Merkel po słowach Trumpa: Niemcy są niepodległe i podejmują niezależne decyzje

TVN24

Aktualizacja:

Liczę na kontrowersyjne dyskusje w czasie szczytu - powiedziała w środę przed rozpoczęciem obrad NATO w Brukseli kanclerz Niemiec Angela Merkel. Odniosła się też do słów Donalda Trumpa, który skrytykował Niemcy za niskie wydatki na obronność i uznał, że są one "zakładnikiem Rosji" przez uzależnienie od płynącego ze wschodu gazu.

- Sama doświadczyłam tego, jak część Niemiec była kontrolowana przez Związek Radziecki. Jestem bardzo szczęśliwa, że jesteśmy dzisiaj zjednoczeni w wolnej Republice Federalnej Niemiec. To z tego względu mamy niezależne dążenia i podejmujemy niezależne decyzje. To bardzo dobre, zwłaszcza dla ludzi we wschodnich Niemczech - powiedziała Merkel.

"Reprezentujemy interesy Stanów Zjednoczonych"

Kanclerz oświadczyła, że Berlin "robi wiele dla NATO", odnosząc się do krytyki amerykańskiego prezydenta pod adresem Berlina i jego niskich wydatków na obronność (niespełna 1,3 proc. PKB).

Zaznaczyła, że Niemcy są na drugim miejscu pod względem wielkości sił wydzielanych do wspólnych operacji Sojuszu. - Największą część naszych zdolności obronnych stawiamy w służbie NATO, do dziś jesteśmy bardzo silnie zaangażowani w Afganistanie i tym samym reprezentujemy interesy Stanów Zjednoczonych, bo misja w Afganistanie wiąże się z jedynym przypadkiem zastosowania artykułu 5 (Traktatu Północnoatlantyckiego). Niemcy robią to bardzo chętnie i z przekonaniem - zapewniła Merkel.

Odnosząc się do kwestii zwiększania wydatków obronnych Merkel zapewniła, że Niemcy są na to gotowe, zgodnie z postanowieniami szczytu NATO w Walii w 2014 roku. Sojusznicy postawili sobie wtedy za cel, by w ciągu 10 lat nakłady na obronę we wszystkich państwach wynosiły co najmniej 2 proc. PKB.

- Robimy to z roku na rok, także na rok 2018 i 2019. W roku 2024 będziemy wydawali o 80 procent więcej na obronność niż w roku 2015. Czujemy się więc zobowiązani, by dążyć w kierunku dwóch procent - powiedziała kanclerz dziennikarzom.

Dodała, że w dyskusjach w czasie szczytu będzie uczestniczyć ze świadomością, że Niemcy są bardzo ważną częścią Sojuszu.

- Niemcy bardzo wiele zawdzięczają NATO. To, że dokonało się zjednoczenie, że Europa dzisiaj jest zjednoczona, ma bardzo wiele wspólnego z NATO, ale Niemcy też wnoszą do NATO bardzo duży wkład - mówiła.

Krytyka Trumpa i odpowiedź Berlina

- Niemcy to zakładnik Rosji. Pozbyli się elektrowni węglowych, elektrowni atomowych, biorą ogromne ilości ropy i gazu z Rosji. To coś, czemu trzeba się przyjrzeć, to coś bardzo nieodpowiedniego - powiedział wcześniej amerykański prezydent w czasie spotkania z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem w środowy poranek.

Do krytyki Trumpa odniosła się też minister obrony Ursula Von der Leyen uczestnicząca w tym czasie w forum na marginesie rozpoczynającego się szczytu Paktu Północnoatlantyckiego.

Stwierdziła ona, że Niemcy "z pewnością mają wiele kwestii związanych z Rosją". - Z drugiej strony, bezsprzecznie powinno się utrzymywać linie komunikacji między krajami, sojuszami i przeciwnikami - stwierdziła.

Dodała też, że Niemcy są już przyzwyczajone do krytycznych uwag prezydenta USA pod swoim adresem. - Radzimy sobie - dodała niemiecka polityk.

Przecząco odpowiedziała przy tym na pytanie dziennikarzy o to, czy czuje się niesprawiedliwie wybrana przez Trumpa jako "cel" wśród ministrów obrony państw NATO.

Odnoszący się później do wypowiedzi Trumpa sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg na własnej konferencji prasowej stwierdził z kolei, że to nie od sojuszu zależy umowa na Nord Stream 2, bo to kwestia decyzji narodowej. Zaznaczył jednak, że w samych Niemczech patrzy się na kwestię gazociągu różnie.

Autor: adso, pk / Źródło: PAP, Reuters

Tagi:
Raporty: