Szaleńcy w wojsku

Szaleńcy w wojsku
Szaleńcy w wojsku
Poniedziałek, 04.02Ponad 60 proc. młodych żołnierzy nigdy nie powinno się znaleźć w wojsku - uważa oficer z jednej z polskich jednostek na co dzień szkolący poborowych. Dotarli do niego reporterzy "Prosto z Polski" i zapytali dlaczego tak się dzieje.

- Targnięcie się na własne życie, wieszanie się, rzucanie z okien, uszkadzanie siebie bądź innych kolegów - wylicza dramatyczne wojskowe sytuacje oficer, do którego dotarli reporterzy "Prosto z Polski". - A wszystko dlatego, że Wojskowe Komendy Uzupełnień bardzo niedokładnie sprawdzają przydatność do służby wojskowej. Selekcja komisji nie jest skuteczna - tłumaczy oficer.

Wojsko boi się złej sławyW efekcie kategorie "A" często otrzymują ludzie z problemami lub wręcz chorobami psychicznymi, ale wojsko stara się tuszować błędy komisji.

- Schody zaczynają się, kiedy agresja i te problemy psychiczne pojawiają się w czasie służby. Ale zła sława nie jest dobra dla wojska więc jednostki próbują załatwiać to wewnątrz - objaśnia wojskowy, podkreślając, że taka sytuacja antagonizuje stosunki w wojsku. - Jeśli do stresu związanego z pobytem w zamkniętej jednostce dołożymy problemy z psychiką, na niekontrolowane napady szału nie trzeba długo czekać - tłumaczy.

Szał, amok... i brońWedług oficera wybuchu szału można spodziewać się w każdej chwili.

- Wybuchają nie wiadomo kiedy. Taki szał może przybierać różne postacie, poprzez krzyk, poprzez wywołaną sztucznie bójkę. Taka osoba jest w pewnego rodzaju amoku - relacjonuje wysoki rangą oficer.

Sytuację komplikuje fakt, że każdy żołnierz musi być przeszkolony na strzelnicy i wie, jak obsługiwać broń.

- Broń otrzymuje już w drugim lub trzecim dniu po wcieleniu. Tutaj nie chcę prorokować, ale jeśli ktoś jest niespełna rozumu lub ma problemy psychiczne może tę broń skierować w inne miejsce niż pole tarczowe. I tutaj może być dramat - uczula rozmówca "Prosto z Polski".

Wystarczy dokładniejsza selekcjaTego zagrożenia można uniknąć. Według oficera, do którego dotarli reporterzy magazynu, wystarczy ściślejsza kontrola każdego poborowego, podobna do tej, jaka potrzebna jest przy wydaniu zezwolenia na broń.

- Takich oświadczeń, badania środowiska i innych tego typu jest naprawdę bardzo dużo. Dlaczego podobne badania nie są robione żołnierzom? - pyta. - Powinny takie być, bo teraz dowódca, który bierze odpowiedzialność za swoich ludzi musi się nieustannie niepokoić: co ten żołnierz ma w głowie i co może zrobić?

Czytaj także: