Obiekt przypominający drona eksplodował nad północną częścią Litwy, stwarzając zagrożenie dla osób cywilnych - poinformował w niedzielę w serwisie X prezydent tego kraju Gitanas Nauseda. "Nasi specjaliści pracują obecnie na miejscu" - dodał.
Ukraina przeprasza
W niedzielę po południu rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj zamieścił w serwisie X oświadczenie, z którego wynika, że według Kijowa incydent dotyczy ich maszyny, która został wystrzelona w cel w Rosji.
"Ubolewamy z powodu incydentu, do którego doszło dziś rano w litewskiej przestrzeni powietrznej. Mógł on być skutkiem rosyjskich działań z zakresu walki radioelektronicznej, które spowodowały zmianę kursu dronów podczas operacji wymierzonej w legalne cele wojskowe w Rosji" - napisał Tychyj.
Rzecznik MSZ przeprosił za wszelkie zakłócenia, zagrożenia i niepokój, jakie mogło to wywołać. Stwierdził, że Ukraina zobowiązuje się do przekazania litewskim partnerom wszystkich istotnych informacji, aby ustalić pełne okoliczności incydentu. "Będziemy nadal ściśle współpracować, aby zapobiec podobnym zdarzeniom w przyszłości" - zaznaczył.
Tychyj podziękował Litwie za wspieranie Ukrainy w przeciwdziałaniu rosyjskiej agresji, "która jest główną przyczyną zagrożeń dla bezpieczeństwa" w regionie.
Obiekt rozbił się na północy Litwy
W niedzielę rano władze Litwy i Łotwy wydały alert o "niezidentyfikowanym obiekcie w przestrzeni powietrznej". Jak przekazał Nauseda, w związku z zagrożeniem poderwane zostały stacjonujące na Litwie myśliwce NATO. Tymczasowo zamknięte zostało lotnisko w Kownie, drugi co do wielkości port lotniczy na Litwie.
Niedługo później poinformowano o odnalezieniu na Litwie "naprawdopodobniej" szczątków drona. Obiekt odkryto niedaleko wsi Jodańce (Juodonys), około 10 kilometrów od granicy z Łotwą i około 216 kilometrów od granicy z Polską w linii prostej.
Komunikat polskiego MON
Według wstępnych ustaleń obiekt wleciał z terytorium Polski - przekazał minister obrony Litwy Robertas Kaunas. Litewskie MON zapronowało Polsce przeprowadzenie wspólnego śledztwa w tej sprawie.
Rzecznik polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej Janusz Sejmej przekazał PAP, że "na kierunku litewskim brak jest potwierdzenia (przez nasze systemy radarowe) przekroczenia granicy z Polski na Litwę". - Jesteśmy w kontakcie ze stroną litewską - dodał.
W poniedziałek MON opublikowało komunikat. "W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej informacjami jakoby według - źródeł w MON dron odnaleziony wczoraj na terytorium Litwy miał wystartować z terytorium Litwy - stanowczo dementujemy te informacje. Apelujemy o niepowielanie fałszywych spekulacji. Wskazany dron, który wczoraj rano przekroczył przestrzeń powietrzną Litwy i eksplodował na terenie tego kraju był dronem ukraińskim. Ukraina przeprosiła Litwę za incydent" - czytamy. "W związku z wydarzeniami minionej nocy szef MON polecił Dowódcy Operacyjnemu Rodzajów Sił Zbrojnych przeprowadzenie szczegółowej analizy zdarzeń z nocy 17/18 października w rejonie granicy z Litwą oraz granicy polsko-ukraińskiej. Analizy dotyczą dostępnych systemów radarowych operujących w tej części Polski i krajach sąsiednich. Działania te są realizowane we współpracy ze stroną litewską. Obecnie MON czeka na oficjalne wyniki zleconych analiz" - dodało ministerstwo.
W Polsce szukają "niezidentyfikowanego obiektu"
W niedzielę nad ranem polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że "w związku z podejrzeniem naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej przez niezidentyfikowany obiekt, do którego mogło dojść minionej nocy, podjęto działania mające na celu weryfikację zdarzenia".
Policjanci, Żandarmeria Wojskowa i Wojska Obrony Terytorialnej przeszukują teren w okolicy Zalewu Zemborzyckiego w Lublinie, gdzie według zgłoszeń od mieszkańców słychać było odgłosy jakiegoś lecącego obiektu; nic dotychczas nie znaleziono.
Rzecznik prasowy KWP w Lublinie nadkomisarz Anna Kamola powiedziała PAP, że około godziny drugiej w nocy policja otrzymała dwa zgłoszenia, z których wynikało, że słychać było odgłosy lecącego głośnego obiektu.