TVN24 | Świat

"Mokry targ" czy laboratorium w Wuhanie? Pytania o źródło wirusa, raport "pięciorga oczu" i zarzuty wobec Chin

TVN24 | Świat

Autor:
akr,akw,mart//rzw
Źródło:
PAP, Reuters, "The Daily Telegraph"

Chiny celowo niszczyły dowody związane z epidemią COVID-19, uciszały alarmujących o niej naukowców, nie dzieliły się wiedzą z innymi państwami - wynika z raportu zachodnich wywiadów, do którego dotarły australijskie media. Do sporu o źródło koronawirusa dołączył we wtorek premier Australii Scott Morrison, który opowiedział się za hipotezą o chińskim "mokrym targu".

Scott Morrison podał w wątpliwość płynące ze strony przedstawicieli administracji amerykańskiej twierdzenia o istnieniu dowodów mających potwierdzać, że koronawirus "wydostał się" z laboratorium w chińskim Wuhanie. Premier opowiedział się za hipotezą o chińskim "mokrym targu", gdzie handluje się dzikimi zwierzętami, jako źródle epidemii.

Pod koniec kwietnia biuro dyrektora wywiadu USA podało, że "Wspólnota Wywiadu zgadza się z powszechnym konsensusem naukowców, że wirus wywołujący COVID-19 nie został stworzony przez człowieka lub zmodyfikowany genetycznie". Przyznało jednak, że wywiad USA bada wszystkie informacje, aby ustalić, czy pandemia zaczęła się "od kontaktu z zainfekowanymi zwierzętami czy było to rezultatem wypadku w laboratorium w Wuhan". Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo w wywiadzie dla ABC News ocenił, że "to nie pierwszy raz, gdy świat jest narażony na rozprzestrzenianie się wirusa będącego rezultatem błędu w chińskim laboratorium". - I tym razem mogę wam powiedzieć, że istnieją pewne dowody na to, że to (koronawirus) pochodzi z laboratorium w Wuhanie - dodał. Podobne opinie wygłaszał prezydent Donald Trump.

Nie zgadza się z nimi szef amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia (NIH) Anthony Fauci. - Dowody wskazują na to, że wirus, który odpowiada za pandemię nie powstał w laboratorium w Chinach - powiedział lekarz, cytowany przez amerykańskiego "Newsweeka". Dodał, że nie wierzy również w inną teorię, zgodnie z którą wirus został wykryty w naturze, ale następnie przekazany do laboratorium i przypadkowo "wypuszczony". Jego zdaniem "wszystko zdecydowanie wskazuje na to, iż (...) wirus rozwinął się w naturze i przeskoczył z gatunku na gatunek".

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Raport Sojuszu Pięciorga Oczu i zarzuty wobec Chin

Jak piszą australijskie media, powołując się na źródła w wywiadzie, raport na temat działań rządu Chin w związku z epidemią został zaprezentowany służbom państw wywiadowczego Sojuszu Pięciorga Oczu (Australia, USA, Wielka Brytania, Nowa Zelandia, Kanada). Szczegóły 15-stronicowego raportu - sporządzonego głównie na podstawie ogólnie dostępnych źródeł - ujawnił australijski dziennik,"The Daily Telegraph". Dokument analizuje działania chińskich władz w pierwszej fazie pandemii, która wybuchła w mieście Wuhan w środkowych Chinach na początku grudnia 2019 roku.

Jak pisze gazeta, 31 grudnia Chiny zaczęły cenzurować w internecie informacje związane z takimi hasłami jak "Wuhan", "targ w Wuhanie", "odmiany SARS", "rynek owoców morza w Wuhanie" czy "nieznane zapalenie płuc w Wuhanie". Podkreśla, że 1 stycznia aresztowano ośmiu lekarzy z Wuhanu, którzy ostrzegali o nowej groźnej chorobie, a 3 stycznia władze medyczne nakazały przekazywanie wszystkich próbek nowego koronawirusa do specjalnych laboratoriów albo niszczenie ich. Tego samego dnia wprowadzono zakaz publikowania informacji o nowej chorobie.

Raport zarzuca Chinom, że nie chciały przekazać innym państwom próbek z pierwszych przypadków zakażeń koronawirusem, co byłoby kluczowe w pracach nad szczepionką. Laboratorium w Szanghaju, które podało naukowcom na świecie kody genetyczne koronawirusa zostało zamknięte. Targ w Wuhanie natomiast zdezynfekowano, nie dbając o dokładne badania, które mogłyby przybliżyć pochodzenie patogenu.

Tajemnicze zniknięcie domniemanej "pacjentki zero"

"Pomimo istnienia od początku grudnia dowodów na transmisję wirusa między ludźmi, władze Komunistycznej Partii Chin zaprzeczały temu do 20 stycznia" - czytamy w przytaczanym przez dziennik fragmencie dokumentu. Podkreślono w nim także, że podobnie postępowała do połowy stycznia Światowa Organizacja Zdrowia, pomimo tego, że Tajwan zgłaszał obawy 31 grudnia, a Hongkong - 4 stycznia.

W raporcie pojawiły się zapisy o tym, że "miliony ludzi opuszczały Wuhan po wybuchu epidemii i przed zamknięciem miasta 23 stycznia". Odnotowano, że Pekin naciskał między innymi na USA, Włochy, Indie, Australię, rządy krajów Azji Południowo-Wschodniej i innych, aby nie wprowadzali ograniczeń w podróżowaniu.

"The Daily Telegraph" przypomina również o pracowniczce Wuhańskiego Instytutu Wirusologii Huang Yan Ling. To jedna z osób, które "zniknęły" po tym, gdy zaczęły mówić o koronawirusie albo krytykowały podejście chińskich władz do epidemii. Według niektórych sugestii w mediach społecznościowych Huang Yan Ling miała być "pacjentką zero" - pierwszą zdiagnozowaną chorą na COVID-19. Gazeta wskazuje, że biografia i zdjęcie kobiety zostały usunięte ze strony internetowej Wuhańskiego Instytutu Wirusologii.

Niebezpieczne badania

Opracowanie opisuje budzące obawy badania prowadzone w Wuhańskim Instytucie Wirusologii, który zajmował się m.in. koronawirusami pochodzącymi od zwierząt. Zespół prowadzony przez Shi Zengli, który blisko współpracował z ośrodkami naukowymi w Australii i był częściowo finansowany przez to państwo, już w 2013 roku odkrył w odchodach nietoperzy w jaskini w prowincji Junnan wirusa o genotypie w 96,2 procentach pokrywającym się z wirusem SARS-CoV-2.

Według analizy, prowadzone dalej badania były bardzo niebezpieczne. Naukowcy z Wuhanu pisali w 2015 r., że tego typu wirusy mogą zostać przeniesione z nietoperza na człowieka, a na wywoływaną przez nie chorobę nie ma lekarstwa. Stany Zjednoczone w 2014 r. wycofały się z współfinansowania tego typu programów badawczych, tłumacząc, że te prace czynią wirusy jeszcze groźniejszymi i mogą spowodować wybuch pandemii. W 2018 r. amerykańscy dyplomaci donosili o nieprzestrzeganiu zasad bezpieczeństwa w laboratorium w Wuhanie.

Chiny zaprzeczają

Chiny wielokrotnie zaprzeczały, jakoby zatuszowały jakiekolwiek szczegóły dotyczące wybuchu epidemii. - Jak wielokrotnie podkreślaliśmy, Chiny walczą z COVID-19 w sposób otwarty, przejrzysty i odpowiedzialny - zapewniał pod koniec kwietnia rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Geng Shuang.

Jak przypomina Reuters, ambasador Chin w Londynie w zeszłym miesiącu powiedział, że Stany Zjednoczone nie powinny dążyć do zastraszania Chińskiej Republiki Ludowej w sposób przypominający XIX-wieczną europejską wojnę kolonialną.

Autor:akr,akw,mart//rzw

Źródło: PAP, Reuters, "The Daily Telegraph"

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości