Hantawirus na wycieczkowcu. Pojechał na wycieczkę, przez przypadek został lekarzem pokładowym

Dr Stephen Kornfeld
Lekarz, który jest pasażerem MV Hondius o hantawirusie na wycieczkowcu
Źródło wideo: TVN24 / Cable News Network Inc. All rights reserved 2026
Źródło zdj. gł.: Cable News Network Inc. All rights reserved 2026
Wszedł na pokład wycieczkowca MV Hondius jako turysta, ale sytuacja zmusiła go do zaopiekowania się chorymi pasażerami. Dr Stephen Kornfeld w rozmowie z telewizją CNN opowiedział o tym, jak został lekarzem pokładowym.

Pochodzący z amerykańskiego stanu Oregon lekarz wszedł na pokład wycieczkowca na południu Argentyny w kwietniu. Planował zwiedzanie odległych wysp i podziwianie z bliska zwierząt, takich jak wieloryby, delfiny i pingwiny. Urlop szybko zamienił się jednak w pracę na oceanie. - Przez przypadek stałem się lekarzem pokładowym - powiedział Kornfeld w wywiadzie dla CNN.

Lekarz o sytuacji na MV Hondius. "Ich stan się pogarszał"

Przebywający na wycieczkowcu Amerykanin dodał, że zapytał lekarza pokładowego, czy potrzebuje pomocy po tym, jak dowiedział się o śmierci jednego z pasażerów, 70-latka z Holandii. - W ciągu 12-24 godzin stało się jasne, że wiele osób zachorowało, a ich stan się pogarszał - powiedział Kornfeld.

Jak zauważył, sam lekarz pokładowy był jedną z osób z "wieloma standardowymi objawami wirusowymi", wśród których wymienił m.in. gorączkę, zmęczenie, duszności i problemy żołądkowe. - W tamtym momencie żaden z nich [pasażerów - red.] nie wyglądał na osobę w stanie krytycznym. Jednak w przypadku hantawirusa istnieje obawa, że stan pacjenta może bardzo szybko zmienić się z ciężkiego na krytyczny - podkreślił Amerykanin.

Dr Stephen Kornfeld
Dr Stephen Kornfeld
Źródło zdjęcia: Cable News Network Inc. All rights reserved 2026

Lekarz pokładowy został przewieziony do szpitala w Johannesburgu, gdzie przebywa na oddziale intensywnej terapii - poinformowała WHO dodając, iż jego stan ulega poprawie.

Doktor Kornfeld, który przejął jego obowiązki, powiedział stacji CNN o obecnej sytuacji na statku płynącym w stronę Wysp Kanaryjskich. - Udało nam się sprowadzić na pokład dwóch epidemiologów ze Światowej Organizacji Zdrowia oraz dwóch duńskich lekarzy od chorób zakaźnych. Na pokładzie jest więc teraz świetny zespół, który analizuje każdy aspekt tej infekcji: jak się rozprzestrzenia i co oznacza dla pasażerów, którzy pozostają na statku. Zarówno dla ich zdrowia, jak i pod kątem możliwego dalszego przenoszenia hantawirusa - przekazał lekarz w czwartek. - Mamy więc dość dobre przeczucie, że większość osób będzie mogła zejść na ląd stosunkowo szybko. I mam nadzieję, że ja też - dodał.

Hantawirus na wycieczkowcu

Większość pasażerów MV Hondius, który na początku kwietnia wypłynął z portu Ushuaia w Argentynie ze 150 osobami na pokładzie, stanowią obywatele Wielkiej Brytanii, Hiszpanii oraz USA. Pod koniec kwietnia na statku stwierdzono zakażenie hantawirusem, który jest niebezpieczny dla zdrowia i życia ludzi. Przenosi się zazwyczaj przez kontakt z odchodami, moczem lub śliną gryzoni i może wywoływać ciężkie choroby układu oddechowego. W rzadkich przypadkach wirusy mogą też być przenoszone między ludźmi.

Trzech pasażerów wycieczkowca zmarło. Według Światowej Organizacji Zdrowia badania laboratoryjne potwierdziły łącznie pięć z ośmiu podejrzewanych przypadków zakażenia hantawirusem. Okres od zakażenia do wystąpienia objawów choroby może trwać od kilku do 60 dni. Z reguły wynosi od dwóch do czterech tygodni.

Źródło: CNN, PAP, tvn24.pl
Czytaj także: