu do informacji publicznej - podwoiły w ostatnich miesiącach liczebność garnizonu wojskowego w Hongkongu, gdzie trwają prodemokratyczne protesty.

W Hongkongu od czerwca niemal codziennie odbywają się prodemokratyczne protesty. W kilku z nich uczestniczyło po kilkaset tysięcy osób. Regularnie dochodzi również do starć radykalnych grup demonstrantów z policją.

Według obserwatorów rządząca Chinami partia komunistyczna nie chciałaby, aby protesty w Hongkongu przyćmiły oficjalne obchody rocznicy Chińskiej Republiki Ludowej. W Pekinie zaplanowano z tej okazji między innymi wielką paradę wojskową i pokaz fajerwerków.

Xi obiecuje poszanowanie autonomii Hongkongu

Jednym z postulatów zgłaszanych przez demonstrantów w Hongkongu są demokratyczne wybory lokalnych władz. Wielu Hongkończyków uważa, że rząd centralny stopniowo ogranicza autonomię regionu i ingeruje w jego wewnętrzne sprawy, na przykład w wybór szefa jego administracji.

Xi zapewnił w przemówieniu w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie, że władze kraju będą wciąż szanowały zasadę "jeden kraj, dwa systemy". Według niej mimo zwierzchnictwa Pekinu Hongkong powinien zachować swoją odmienność od reszty ChRL, w tym własny system sądowniczy i wolność słowa.

- Będziemy w dalszym ciągu w pełni i szczerze (...) stosować wysoki stopień autonomii [Hongkongu - przyp. red.] i działać w zgodzie z (chińską) konstytucją i Prawem Podstawowym Hongkongu – powiedział Xi, cytowany przez agencję AFP.

- Jesteśmy przekonani, że dzięki pełnemu wsparciu ojczyzny i wspólnym wysiłkom naszych rodaków w Hongkongu i Makau, którzy ojczyznę kochają (...), Hongkong będzie prosperował i rozwijał się u boku Chin kontynentalnych - dodał przywódca ChRL. Wezwał do jedności narodowej, którą określił jako "żelazo i stal" oraz "źródło siły".

Słowa przywódcy w odniesieniu do Hongkongu nie są zaskoczeniem i nie oznaczają zmiany stanowiska Pekinu, który od dawna utrzymuje, że zasada "jeden kraj, dwa systemy" jest w pełni stosowana i przynosi dobre rezultaty. Innego zdania są hongkońscy demokraci, którzy twierdzą, że zasada nigdy nie została w praktyce wprowadzona w życie.

Bez zgody na manifestację

Władze Hongkongu nie zgodziły się na manifestację planowaną na wtorek przez Obywatelski Front Praw Człowieka (CHRF). Przedstawiciele obozu demokratycznego zapowiedzieli jednak, że wyjdą na ulicę mimo braku zezwolenia. Marsz z dzielnicy Causeway Bay do dzielnicy Central ma się rozpocząć wczesnym popołudniem.

Przewodniczący hongkońskiej Konfederacji Związków Zawodowych i jeden z weteranów ruchu demokratycznego Lee Cheuk-yan ocenił w rozmowie z publiczną stacją RTHK, że rocznica proklamowania komunistycznych Chin 1 października jest dniem wstydu, a nie świętowania.

Policja w Hongkongu ostrzegła tymczasem w poniedziałek, że święto będzie w tym mieście dniem "bardzo niebezpiecznym", gdyż radykalni demonstranci planują jej zdaniem różnego rodzaju "ataki".

- Posiadamy informacje wywiadowcze, że niektórzy zatwardziali, brutalni protestujący nawołują innych, w tym osoby o skłonnościach samobójczych, do ekstremalnych działań, takich jak zabijanie policjantów, przebieranie się za policjantów, by zabijać inne osoby, czy podkładanie ognia na stacjach benzynowych - powiedział przedstawiciel policji John Tse.

Reuters: Chiny po cichu podwoiły ilość żołnierzy w Hongkongu

Trwające od czerwca antyrządowe protesty pogrążyły Hongkong w największym kryzysie politycznym od przyłączenia go do Chin w 1997 roku i uznawane są za jedno z największych wyzwań dla przywódcy ChRL Xi Jinpinga, który rządzi krajem od 2012 roku. Wśród obserwatorów pojawiały się obawy, że Pekin może się zdecydować na siłowe stłumienie protestów.

Pod koniec sierpnia kolumny chińskiego wojska wjechały do Hongkongu, co oficjalna chińska agencja prasowa Xinhua określiła w komunikacie jako rutynową, doroczną rotację składu hongkońskiego garnizonu chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ALW).

Jednak azjatyccy i zachodni dyplomaci w Hongkongu ocenili w rozmowie z Reuterem, że operacja ta nie miała charakteru rotacji, lecz była wzmocnieniem garnizonu. Siedmiu dyplomatów powiedziało agencji, że nie odnotowali, aby znaczna liczba żołnierzy wracała do Chin kontynentalnych w dniach poprzedzających obwieszczenie Xinhua, ani też w dniach następnych.

Trzech dyplomatów oszacowało, że liczba członków chińskich sił zbrojnych w Hongkongu zwiększyła się ponad dwukrotnie, odkąd w regionie rozpoczęła się obecna fala antyrządowych protestów. Według tych szacunków stacjonuje tam obecnie 10-12 tys. chińskich żołnierzy i członków paramilitarnej policji, w porównaniu z 3-5 tys. sprzed wzmocnienia garnizonu.

W rezultacie w Hongkongu przebywają największe siły zbrojne i paramilitarne od czasu przyłączenia go do Chin – podsumowali dyplomaci. Odmówili przy tym ujawnienia, na jakiej podstawie doszli do wniosku, że przesunięcia wojsk oznaczały wzmocnienie garnizonu, oraz w jaki sposób oszacowali jego liczebność.

Co istotne - pisze Reuters - w ramach wzmocnienia do Hongkongu wysłano również funkcjonariuszy chińskiej Zbrojnej Policji Ludowej (ZPL). Jest to paramilitarna formacja, która od 2018 roku podlega Centralnej Komisji Wojskowej (CKW), podobnie jak ALW. Na czele CKW stoi Xi Jinping, który jest również sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Chin (KPCh) i przewodniczącym ChRL. Do zadań ZPL należy ochrona bezpieczeństwa wewnętrznego, w tym rozpędzanie protestów i tłumienie zamieszek.

HongkongPAP

Autor: momo//now / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: