"Niezidentyfikowany" obiekt eksplodował nad Litwą. Ukraińcy przeprosili

2-Juodonys
Pożar terminalu naftowego w Petersburgu po ukraińskim ataku
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Google Maps
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj wyraził ubolewanie z powodu wybuchu nad Litwą. Jak napisał, incydent ten "mógł być skutkiem rosyjskich działań z zakresu walki radioelektronicznej, które spowodowały zmianę kursu dronów podczas operacji wymierzonej w legalne cele wojskowe w Rosji".

Obiekt przypominający drona eksplodował nad północną częścią Litwy, stwarzając zagrożenie dla osób cywilnych - poinformował w niedzielę w serwisie X prezydent tego kraju Gitanas Nauseda. "Nasi specjaliści pracują obecnie na miejscu" - dodał.

Ukraina przeprasza

W niedzielę po południu rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj zamieścił w serwisie X oświadczenie, z którego wynika, że według Kijowa incydent dotyczy ich maszyny, która został wystrzelona w cel w Rosji.

"Ubolewamy z powodu incydentu, do którego doszło dziś rano w litewskiej przestrzeni powietrznej. Mógł on być skutkiem rosyjskich działań z zakresu walki radioelektronicznej, które spowodowały zmianę kursu dronów podczas operacji wymierzonej w legalne cele wojskowe w Rosji" - napisał Tychyj.

Rzecznik MSZ przeprosił za wszelkie zakłócenia, zagrożenia i niepokój, jakie mogło to wywołać. Stwierdził, że Ukraina zobowiązuje się do przekazania litewskim partnerom wszystkich istotnych informacji, aby ustalić pełne okoliczności incydentu. "Będziemy nadal ściśle współpracować, aby zapobiec podobnym zdarzeniom w przyszłości" - zaznaczył.

Tychyj podziękował Litwie za wspieranie Ukrainy w przeciwdziałaniu rosyjskiej agresji, "która jest główną przyczyną zagrożeń dla bezpieczeństwa" w regionie.

Obiekt rozbił się na północy Litwy

W niedzielę rano władze Litwy i Łotwy wydały alert o "niezidentyfikowanym obiekcie w przestrzeni powietrznej". Jak przekazał Nauseda, w związku z zagrożeniem poderwane zostały stacjonujące na Litwie myśliwce NATO. Tymczasowo zamknięte zostało lotnisko w Kownie, drugi co do wielkości port lotniczy na Litwie.

Niedługo później poinformowano o odnalezieniu na Litwie "naprawdopodobniej" szczątków drona. Obiekt odkryto niedaleko wsi Jodańce (Juodonys), około 10 kilometrów od granicy z Łotwą i około 216 kilometrów od granicy z Polską w linii prostej.

Komunikat polskiego MON

Według wstępnych ustaleń obiekt wleciał z terytorium Polski - przekazał minister obrony Litwy Robertas Kaunas. Litewskie MON zapronowało Polsce przeprowadzenie wspólnego śledztwa w tej sprawie.

Rzecznik polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej Janusz Sejmej przekazał PAP, że "na kierunku litewskim brak jest potwierdzenia (przez nasze systemy radarowe) przekroczenia granicy z Polski na Litwę". - Jesteśmy w kontakcie ze stroną litewską - dodał. 

W poniedziałek MON opublikowało komunikat. "W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej informacjami jakoby według - źródeł w MON dron odnaleziony wczoraj na terytorium Litwy miał wystartować z terytorium Litwy - stanowczo dementujemy te informacje. Apelujemy o niepowielanie fałszywych spekulacji. Wskazany dron, który wczoraj rano przekroczył przestrzeń powietrzną Litwy i eksplodował na terenie tego kraju był dronem ukraińskim. Ukraina przeprosiła Litwę za incydent" - czytamy. "W związku z wydarzeniami minionej nocy szef MON polecił Dowódcy Operacyjnemu Rodzajów Sił Zbrojnych przeprowadzenie szczegółowej analizy zdarzeń z nocy 17/18 października w rejonie granicy z Litwą oraz granicy polsko-ukraińskiej. Analizy dotyczą dostępnych systemów radarowych operujących w tej części Polski i krajach  sąsiednich.  Działania te są realizowane we współpracy ze stroną litewską. Obecnie  MON czeka na oficjalne wyniki zleconych analiz" - dodało ministerstwo.

W Polsce szukają "niezidentyfikowanego obiektu"

W niedzielę nad ranem polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że "w związku z podejrzeniem naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej przez niezidentyfikowany obiekt, do którego mogło dojść minionej nocy, podjęto działania mające na celu weryfikację zdarzenia".

Policjanci, Żandarmeria Wojskowa i Wojska Obrony Terytorialnej przeszukują teren w okolicy Zalewu Zemborzyckiego w Lublinie, gdzie według zgłoszeń od mieszkańców słychać było odgłosy jakiegoś lecącego obiektu; nic dotychczas nie znaleziono.

Rzecznik prasowy KWP w Lublinie nadkomisarz Anna Kamola powiedziała PAP, że około godziny drugiej w nocy policja otrzymała dwa zgłoszenia, z których wynikało, że słychać było odgłosy lecącego głośnego obiektu.

Źródło: PAP
Czytaj także: