Informację przekazała Prokuratura Regionalna w Rzeszowie. "Prokurator nałożył na świadka karę pieniężną w wysokości trzech tysięcy złotych w związku z kilkukrotnym niestawiennictwem na wezwanie organu prowadzącego bez należytego usprawiedliwienia" - czytamy w komunikacie prokuratury.
Była premier miała się stawić na przesłuchanie w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym kampanii medialnej "Sprawiedliwe Sądy" Polskiej Fundacji Narodowej.
Jak poinformowała w czwartek rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie prokurator Dorota Sokołowska-Mach, terminy przesłuchania Beaty Szydło jako świadka wyznaczane były kilkukrotnie w okresie od maja do lipca.
- Ponadto prokurator prowadzący śledztwo uwzględnił przy wyznaczaniu kolejnych terminów brak zaplanowanych posiedzeń Parlamentu Europejskiego, zarówno plenarnych, jak i prac komisji według terminarza PE, z uwagi na fakt, że świadek jest deputowaną do PE – podkreśliła Sokołowska-Mach.
Dodała, że nałożona kara finansowa jest w maksymalnej wysokości przewidzianej przez Kodeks postępowania karnego.
Zgodnie z artykułem 285, na świadka, biegłego, tłumacza lub specjalistę, który bez należytego usprawiedliwienia nie stawił się na wezwanie organu prowadzącego postępowanie albo bez zezwolenia tego organu wydalił się z miejsca czynności przed jej zakończeniem, można nałożyć karę pieniężną w wysokości do trzech tysięcy złotych.
Postanowienie jest nieprawomocne. Jak podała prokuratura, Beata Szydło może złożyć zażalenie.
"Jest tu pewna różnica zdań"
Podczas popołudniowej konferencji prasowej Beata Szydło, zapytana dlaczego unika prokuratury, odpowiedziała, że to nie ona unika prokuratury, "tylko pan prokurator interpretuje przepisy prawa nieco odmiennie niż na przykład prokuratura w Warszawie", gdzie początkowo toczyło się śledztwo w tej sprawie.
- Ja odpowiadałam na wszystkie wezwania pana prokuratora, były moje uzasadnienia, dlaczego proszę o możliwość zwolnienia z tajemnicy, pan prokurator ustawicznie tego odmawiał - mówiła Szydło. - A więc jest tu pewna różnica zdań - dodała.
Była premier zapowiedziała odwołanie się od decyzji prokuratora. - Zobaczymy, jak rozstrzygnie to sąd, ale nie chciałabym w tej kwestii więcej zabierać głosu, by nie budzić niepotrzebnych emocji w prokuraturze w Rzeszowie - powiedziała.
Beata Szydło i kampania "Sprawiedliwe Sądy"
Szydło ma zostać przesłuchana w śledztwie dotyczącym podejrzenia nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu Polskiej Fundacji Narodowej w 2017 roku. Postępowanie koncentruje się na mechanizmie sfinansowania kampanii "Sprawiedliwe Sądy", co według prokuratury mogło wyrządzić fundacji utworzonej przez 17 spółek Skarbu Państwa szkodę majątkową szacowaną na co najmniej 8,4 miliona złotych.
W lipcu zarzuty w sprawie usłyszeli były członek zarządu Polskiej Fundacji Narodowej Maciej Świrski i jej były prezes Cezary Jurkiewicz. Są podejrzani o sfinansowanie kampanii "Sprawiedliwe Sądy", a także nielegalne finansowanie partii politycznych: PiS i Solidarnej Polski. Nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów.
Polska Fundacja Narodowa została utworzona w 2016 r. na mocy przepisów ustawy przyjętej za rządów premier Beaty Szydło. Zgodnie z zapisami statutowymi jej głównym celem miało być promowanie wizerunku Rzeczypospolitej Polskiej za granicą, ochrona jej dobrego imienia oraz wspieranie polskiej gospodarki.
Fundację założyło 17 państwowych podmiotów gospodarczych: Enea, Energa, PGE, Grupa Azoty, Lotos, Tauron, Orlen, PGNiG, PZU, PKO BP, GPW, KGHM, Totalizator Sportowy, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, Polskie Koleje Państwowe, Polski Holding Nieruchomości oraz Polska Grupa Zbrojeniowa.
Finansujące ją spółki Skarbu Państwa zobowiązały się do wnoszenia corocznych wkładów finansowych przez okres 10 lat. Łączna kwota zadeklarowanego wsparcia miała wynieść 45,5 miliona złotych.
Śledztwo dotyczące podejrzenia nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu Polskiej Fundacji Narodowej w 2017 roku wszczęła w drugiej połowie czerwca 2024 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie, a następnie przejęła je Prokuratura Regionalna w Rzeszowie, która bada także inne wątki działalności fundacji, w tym zakup i sprzedaż jachtu I Love Poland za 900 tysięcy euro w 2018 roku.
Do rzeszowskiego śledztwa dołączono też materiały z wcześniejszego postępowania prowadzonego w Warszawie. Dotyczy ono przekroczenia uprawnień przez ówczesną prezes Rady Ministrów poprzez zlecenie Polskiej Fundacji Narodowej realizacji programu "Sprawiedliwość", w ramach którego realizowany był projekt "Sądy", dotyczący zmian w wymiarze sprawiedliwości.
Sprawa została ujęta w tak zwanym raporcie Bodnara - dokumencie Prokuratury Krajowej analizującym postępowania z lat 2016-2023, które budziły szczególne zainteresowanie opinii publicznej.
Czytaj też: Maciej Świrski i Cezary J. przesłuchiwani. Jeszcze dziś komunikat prokuratury
Organizowana przez Polską Fundację Narodową w 2017 roku kampania "Sprawiedliwe Sądy" wywołała liczne kontrowersje publiczne i protesty ówczesnej opozycji, która zarzucała fundacji finansowanie propagandy partyjnej z pieniędzy publicznych. Akcja obejmowała dystrybucję billboardów w polskich miastach z hasłami uderzającymi w sędziów (między innymi określającymi ich jako "nadzwyczajna kasta") oraz uruchomienie specjalnych stron internetowych prezentujących rządowe założenia reformy wymiaru sprawiedliwości.
Działalność finansowa Polskiej Fundacji Narodowej była przedmiotem zainteresowania Najwyższej Izby Kontroli. Kontrolerzy NIK wielokrotnie wytykali brak nadzoru właścicielskiego spółek założycielskich nad wydatkami fundacji. Władze fundacji konsekwentnie odmawiały poddania się weryfikacji przez Najwyższą Izbę Kontroli, argumentując, że fundacja nie dysponuje środkami publicznymi. W odpowiedzi Najwyższa Izba Kontroli złożyła do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa utrudniania kontroli państwowej.