Leżał w piasku 70 lat. Odkrycie na pustyni

 
Wrak P-40 odnaleziony przez Jakuba Perkę
Źródło zdj. gł.: BNPS
Polak pracujący na zlecenie koncernu naftowego dokonał na egipskiej pustyni niezwykłego odkrycia. Z dala od ludzkich siedzib znalazł relikt II Wojny Światowej, rozbity myśliwiec P-40. Maszyna jest świetnie zachowana i relatywnie mało uszkodzona. Ponieważ w momencie zaginięcia nad pustynią samolot należał do RAF, pojawiły się już plany sprowadzenia go do muzeum w Wielkiej Brytanii.

P-40 pilotowany przez brytyjskiego pilota zaginął nad pustynią w 1942 roku, niedługo przed wielką bitwą pod El-Alamejn. Jak twierdzą brytyjskie media, maszyna należała do 260. dywizjonu RAF i była pilotowana przez 24-letniego Dennisa Coppinga. Tożsamość pilota nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona.

WIĘCEJ ZDJĘĆ ZNALEZISKA NA KONTAKCIE 24

Ostatni lot

Instrumenty w kokpicie są bardzo dobrze zachowane (Fot
Instrumenty w kokpicie są bardzo dobrze zachowane (Fot

Myśliwiec podczas służby w trudnych warunkach na pustyni doznał awarii. Główne podwozie nie chciało się schować. Po nieudanych próbach usunięcia usterki na lotnisku przyfrontowym zapadła decyzja o przelocie na lepiej wyposażone lotnisko na tyłach, gdzie była większa szansa na udaną naprawę.

28 czerwca 1942 pilot wraz z kolegą lecącym na innym uszkodzonym P-40 wzniósł się do lotu, który okazał się być jego ostatnim. W pewnym momencie stracił orientację nad bezkresną pustynią i obrał zły kurs. Jego kolega miał próbować dać mu znać, że leci w złym kierunku, ale bezskutecznie. Ostatni raz widziano P-40 Coppinga lecącego w głąb pustyni. Do niedawna jego dalszy los pozostał nieznany.

Stan odnalezionego na pustyni wraku wskazuje, iż Brytyjczyk leciał do momentu wyczerpania paliwa i podjął próbę awaryjnego lądowania na skalistej pustyni. Wybrany przez pilota teren był jedynie pozornie płaski i uszkodzone podwozie złożyło się po zetknięciu z nierównościami, a samolot zarył w piasek i skały.

Tabliczka znamionowa zamontowana przez fabrykę Curtissa (Fot
Tabliczka znamionowa zamontowana przez fabrykę Curtissa (Fot

Powolna śmierć

Na swoje nieszczęście pilot przeżył twarde lądowanie. Świadczy o tym między innymi znaleziony niedaleko od wraku spadochron i brak szczątków ludzkich w kokpicie. Niestety pilot miał bardzo ograniczone zapasy wody i żywności, nie miał żadnej możliwości wezwania pomocy i nikt nie wiedział gdzie dokładnie się znajduje. Został więc skazany na powolną śmierć z wyczerpania na pustyni. Jego szczątki nie zostały znalezione. Być może po kilku dniach oczekiwania zdesperowany spróbował sam poszukać ludzkich siedzib i przepadł na bezkresnej pustyni lub jego szczątki spoczywają gdzieś w pobliżu wraku przysypane piaskiem.

Jego maszyna natomiast świetnie przetrwała próbę czasu. Suche powietrze pustyni zakonserwowało wrak, który jest w wyjątkowo dobrym stanie. Niektóre części, jak na przykład amunicja do karabinów maszynowych Browing kal. 12,5 mm, wygląda na nową. Niesiony wiatrem piasek zdarł z wielu elementów samolotu farbę i odsłonił aluminium, które wygląda jak wypolerowane. Zniszczeniu uległy jedynie np. lotki i stery, które były przykryte płótnem. Śmigło i jego kołpak odpadły w wyniku uderzenia o ziemię 70 lat temu.

Karabiny maszynowe zostały wymontowane przez wojsko (Fot
Karabiny maszynowe zostały wymontowane przez wojsko (Fot

Ze względów bezpieczeństwa egipskie wojsko wymontowało karabiny i amunicję. Reszta wraku stała się obiektem zainteresowania Brytyjczyków, którzy rozpoczęli starania nad ściągnięciem go z pustyni i przetransportowaniem do Wielkiej Brytanii. Na miejsce katastrofy ma się udać attache wojskowy z brytyjskiej ambasady w Kairze.

WIĘCEJ ZDJĘĆ ZNALEZISKA NA KONTAKCIE 24

Tragiczne historie

To nie jedyny taki przypadek znalezienia sprzętu z II Wojny Światowej na pustyni Afryki Północnej. W latach 1940-43 toczyły się tam intensywne walki. Wojska państw osi i aliantów ścierały się głównie w pasie przybrzeżnym, ale czasem zapędzały się też w głąb pustyni. Do dzisiaj na Saharze można znaleźć wraki pojazdów i baz sił specjalnych obu stron.

Wrak "Lady Be Good" znaleziony na libijskiej pustyni (Fot
Wrak "Lady Be Good" znaleziony na libijskiej pustyni (Fot

Najgłębiej na pustyni leżą wraki samolotów, których pilotom łatwo było stracić orientację nad bezkresnym morzem piasku i skał. Bardzo znanym przypadkiem odkrycia świetnie zakonserwowanej maszyny z II Wojny Światowej była historia amerykańskiego bombowca B-24 "Lady Be Good". Maszyna zaginęła nad libijską pustynią podczas powrotu z misji bombowej nad Włochami w 1943 roku.

Załoga była przekonana że leci nad Morzem Śródziemnym i skoczyła ze spadochronami. Jeden z lotników w pewnym sensie miał szczęście, bowiem nie otworzył mu się spadochron i zginął na miejscu. Pozostała ósemka wylądowała ku swemu zaskoczeniu na pustyni z jedną manierką wody do podziału. Przez kolejne osiem dni wytrwale maszerowali z nadzieją na dotarcie do lotniska, które ich zdaniem było niedaleko. Na ich nieszczęście byli kilkaset kilometrów od owej bazy i po przejściu 160-200 kilometrów kolejno zmarli z wyczerpania.

Załoga "Lady Be Good" przed swoim pierwszym i ostatnim lotem bojowym (Fot
Załoga "Lady Be Good" przed swoim pierwszym i ostatnim lotem bojowym (Fot

W 1958 roku przypadkiem odnaleziono wrak ich samolotu, który sam dość łagodnie wylądował na pustyni. Poza uszkodzeniami odniesionymi przy zetknięciu z gruntem był świetnie zakonserwowany. Dwa lata później udało się odnaleźć ciała niemal wszystkich lotników. Przy jednym z nich znaleziono dziennik, który rzucił światło na ich agonię.

Źródło: tvn24.pl

Czytaj także: