TVN24 | Świat

Amerykańscy misjonarze z dziećmi uprowadzeni na Haiti

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
ft,
akw//now
Źródło:
PAP, CNN, The Washington Post
Siedziba Christian Aid Ministries w Millersburg w stanie Ohio
Siedziba Christian Aid Ministries w Millersburg w stanie OhioReuters
wideo 2/2
ReutersSiedziba Christian Aid Ministries w Millersburg w stanie Ohio

16 Amerykanów i jeden Kanadyjczyk zostało porwanych przez gang na północ od stolicy Haiti, Port-au-Prince. To grupa misjonarzy oraz członkowie ich rodzin, w tym pięcioro dzieci. Według "Washington Post" odpowiedzialny za porwanie jest gang 400 Mawozo. - Ich sposób działania polega na tym, że porywają samochody i autobusy. Później ustalają cenę za uwolnienie wszystkich pasażerów - opisał Gedeon Jean, szef Centrum Analiz i Badań Praw Człowieka w Port-au-Prince.

Christian Aid Ministries, grupa pomocowa z siedzibą w Ohio, potwierdziła w oświadczeniu, że związanych z ich organizacją szesnastu obywateli Stanów Zjednoczonych i jeden Kanadyjczyk zostało porwanych w trakcie podróży, której celem była wizyta w sierocińcu. W grupie jest pięciu mężczyzn, siedem kobiet i pięcioro dzieci.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

O szczegółach informowały wcześniej amerykańskie media. Portal CNN podał, że misjonarze podróżowali do wsi Titanyen, na północ od Port-au-Prince, po wizycie w sierocińcu w okolicy Croix des Bouquets. 

Z kolei "The Washington Post" poinformowało, że grupę uprowadził budzący postrach, znany z masowych porwań i atakowania grup religijnych, gang 400 Mawozo. W kwietniu tego roku gang porwał pięciu księży i ​​dwie zakonnice, w tym obywateli Francji.

Gedeon Jean, dyrektor Centrum Analiz i Badań Praw Człowieka w Port-au-Prince, powiedział, że według informacji władz, porwani to 16 Amerykanów oraz obywatel Kanady. Prosząca o anonimowość osoba, która - jak podali dziennikarze - jest zaznajomiona ze sprawą podała, że wśród jeńców może być także dwóch obywateli Haiti.

- Ich sposób działania polega na tym, że porywają samochody i autobusy. Później ustalają cenę za uwolnienie wszystkich pasażerów - opisał Jean.

W "Washington Post" opisano nagranie pozyskane od Christian Aid Ministries, określone mianem "alarmu modlitewnego". "Módlcie się, aby członkowie gangu nawrócili się i uwierzyli w Jezusa" - słychać na nagraniu.

Dziennik zacytował także relację innej zaznajomionej ze sprawą osoby, która twierdzi, że jeden z uprowadzonych Amerykanów zamieścił wezwanie o pomoc na jednym z komunikatorów. "Proszę, módlcie się za nas!! Jesteśmy zakładnikami, porwali naszego kierowcę. Módlcie się, módlcie się, módlcie się. Nie wiemy, dokąd nas prowadzą" - miał napisać.

Haiti w głębokim kryzysie

Haiti od lat znajduje się w stanie głębokiego politycznego kryzysu. Porwania zarówno bogatych, jak i biednych stały się powszechne. Ale nawet w kraju takiego bezprawia porwanie tak dużej grupy Amerykanów zaszokowało urzędników - przekazał "NYT".

Zwrócono uwagę, że w Port-au-Prince narasta przemoc. Według niektórych szacunków gangi kontrolują obecnie ok. połowę miasta. W poniedziałek bandyci ostrzelali autobus szkolny, raniąc co najmniej pięć osób, w tym dzieci, a inny autobus uprowadzili.

Kryzys polityczny podsycany licznymi demonstracjami organizowanymi przeciwko prezydentowi Haiti, którym do lipca 2021 roku był Jovenel Moïse, pogorszył sytuację społeczną w kraju. Media donosiły o wszechobecnej korupcji, problemach z uzyskaniem pomocy medycznej, a nawet w funkcjonowaniu szkół. Do głosu doszły również gangi, w tym także gangi porywaczy.

Polityczne zamieszanie w kraju nasiliło się jeszcze bardziej po tym, jak Moise w lipcu br. został zamordowany. Zabójstwo nadal pozostaje niewyjaśnione. Po ataku obowiązki prezydenta kraju przejął tymczasowy premier Claude Joseph, który w oświadczeniu stwierdził, że za morderstwo Moise'a odpowiedzialna jest "grupa niezidentyfikowanych osób".

Misja ONZ przedłużona

Porwanie amerykańskich misjonarzy miało miejsce zaledwie dzień po tym, jak Rada Bezpieczeństwa ONZ przedłużyła swoją misję na Haiti o dziewięć miesięcy w jednomyślnym głosowaniu. Wielu Haitańczyków wzywa Stany Zjednoczone do wysłania wojsk w celu ustabilizowania sytuacji, ale administracja Joe Bidena nie przychyla się do tej prośby.

Niektóre części stolicy Haiti, w tym miejsca, w których doszło do porwań, są tak niebezpieczne, że wielu mieszkańców uciekło ze swych domów. Wiele ulic zostało przekazanych gangom, a niewielu mieszkańców wychodzi na zewnątrz nawet w ciągu dnia. Media donoszą, że gangi porywają nawet biednych sprzedawców ulicznych i żądają, by w ramach okupu sprzedawali wyposażenie swoich mieszkań, takie jak radia i lodówki. Na początku tego roku klasa uczniów skrzyknęła się, aby zebrać pieniądze na zapłacenie okupu za kolegę - napisał "NYT".

Autor:ft, akw//now

Źródło: PAP, CNN, The Washington Post