Irańskie uczennice zrzuciły chusty z głów, dołączyły do protestujących

Autor:
akw\mtom
Źródło:
BBC, tvn24.pl

Irańskie uczennice przyłączyły się do protestów, które wstrząsają Iranem od czasu śmierci młodej kobiety zatrzymanej przez policję obyczajową. "Jeśli się nie zjednoczymy, zabiją nas jedną po drugiej" - słychać między innymi na publikowanych nagraniach.

W mediach społecznościowych mnożą się zdjęcia i nagrania pokazujące demonstrujące nastolatki. Na jednym z nagrań widać młode kobiety z Karadżu, miasta położonego około 40 kilometrów na zachód od stolicy Teheranu, które otaczają mężczyznę mającego być lokalnym dyrektorem i zmuszają do opuszczenia szkoły. Na nagraniu słychać okrzyki "wstydź się".

Na innym słychać uczennice z Karadżu, które krzyczą: "Jeśli się nie zjednoczymy, zabiją nas jedną po drugiej".

Z kolei w mieście Sziraz w południowym Iranie dziesiątki uczennic miały zablokować ruch na głównej drodze. Wymachiwały przy tym chustami i krzyczały: "śmierć dyktatorowi". BBC tłumaczy, że to ​​nawiązanie do najwyższego przywódcy irańskiego ajatollaha Chameneiego.

Inne protesty odbyły się między innymi w Teheranie i północno-zachodnich miastach Saghghez i Sanandadż.

Uczennice zostały sfotografowane także w klasie, z odsłoniętymi głowami, gdy pokazują wulgarny gest z kierunku portretu ajatollaha Chameneiego i ajatollaha Chomeiniego, ojca irańskiej rewolucji.

Protesty uczennic wybuchły kilka godzin po tym, jak Chamenei oświadczył, że za ogólnokrajowymi demonstracjami stoją Stany Zjednoczone i Izrael oraz udzielił pełnego poparcia siłom bezpieczeństwa, które brutalnie tłumią protesty.

Iranki wyszły na ulice krótko po śmierci 22-letniej Amini. Kobieta 13 września została zatrzymana przez policję obyczajową w związku z nakryciem głowy, które zdaniem funkcjonariuszy niedostatecznie osłaniało jej włosy. Trzy dni po zatrzymaniu kobieta w niejasnych okolicznościach zmarła. Jej rodzina twierdzi, że funkcjonariusze bili ją pałką po głowie i uderzali nią w jeden z ich pojazdów. Policja zaprzeczyła tej wersji wydarzeń, przekonując, że kobietę dotknęła "nagła niewydolność serca".

Pierwsze protesty miały miejsce w północno-zachodnim Iranie, gdzie mieszkała Amini, jednak szybko rozprzestrzeniły się po całym kraju.

Autor:akw\mtom

Źródło: BBC, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Twitter/tvn24.pl

Pozostałe wiadomości