W środę podczas lotu z Dubaju do Tel Awiwu drugi pilot zaatakował kapitana i próbował przejąć stery samolotu. Kancelaria premiera Izraela przekazała, że ranny pilot - obywatel Indii Smit Machchhar - leżał zakrwawiony na podłodze kokpitu, a mimo to zdołał uruchomić mechanizm otwierający drzwi.
Po obezwładnieniu napastnika przez pasażerów okazało się, że wśród nich była druga załoga w cywilu, która pomogła ustabilizować lot maszyny i sprowadzić ją na ziemię w Arabii Saudyjskiej.
Prokurator generalny Zjednoczonych Emiratów Arabskich zarządził wszczęcie śledztwa w sprawie incydentu na pokładzie samolotu, o czym poinformowała w czwartek państwowa agencja prasowa. Dochodzenie ma wyjaśnić okoliczności i motywy zdarzenia, w tym ustalić, czy miało ono związek z działalnością terrorystyczną oraz czy było wcześniej planowane lub inspirowane.
W oświadczeniu wyjaśniono, że organy sądowe ZEA mają jurysdykcję w tej sprawie, ponieważ samolot jest zarejestrowany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Pokłosie ataku na pokładzie samolotu. Linie zawiesiły loty
Wcześniej izraelski Kanał 12 podał, że władze nie mają obecnie przesłanek wskazujących, że napastnik działał na polecenie Iranu lub innej zorganizowanej grupy. Wstępne ustalenia wskazują, że działał sam.
Linie flydubai - będące jednym z z największych przewoźników na Bliskim Wschodzie - zaznaczyły z kolei, że przyczyny zdarzenia pozostają nieznane. Zaapelowały przy tym o powstrzymanie się od "przedwczesnych spekulacji" do czasu zakończenia śledztwa.
Podjęto również decyzję o zwieszeniu lotów do i z Izraela. "To tymczasowe zawieszenie pozwoli odpowiednim organom na kontynuowanie prac i ustalenie wszystkich okoliczności związanych z tym zdarzeniem" - poinformowały w oświadczeniu linie flydubai.
Wyjaśniły też, że zawieszenie będzie obowiązywać do czasu zakończenia śledztwa. Każdego dnia flydubai obsługiwały 10 połączeń tam i z powrotem między Dubajem a Tel Awiwem.