Rosja przeprowadziła zmasowane ataki na Ukrainę przed niedzielnym spotkaniem prezydenta USA Donalda Trumpa z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.
W nocy z piątku na sobotę w wielu regionach Ukrainy ogłoszono alarm powietrzny - przekazał portal Ukraińska Prawda. O godzinie 1.28 Siły Powietrzne Ukrainy poinformowały o zagrożeniu użycia broni balistycznej z Briańska (rosyjskie miasto przy granicy z Ukrainą i Białorusią - red.).
Pociski manewrujące miały zostać odpalone z rosyjskich bombowców strategicznych Tu-95. Media i kanały monitorujące sytuację w przestrzeni powietrznej Ukrainy informowały także o zagrożeniu ze strony dronów.
Eksplozje w Kijowie. Są ranni i ofiary śmiertelne
Przed godziną 2 czasu lokalnego mer Kijowa napisał o eksplozjach. "Wybuchy w stolicy. Działają siły obrony przeciwlotniczej. Pozostańcie w schronach!" - przekazał Witalij Kliczko w mediach społecznościowych.
Po południu informację o ofiarach podał minister spraw zagranicznych Ukrainy Ihor Kłymenko. - Wiadomo o jednym zabitym i ponad 20 rannych w stolicy. W obwodzie kijowskim zarejestrowano blisko 10 trafień obiektów cywilnych. Jedna osoba zginęła także w Białej Cerkwi - powiedział Kłymenko, cytowany przez portal Ukrainska Prawda.
Jak wynika z komunikatu Sił Powietrznych Ukrainy, wojska rosyjskie użyły do ataku łącznie 40 rakiet i 519 dronów. Obrona przeciwlotnicza Ukrainy unieszkodliwiła łącznie 503 cele, w tym rakiety Iskander, Kindżał oraz 474 drony typu Shahed.
Policja i Państwowa Służba Ratownicza ewakuowały 68 osób z domu opieki dla osób starszych w rejonie darnickim.
W wyniku uderzenia drona typu Shahed-131/136 doszło do pożaru 24-kondygnacyjnego budynku mieszkalnego w dzielnicy darnickiej Kijowa, na lewym brzegu Dniepru. Pożar wybuchł także w bloku mieszkalnym w dzielnicy dniprowskiej ukraińskiej stolicy.
W innych regionach kraju ranna została co najmniej jedna osoba. To mieszkaniec obwodu iwanofrankowskiego. Uszkodzeniu uległy budynki wielopiętrowe w Wyszogrodzie.
"Nad Kijowem ponownie latają drony"
Jak przekazał po godzinie 12 w TVN24 ukraiński dziennikarz Ołeh Biłecki - w Kijowie obowiązuje już drugi tej doby alarm powietrzny.
- Najpierw ten alarm został ogłoszony po godzinie pierwszej w nocy. Był to zmasowany ostrzał, 40 pocisków, także 500 dronów, jak raportuje obrona przeciwlotnicza. (...) Później chwila spokoju od godziny 11 do godziny 12 czasu lokalnego, a teraz ponownie nad Kijowem latają drony. Jest taka grupa tych bezzałogowców wypuszczonych przez Rosję. Można powiedzieć, że to jest chyba jeden z największych zmasowanych ostrzałów w ciągu ostatniego czasu - opisywał.
Biłecki podkreślił, że w trakcie porannego ataku "na celowniku Rosjan były przede wszystkim" obiekty do generowania prądu.
"W środku zimy jedna trzecia stolicy pozbawiona ogrzewania"
Według największej prywatnej spółki energetycznej Ukrainy DTEK po nocnym rosyjskim ataku powietrznym na stolicę Ukrainy wprowadzono awaryjne przerwy w dostawach energii elektrycznej na lewym brzegu Kijowa.
Brak prądu w Ukrainie jest bardzo często równoznaczny z brakiem ogrzewania, ponieważ elektrociepłownie, które dostarczają ciepło do ukraińskich domów, potrzebują do pracy energii elektrycznej. Władze Kijowa poinformowały, że bez ogrzewania pozostało 2600 budynków mieszkalnych, 187 przedszkoli i 138 szkół w stolicy kraju. Z kolei całym regionie kijowskim po rosyjskim ataku 320 000 gospodarstw domowych zostało pozbawionych prądu.
"Ekipy remontowe rozpoczęły już prace w niektórych obiektach energetycznych. W innych personel pozostaje w schronach, a ratownicy i ekipy remontowe rozpoczną pracę, gdy tylko ustaną alarmy przeciwlotnicze" - poinformował Zełenski.
Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha zauważył, że "w środku zimy jedna trzecia stolicy została pozbawiona ogrzewania". Nad ranem w Kijowie była ujemna temperatura i zapowiadano opady śniegu.
W związku z atakiem Rosji w Ukrainie Polska poderwała myśliwce - poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Lotniska w Rzeszowie i Lublinie zostały czasowo zamknięte.
Zełenski: Rosja użyła 500 dronów i 40 pocisków rakietowych
Przed godziną 10 rosyjskie ataki skomentował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. "Od wczorajszej nocy użyto prawie 500 dronów – dużej liczby 'szahedów' – a także 40 pocisków, w tym Kindżałów (rosyjskie hipersoniczne pociski rakietowe - red.). Głównym celem jest Kijów – obiekty energetyczne i infrastruktura cywilna" - poinformował we wpisie w mediach społecznościowych i podkreślił, że atak wciąż trwa.
Ukraiński przywódca potwierdził, że doszło do trafień w budynki mieszkalne.
Zauważył, że ataki mają miejsce w momencie intensyfikacji rozmów pokojowych. "W ciągu ostatnich kilku dni pojawiło się wiele pytań – gdzie więc jest odpowiedź Rosji na propozycje zakończenia wojny, składane przez Stany Zjednoczone i świat? Przedstawiciele Rosji prowadzą długie rozmowy, ale w rzeczywistości Kindżały i 'szahedy' przemawiają za nimi. Takie jest prawdziwe podejście Putina i jego najbliższego otoczenia. Nie chcą zakończyć wojny i starają się wykorzystać każdą okazję, by jeszcze bardziej pogłębić cierpienie Ukrainy i zwiększyć presję na innych na całym świecie" - przekonywał.
Jego zdaniem presja na Rosję "wciąż jest niewystarczająca". Zaapelował do sojuszników Kijowa. "Jeśli Rosja zamieni nawet okres świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku w czas zniszczonych domów i spalonych mieszkań, zrujnowanych elektrowni, to na tę chorą działalność można odpowiedzieć jedynie naprawdę zdecydowanymi krokami. Stany Zjednoczone mają takie możliwości. Europa ma takie możliwości. Wielu naszych partnerów ma takie możliwości. Kluczem jest ich wykorzystanie" - oświadczył i zaznaczył, że "równie ważne jest dalsze wspieranie obronności Ukrainy".
Przywódca zapowiedział, że jego kraj "nie ograniczy wysiłków dyplomatycznych, ale dyplomacja nie zadziała bez bezpieczeństwa". "Bezpieczeństwo muszą zapewnić najsilniejsze mocarstwa świata i będziemy o tym rozmawiać w szczególności dziś i jutro z europejskimi przywódcami, z premierem Kanady i prezydentem Stanów Zjednoczonych" - dodał.
Putin "celowo nakazał masowe bombardowanie przed rozmowami Trump - Zełenski"
Szef ukraińskiej dyplomacji przekonywał we wpisie na platformie X, że "jedyną odpowiedzią Rosji na wysiłki pokojowe są brutalne ataki z użyciem setek dronów i pocisków na Kijów oraz inne miasta i regiony". "Putin musi zdać sobie sprawę, że dalsze odrzucanie pokoju będzie miało bardzo wysoką cenę dla niego i jego reżimu" - ostrzegał.
"Putin celowo nakazał masowe bombardowanie obszarów mieszkalnych i krytycznej infrastruktury Kijowa w momencie, gdy przywódcy Ukrainy i USA przygotowują się do spotkania i poparcia pokoju" - podkreślił Sybiha.
Zwrócił uwagę również, że "Stany Zjednoczone, Europa i inni partnerzy mają niezbędne środki nacisku", aby zwiększyć "koszty, zarówno dla rosyjskiej gospodarki, jak i dla jej strat na polu bitwy".
"Nie może być żadnych przerw w naciskach na Rosję, pomocy we wzmocnieniu ukraińskiej obrony powietrznej i wsparciu naszej odporności energetycznej" - podsumował Sybiha.
Rozmowy Trump - Zełenski
Przed nocnymi atakami Zełenski powiedział, że jego rozmowy na Florydzie w niedzielę skupią się na terytorium, które obie strony będą kontrolować po przerwaniu walk. W opublikowanym w piątek wywiadzie dla portalu Politico Donald Trump nawiązał do spodziewanego spotkania. - Nie ma nic, dopóki ja tego nie zatwierdzę. Zobaczymy więc, co ma - skomentował.
- Myślę, że wszystko pójdzie dobrze z (przywódcą Rosji Władimirem - red.) Putinem - dodał Trump i zaznaczył, że spodziewa się rozmowy z nim w najbliższym czasie. W niedzielę Biały Dom potwierdził datę i miejsce spotkania.
Wojna w Ukrainie to najbardziej śmiercionośny konflikt w Europie od czasów II wojny światowej - podkreśla Reuters.
Autorka/Autor: os/lulu
Źródło: Reuters, Ukraińska Prawda, PAP, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Gleb Garanich / Reuters / Forum