Świat

Koniec "cyrku" z siedzibą PE? "Jest postęp"

Świat


Komisja spraw konstytucyjnych w PE poparła w poniedziałek projekt rezolucji, wzywającej do takiej zmiany traktatu UE, która dałaby eurodeputowanym prawo do określenia siedziby europarlamentu w jednym miejscu, a nie w trzech, jak jest obecnie.

- Już najwyższy czas, aby demokratycznie wybierani eurodeputowani mieli możliwość decydowania o siedzibie parlamentu, którego są członkami. Zawarte dawno temu przez rządy państw UE porozumienie o siedzibie PE należy zmienić - oświadczył współautor rezolucji eurodeputowany niemieckich Zielonych Gerald Haefner.

"Cyrk na kółkach"

Siedziby instytucji unijnych określa artykuł 341 Traktatu UE. Obecnie główna siedziba Parlamentu Europejskiego mieści się w Strasburgu, gdzie raz w miesiącu odbywają się czterodniowe sesje plenarne. Spotkania komisji parlamentarnych i minisesje odbywają się w Brukseli, zaś sekretariat generalny PE znajduje się w Luksemburgu. Według szacunków roczne koszty, związane z "geograficznym rozproszeniem" europarlamentu, w tym podróżami europosłów i urzędników - zwanymi żartobliwie "cyrkiem" od tabunu ciężarówek przewożących dokumenty między siedzibami - wynoszą od 169 mln do 204 mln euro rocznie.

Smutny symbol marnotrawstwa

- Organizacja działania Parlamentu Europejskiego stała się smutnym symbolem marnotrawstwa w UE. Przemieszczanie tysięcy ludzi i środków z miejsca na miejsce jest nie tylko kosztowne, niewydajne i szkodliwe dla środowiska, ale mocno szkodzi też wizerunkowi UE - ocenił Haefner.

Zdaniem polskiej europosłanki Lidii Geringer de Oedenberg (SLD) poparcie komisji PE dla rezolucji należy uznać za sukces. - Jesteśmy bardzo zadowoleni. To pierwszy poważny krok w kierunku zmiany legislacji - powiedziała eurodeputowana, która należy do nieformalnej grupy parlamentarnej Single Seat, zabiegającej o jedną siedzibę dla PE i związane z tym oszczędności. "Parlament Europejski jest jedynym parlamentem na świecie, który nie ma prawa do decydowania o tym, gdzie ma mieścić się jego siedziba - dodała.

Poparcie Parlamentu i Komisja nie ma wyjścia

Jeśli w listopadzie rezolucję poprze cały europarlament, to Komisja Europejska powinna rozpocząć prace nad propozycjami zmian traktatowych. Ostatnie słowo będzie jednak należeć do państw członkowskich. Status quo na pewno będą zacięcie bronić kraje najbardziej zainteresowane jego utrzymaniem: Francja i Luksemburg. - Zamierzamy wywierać presję na rządy. Nadejdzie moment, w którym decyzja polityczna nie będzie mogła być inna, niż zmiany traktatu - powiedziała Geringer de Oedenberg.

Jej zdaniem na znaczeniu traci argument, że ulokowanie PE w Strasburgu, tuż przy granicy francusko-niemieckiej jest symbolem pojednania w Europie po II wojnie światowej. - Dziś, gdy wszędzie szukamy oszczędności, trudno zrozumieć tę rozrzutność związaną z utrzymywaniem kilku siedzib PE - oceniła eurodeputowana.

Autor: rf/jk / Źródło: PAP