"Człowiek, obok którego siedziała, kazał zabić jej męża". Zaskakujący powrót ciotki Kim Dzong Una
Kim Kjong Hui to córka założyciela północnokoreańskiego reżimu Kim Ir Sena oraz siostra poprzedniego przywódcy kraju Kim Dzong Ila. W pierwszych latach rządów Kim Dzong Una jego ciotka wraz z mężem blisko wspierali poczynania Kima. Jak w 2015 roku przekazał uciekinier w Korei Północnej cytowany przez CNN, przywódcę oraz jego ciotkę i wujka podzieliły jednak sprawy finansowe. - Wszystko zaczęło się od sprzeciwienia się krewnych pomysłowi budowy zimowego ośrodka narciarskiego, który Kim Dzong Un chciał zbudować na wzór ośrodków szwajcarskich - informował wówczas północnokoreański uciekinier.
Jang Song Thaek został publicznie nazwany przez przywódcę "szumowiną" i oskarżony o działanie na szkodę władz i chęć obalenia reżimu. W grudniu 2013 roku został stracony, a media obiegła informacja, że zamiast zwykłego rozstrzelania miał zostać rozszarpany przez stado wygłodniałych psów, co okazało się nieprawdą. Wtedy też sugerowano, że razem z mężem zginęła Kim Kjong Hui.
W sobotę media państwowe opublikowały wideo z koncertu z okazji Chińskiego Nowego Roku w teatrze w Pjongjangu. Na zdjęciach widać Kim Kjong Hui na widowni, w bliskim towarzystwie północnokoreańskiego przywódcy.
"To przypomina, jak dziwny i brutalny jest reżim w Korei Północnej"
Oliver Hotham z portalu NK News, zajmującego się sprawami Korei Północnej, przyznał w rozmowie z BBC, że powrót ciotki Kima jest zaskoczeniem. "Wielu obserwatorów zakładało, że Kim Kjong Hui została wygnana lub że nawet zginęła razem z mężem" - przyznał.
Jak dodał, jej powrót może oznaczać, że odzyskała ona swoje dawne wpływy, być może jako doradczyni. "To przypomina, jak dziwny i brutalny jest reżim w Korei Północnej. Człowiek, obok którego siedziała na koncercie, kazał przecież zabić jej męża" - skomentował Hotham.