W sobotnim nalocie, podczas którego siły amerykańskie aresztowały prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i przetransportowały go do Nowego Jorku, zginąć miała duża część jego zespołu ochrony. Łącznie w uderzeniu USA zginąć miało w Wenezueli co najmniej 40 osób, wśród nich żołnierze i cywile - podawał w nocy z soboty na niedzielę dziennik "New York Times", powołując się na niewymienionego z nazwiska wysokiego rangą urzędnika wenezuelskiego.
Kubańczycy zabici w Wenezueli
W nocy z niedzieli na poniedziałek biuro prezydenta Kuby Miguela Diaza-Canela poinformowało, że w ataku USA na Wenezuelę zginęło 32 kubańskich obywateli. Kubańczycy wykonywali tam misję w imieniu swoich sił zbrojnych i ministerstwa spraw wewnętrznych na prośbę Wenezueli.
"Wierni swoim obowiązkom w zakresie bezpieczeństwa i obrony nasi rodacy wypełnili swój obowiązek z godnością i bohaterstwem, a po zaciekłym oporze padli ofiarą bezpośrednich walk z napastnikami lub w wyniku bombardowań" - głosi oświadczenie opublikowane m.in. w mediach społecznościowych.
Po tych wydarzeniach ogłoszono na Kubie dwa dni żałoby. Kubańskie władze nazwały amerykańskie ataki "przestępczym aktem agresji i terroryzmu państwowego".
Kuba i Wenezuela
Rząd Kuby ma głębokie, długotrwałe powiązania z Wenezuelą, a oświadczenie to jest publicznym przyznaniem się do tego, że kubańscy agenci są obecni w tym kraju - pisze "New York Times".
Od lat Kuba wysyła tysiące swoich pracowników do Wenezueli w zamian za ropę naftową. Wielu z nich to nauczyciele i lekarze, ale są wśród nich również agenci wywiadu i ochroniarze. W grudniu "New York Times" donosił, że w obliczu rosnącej presji militarnej ze strony USA prezydent Maduro rozszerzył rolę kubańskich ochroniarzy w swojej ochronie osobistej i umieścił w armii wenezuelskiej więcej kubańskich agentów kontrwywiadu. Chodziło o to, żeby uchronić się przed zamachem stanu.
Autorka/Autor: mart//mm
Źródło: CNBC, New York Times, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Yandry_kw/Shutterstock