W ostatnich dniach marca opublikowano nowe zdjęcia satelitarne chińskich lotnisk wojskowych. Widać na nich zaskakujące obrazy - stojące na płytach lotnisk długie rzędy myśliwców, które od lat można było spotkać jedynie w muzeach.
Co jeszcze ciekawsze, te zabytkowe myśliwce pojawiają się na potencjalnie najważniejszych dla chińskiej armii lotniskach - w południowo-wschodniej części kraju, naprzeciw Cieśniny Tajwańskiej. Inaczej mówiąc, dokładnie na tych, na których spoczywałby największy ciężar przy potencjalnej chińskiej inwazji na demokratycznie rządzony Tajwan.
Jaki w tym sens? Dlaczego zamiast swoich najlepszych maszyn Chiny gromadzą tam obiekty muzealne? Odpowiedź przynosi odkrycie, że te stare myśliwce mogą teraz latać bez pilotów - zamiast człowieka, w kabinie mają tylko plątaninę kabli i czujników.