|

"Żelazne serce" Yandeksu okazało się słabą stroną Rosji. Wojna odsłania czuły punkt cyfrowych gigantów

Centra danych stały się celami wojskowymi - a tego nie przewidywano
Centra danych stały się celami wojskowymi - a tego nie przewidywano
Źródło zdj. gł.: Reuters
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W ciągu czterech dni ukraińskie drony trafiły trzy z pięciu głównych centrów danych Yandeksu w Rosji. Po Kijowie i Zatoce Perskiej było to kolejne uderzenie w serwerownie. Podczas ataków z powietrza centra danych okazują się słabym punktem technologicznych gigantów. Nie da się ich ani ewakuować, ani szybko zastąpić. A pracują też często dla wojska.Artykuł dostępny w subskrypcji

7 października o godzinie 23.48 czasu moskiewskiego w obwodzie riazańskim ogłoszono alarm dronowy. A następnego dnia rano na Telegramie krążyły nagrania kłębów dymu unoszących się nad zakładami obrabiarek Sasta w Sasowie.

Siedziba Yandeksu w Moskwie
Siedziba Yandeksu w Moskwie
Źródło zdjęcia: Anastasia Barashkova/Reuters/Forum

Sasowo jest jedną z pięciu głównych serwerowni Yandeksu - obok Włodzimierza, Kaługi, Iwantiejewki i Mytiszczi. W Sasowie stoją dziesiątki tysięcy serwerów i dwa z trzech superkomputerów, na których Yandex trenuje modele sztucznej inteligencji. Nazwano je na cześć radzieckich matematyków: Aleksandra Lapunowa - pioniera radzieckiej cybernetyki i Aleksieja Czerwonenkisa - współtwórcy teoretycznych podstaw uczenia maszynowego. "Czerwonenkis" w 2021 roku był 19. na liście najszybszych komputerów świata. Jak podaje serwis Meduza, z czasem wypadł poza pierwszą setkę, bo sankcje utrudniły jego modernizację.

Yandex potwierdził pożar z 8 października i wstrzymał pracę obiektu. "Na razie nie możemy potwierdzić, czy sprzęt w Sasowie da się odtworzyć" - przyznała firma w oświadczeniu dla Reutersa.

Następnego ranka ukraińskie drony doleciały do Kaługi, gdzie Yandex ma największą serwerownię: ponad 3800 szaf i 63 megawaty mocy. "Kilka modułów centrum danych zostało całkowicie wyłączonych z działania" - podała spółka. W komunikacie z 9 października nazwała centra danych swoim "żelaznym sercem".

11 października Yandex poinformował o trzecim trafieniu Ukraińców: stanął kompleks we Włodzimierzu. Tam pracuje "Gałuszkin", ostatni z trzech superkomputerów firmy - nazwany na cześć Aleksandra Gałuszkina, badacza teorii sieci neuronowych.

W nocy z 13 na 14 października drony doleciały też nad Wołgę: Sbierbank potwierdził uderzenie w swoją budowaną w Bałakowie serwerownię, która ma być największą w Rosji.

"Zawsze odpowiadamy tym samym" - stwierdził Wołodymyr Zełenski, zapytany przez "Kyiv Independent" o atak w Sasowie. I przypomniał, że Rosjanie wciąż niszczą ukraińskie centra danych.

Do znanych już problemów, jakie centra danych powodują - ogromne koszty, zapotrzebowanie na prąd i wodę - wojna dodała bowiem kolejny. Ten wydaje się najtrudniejszy do rozwiązania.

Pozostało 83% artykułu
Czytaj także: