Radioaktywny wyciek z wraku sowieckiego okrętu. Naukowcy podali nowe dane

TVN24


Próbka wody pobrana z przewodu wentylacyjnego wraku sowieckiego okrętu podwodnego wykazała 800 tysięcy razy wyższą radioaktywność niż normalny poziom słonych wód morskich na północy Norwegii - przekazał norweski Urząd ds. Ochrony przed Promieniowaniem i Bezpieczeństwa Atomowego (DSA).

Norwesko-rosyjski zespół pobrał próbki z wnętrza wraku sowieckiego atomowego okrętu podwodnego Komsomolec, który zatonął w wodach Morza Norweskiego w kwietniu 1989 roku. W tym celu badacze użyli zdalnie sterowanego pojazdu podwodnego (ROV), spuszczonego do wody z łodzi badawczej G.O. Sars.

Ekspedycja naukowców z obu krajów wyruszyła w kierunku Komsomolca w sobotę. W poniedziałek poinformowano, że testy wykazały poziom skażenia przekraczający 100 tysięcy razy zwykły poziom radioaktywności w tych wodach. Jak jednak zaznaczyła wtedy Hilde Elise Heldal z norweskiego Instytutu Badań Morskich (HI) cytowana przez norweską TV2, dane te należało potwierdzić w warunkach laboratoryjnych.

Skażenie 800 tysięcy razy ponad normę

W środę norweski Urząd ds. Ochrony przed Promieniowaniem i Bezpieczeństwa Atomowego (DSA) opublikował dane. Jak poinformowano, najwyższy poziom skażenia, jaki odnotowano był 800 tysięcy razy wyższy niż normalny.

"Nie byliśmy zaskoczeni podwyższonym wynikiem" - powiedziała Heldal agencji Associated Press.

Jak zauważyła badaczka, "poziom radioaktywnego cezu w wodach Morza Norweskiego jest bardzo niski, a wrak Komsomolca znajduje się na tyle głęboko, że skażenie szybko miesza się z czystą wodą". "Ma to bardzo mały wpływ na ryby i owoce morza w tych wodach" - dodała.

"Badamy wodę z wnętrza wraku, ponieważ Rosjanie udokumentowali radioaktywny wyciek zarówno w latach 90., jak i w 2007 roku" - oświadczyła Heldal.

Jak zauważa AP, według norweskiego instytutu wyniki te są "wyraźnie wyższe niż normalne", ale "nie alarmujące". Ponadto - jak dodaje - niektóre z badanych próbek nie wykazały przekroczenia normy.

Zatonięcie Komsomolca

Komsomolec był radzieckim okrętem atomowym. Do służby wszedł w 1984 roku. 7 kwietnia 1989 roku w czasie powrotu z patrolu na Atlantyku doszło na nim do pożaru. Nie udało się go opanować. Komsomolec zatonął na Morzu Norweskim, około 100 mil morskich na południowy zachód od Wyspy Niedźwiedziej. W katastrofie zginęło 42 marynarzy. 27 pozostałym udało się wydostać na powierzchnię i uratowali ich rybacy.

Wrak spoczął na morskim dnie na głębokości prawie dwóch kilometrów. Wciąż znajduje się w nim broń jądrowa. Jak pisze portal nadawcy NRK, to dwie torpedy z głowicami nuklearnymi. Jednostka ma też reaktor atomowy.

ZSRR, a potem Rosja badała wrak Komsomolca wiele razy między 1989 i 2007 rokiem. Norwegowie również organizowali morskie ekspedycje do wraku i od 1990 r. pobierali próbki wody i osadów z dna wokół jednostki.

Komsomolec zatonął 7 kwietnia 1989 rokuGoogle Maps/tvn24.pl

Autor: ft, adso//kg / Źródło: BBC, Associated Press, tvn24.pl, dsa.no