Spekulacje i domysły są podsycane przez fakt, że oficjalne media państwowe przyznały 13 kwietnia, iż start rakiety zakończył się niepowodzeniem, ale nigdy nawet nie zasugerowano, co dokładnie się stało.
Jak twierdzi południowokoreański portal "DailyNK", większość mieszkańców Korei Północnej przyjęła złe nowiny na temat wystrzelenia satelity z obojętnością. Miały nawet powstać żarty, związane z rakietą i chronicznym kryzysem paliwowym w kraju. - Ktoś pewnie ściągnął paliwo i dolał wody - ma brzmieć jeden z powtarzanych dowcipów.
Owoce braku jasności
Wobec braku oficjalnego oświadczenia i wytycznych władz, część obywateli ma oddawać się spekulacjom. - Pojawiły się plotki, że rakieta zawiodła nie z powodu problemów technicznych, ale z powodu sabotażu kadr partyjnych wrogo nastawionych do Kim Dzong Una i nowego systemu - twierdzi informator "Daily NK" z Phenianu. Ma trwać partyjne dochodzenie, którego celem jest ustalenie, czy rzeczywiście doszło do zdrady, której celem było zdyskredytowanie nowego rozdania na szczytach władzy.
W związku z tym wielu członków partii spodziewa się nieuniknionych czystek. Jak uczy historia systemów totalitarnych, są one niemal nieuniknione podczas zmian na szczytach. Wobec groźby rozpętania czystek członkowie partii mają być bardzo niespokojni, co przy braku oficjalnych wytycznych określających, co można mówić o fiasku rakiety, powoduje powstawanie masy plotek, które szybko rozprzestrzeniają się po stolicy.
- Krążą twierdzenia, że to "rewolta ważnych członków partii" i że po zakończeniu święta związanego z setną rocznicą urodzin Kim Ir Sena rozpoczną się masowe czystki - twierdzi informator "Daily NK" z północy. Jeśli w plotkach jest ziarno prawdy, to nadal pozostaje pytanie, czy czystki będą miały umocnić władzę młodego Kima, czy też będą niezbędne, aby ją zachować wobec rewolty członków partii niezadowolonych z "dynastycznego" systemu.
Źródło: Daily NK