Demonstracje odbywają się w podobnym czasie i dotyczą głównie problemów socjalnych, ale oficjalnie nie stanowią skoordynowanego ruchu. Protestujący, wśród których dominują młodzi ludzie, domagają się przede wszystkim poprawy warunków edukacji i dostępności mieszkań oraz ograniczenia kosztów życia.
To już kolejne demonstracje dotyczące tych postulatów. Światowe media piszą wręcz o fali gniewu, która przetacza się przez Europę.
Paralizatory i psy w Portugalii
W Portugalii, pomimo trwających ponad dwie godziny pertraktacji z policją i ostrzeżeń służb bezpieczeństwa o możliwości użycia siły, manifestanci odmówili usunięcia kilkudziesięciu namiotów nielegalnie rozbitych przy lizbońskim placu Rossio oraz placu Jana I Dobrego w Porto, gdzie od kilku dni prowadzone są protesty.
Podczas policyjnych akcji przeprowadzonych niemal równocześnie w Lizbonie i Porto funkcjonariusze użyli wobec stawiających opór demonstrantów pałek, paralizatorów oraz strzelali w powietrze gumowymi kulami. Policji towarzyszyły wyszkolone psy. Z relacji mediów wynika, że kilka osób podczas policyjnej interwencji zostało lekko rannych, a kilkanaście zostało zatrzymanych.
W Lizbonie większość z około 300 manifestantów rozbiegła się po ulicach starego miasta. Część z nich ustawiała bariery z pojemników na śmieci, aby utrudnić policji interwencję.
Do protestów doszło też we Francji, o czym pisaliśmy tutaj:
Zamieszki w Barcelonie
Grupa ponad 600 demonstrantów wywołała zamieszki w sobotę wieczorem w centrum Barcelony. Dominująca wśród protestujących młodzież rzucała w policję kamieniami, niszczyła mienie publiczne oraz plądrowała sklepy. Demonstrowano pod hasłami "walki z systemem" i reform w szkolnictwie wyższym.
Jak przekazała katalońska policja, służby bezpieczeństwa zatrzymały około 100 manifestantów, wśród których blisko 30 to nieletni.
Protest, jak przekazała policja, został zwołany spontanicznie w mediach społecznościowych przez grupę katalońskich studentów, którzy wieczorem przybyli do centrum Barcelony.
W trakcie demonstracji zniszczona została sygnalizacja świetlna, a witryny w niektórych sklepach zostały wybite. Dochodziło też do plądrowania sklepów. Na ulicach pojawiły się barykady z podpalonych pojemników na śmieci. W rozmowie z mediami część uczestników zamieszek tłumaczyła agresywne zachowanie "koniecznością walki z systemem” oraz “działaniem na rzecz ustanowienia w pełni publicznego szkolnictwa wyższego".
Z kolei władze miasta zapowiedziały, że pociągną sprawców do odpowiedzialności finansowej. - Nie zostawimy tego w taki sposób. Wyciągniemy konsekwencje wobec dorosłych i nieletnich wandali. Pokryją oni z własnej kieszeni straty, do których doprowadzili – zapowiedział burmistrz Barcelony Jaume Collboni.
Setki zatrzymanych we Włoszech
380 osób zostało zatrzymanych w sobotę we Włoszech podczas protestów przeciw rządowi i wysokim kosztom życia - podała wieczorem policja. W Rzymie, Mediolanie i Turynie doszło do starć demonstrantów z policjantami.
Dziewięć zatrzymanych osób trafiło do aresztu, a pozostałe - na komendy policji do wyjaśnienia i tam zostały spisane. Tysiące policjantów przy wsparciu wojska patrolowały ulice miast.
W centrum Mediolanu grupa protestujących próbowała sforsować policyjne blokady podczas demonstracji z udziałem ponad około 10 tys. osób, w większości młodych. Niektórzy właściciele sklepów położonych na trasie przemarszu zamknęli je z obawy przed starciami.
Około 200 studentów i uczniów uczestniczyło w wiecu przed mediolańskim Teatro Strehler. Na niesionych przez nich transparentach widniały hasła solidarności z protestującą młodzieżą we Francji. Ogółem w stolicy Lombardii zorganizowano w sobotę kilka antyrządowych protestów.
Do starć z policją doszło w Rzymie w rejonie Koloseum, gdy manifestanci zmienili trasę i podeszli pod Łuk Konstantyna, gdzie przebywa zawsze wielu turystów. Wieczorem w centrum Wiecznego Miasta doszło do starć manifestantów z policją, która użyła hydrantów, by rozproszyć napierający tłum. W Wiecznym Mieście odbyły się jednocześnie dwa zgłoszone wcześniej zgromadzenia: demonstracja zorganizowana przez skrajną prawicę oraz protest przeciwko wojnom.
Przed demonstracjami rzymska policja podczas prewencyjnych kontroli zatrzymała ponad 40 młodych osób z kominiarkami i innymi przedmiotami wskazującymi na zamiar udziału w zajściach.
W Turynie protestowały setki osób. Tam również doszło do incydentów - policjanci zostali obrzuceni butelkami i petardami. Funkcjonariusze użyli pałek i gazu łzawiącego.
W Bolonii demonstranci wznosili hasła przeciwko policjantom i rzucali petardami.
Premier Giorgia Meloni na X podziękowała siłom porządkowych, które "pracowały, aby zapewnić obywatelom bezpieczeństwo i prawo do pokojowego demonstrowania mimo prób podejmowanych przez część (...) osób, by sprowokować starcia i niepokoje". "Prawo do demonstrowania musi być zawsze zapewnione, podobnie jak prawo obywateli do bezpiecznego życia w ich miastach" - dodała szefowa rządu.
Meloni zaznaczyła, że nie ma miejsca dla tych, którzy "szukają jedynie starć i przemocy".