Świat

Media o ucieczce byłego szefa koncernu: fałszywy paszport, prywatny lot i operacja godna Bonda

Świat

Aktualizacja:

Oskarżony w Japonii o przestępstwa finansowe były szef Nissana Carlos Ghosn potwierdził, że przebywa w Libanie. Zapewnił, że nie uciekł przed sprawiedliwością, lecz przed "niesprawiedliwością i prześladowaniami politycznymi". Szczegóły na temat tego, jak miała wyglądać ucieczka biznesmena, podały we wtorek francuskie media. Informator dziennika "Le Monde" nazwał ją "operacją godną Jamesa Bonda".

Carlos Ghosn, twórca sojuszu Renault-Nissan-Mitsubishi, jest podejrzany między innymi o zatajenie wynagrodzenia w wysokości 9 miliardów jenów, czyli ponad 80 milionów dolarów, w tym ponad 44 milionów dolarów w latach 2011-2015.

Po aresztowaniu w listopadzie 2018 roku rady nadzorcze Nissana i Mitsubishi odwołały go ze stanowiska prezesa. Później, pod koniec stycznia tego roku, zrezygnował ze stanowiska prezesa i szefa rady dyrektorów w Renault.

Na proces oczekiwał w Japonii.

"Operacja godna Jamesa Bonda"

Ghosn przyleciał w poniedziałek do Libanu. Oficjalnie nie wiadomo, w jaki sposób opuścił Japonię. Szczegóły na temat tego, jak miała wyglądać ucieczka biznesmena podają we wtorek francuskie media. Informator dziennika "Le Monde" nazywa ją "operacją godną Jamesa Bonda".

Według francuskich mediów, Ghosn od wypuszczenia z aresztu mieszkał w Tokio, a do Libanu przyleciał prywatnym odrzutowcem z Turcji. Towarzyszyć miała mu żona, która - jak pisze "Le Monde", opierając się "na godnych zaufania źródłach" - była z nim od początku podróży. Według informatorów dziennika samolot wystartował "z jednego z dyskretnych lotnisk archipelagu [japońskiego - red.]".

Wszystko wskazuje na to, że Ghosnowi udało się przekroczyć granicę dzięki fałszywemu paszportowi, w którym figurowało inne imię i nazwisko - twierdzą dziennikarze "Le Monde" i dodają, że "władze japońskie zwróciły się w tej sprawie do ambasady Libanu, która oficjalnie nie komentuje", ale nieoficjalnie zaprzecza jakiemukolwiek udziałowi w ucieczce Ghosna.

"Wydaje się mało prawdopodobne, by Bejrut podjął ryzyko narażenia się Japonii" - komentuje "Le Monde".

Dziennik podaje, że operację zaplanowała i kierowała nią żona Carlosa Ghosna, Carole, a pomagali jej bracia przyrodni i inni członkowie rodziny. Nie jest wykluczone, że przygotowania rozpoczęto w październiku, gdy "Carlos Ghosn dowiadywał się, którzy libańscy dziennikarze mogliby dla niego pracować" - pisze dalej "Le Monde".

Na decyzję o ucieczce wpłynąć mogła odmowa japońskich władz sądowych na prośbę Ghosna, by pozwolono mu z okazji świąt Bożego Narodzenia spotkać się z żoną. Ponadto japońska prokuratura miała otrzymać od pewnego banku szwajcarskiego i z "rajów podatkowych", takich jak Dubaj i Wyspy Dziewicze, nowe informacje obciążające Ghosna.

"Przestraszył się" - powiedział rozmówca "Le Monde" i dodał, że "biorąc pod uwagę złożoność sprawy, małe były szanse, by proces odbył się w roku 2020".

"Uciekłem przed niesprawiedliwością i prześladowaniami politycznymi"

Doniesienia o ucieczce potwierdził sam Ghosn.

"Jestem w Libanie i nie będę dłużej przetrzymywany jako zakładnik przez oszukańczy japoński system wymiaru sprawiedliwości, w którym domniemana jest wina, szerzy się dyskryminacja, i w którym odmawia się podstawowych praw człowieka" - oświadczył biznesmen.

"Nie uciekłem przed sprawiedliwością, uciekłem przed niesprawiedliwością i prześladowaniami politycznymi. Teraz mogę w końcu swobodnie komunikować się z mediami" - podkreślił.

Wychowany w Rio de Janeiro 65-letni Ghosn, który ma obywatelstwo francuskie, brazylijskie i libańskie, w Japonii podlegał surowym ograniczeniom w zakresie przemieszczania się, nałożonym na niego przez sąd. Miał też zakaz kontaktowania się z rodziną.

We wtorek rano, w wywiadzie radiowym francuska sekretarz stanu w ministerstwie gospodarki Agnes Pannier-Runacher powiedziała, że "Carlos Ghosn nie jest ponad prawem, ale będzie miał wsparcie konsularne, jak każdy obywatel". - Bardzo byśmy się gniewali, gdyby jakiś cudzoziemiec uciekł przed francuską sprawiedliwością - dodała jednak Pannier-Runacher.

Obrońcy mówią o nielegalnym aresztowaniu

Po raz pierwszy Ghosn został aresztowany w Tokio w listopadzie 2018 roku w związku z podejrzeniami o nadużycia finansowe. Po wpłaceniu kaucji w wysokości miliarda jenów (prawie 9 milionów dolarów) w marcu 2019 roku opuścił tokijski areszt.

Po raz drugi został aresztowany w kwietniu pod zarzutem poważnego naruszenia zaufania. Tym razem japońska prokuratura oskarżyła Ghosna o to, że zmusił filię Nissana w Zjednoczonych Emiratach Arabskich do przelania 10 milionów dolarów na konta Suhail Bahwan Automobiles - firmy będącej dystrybutorem marki na terytorium Omanu - w okresie od lipca 2017 do sierpnia 2018 roku.

Pięć milionów z tej sumy miało potem trafić na rachunki oszczędnościowe libańskiej spółki inwestycyjnej Good Faith Investments, która de facto należy do Ghosna. Jeszcze w tym samym miesiącu, po wpłaceniu kaucji w wysokości 500 milionów jenów (4,5 milionów dolarów), wyszedł z aresztu.

Według obrońców Ghosna jego ostatnie aresztowanie było nielegalne i miało na celu przerwanie przygotowań do pierwszej rozprawy oraz wymuszenie na ich kliencie przyznania się do winy.

Autor: akw,momo//now / Źródło: PAP