Musiał spłacić kredyt po śmierci

Dręczeni podczas żałoby
Dręczeni podczas żałoby
Źródło: TVN24

Środa, 16 lipca Jak bank może żądać spłaty kredytu od zmarłego? A jednak to możliwe. Dominet Bank przez kilka tygodni wysyłał upomnienia Kamilowi Milewskiemu, który zginął w wypadku samochodowym.

- Bank nadal ściąga ubezpieczenie na życie i ubezpieczenie NW. Zadłużenie Kamila nadal rośnie. - mówi z oburzeniem ojciec Kamila Milewskiego.

Olga Krzeska z Bominet Banku przyznała, że placówka rzeczywiście wysyłała zmarłemu dokumenty. - Zawinił nasz pracownik - powiedziała. Przeprosiła też rodzinę Kamila.

To jeszcze nie wszystko

Upomnienia o spłatę kredytu to nie jedyne zmartwienie państwa Milewskich. Kredyt zaciągnięty przez ich syna państwa był ubezpieczony przez firmę Ergo Hestia. Ubezpieczyciel nie chciał jednak spłacić zadłużenia, bo - jak twierdził - Kamil powodując wypadek popełnił przestępstwo.

- Tymczasem z dokumentów prokuratury wynika coś innego! - oburza się Milewski. - W postępowaniu Kamila nie doszukano się znamion czynu zabronionego - dodaje.

Rodzice tragicznie zmarłego 23-latka nie rozumieją, dlaczego urzędy nie chcą zostawić ich w spokoju. - To jest po prostu dręczenie - uważają.

Wojciech Wężyk z Ergo Hestia zapewnia, że ubezpieczyciel spłaci kredyt, gdy tylko otrzyma odwołanie z Dominet Banku.

Po interwencji TVN24 sprawę, której nie można było wyjaśnić od trzech miesięcy, wyjaśniono w jeden dzień. Ale urzędowe błędy kosztowały rodziców mnóstwo nerwów i czasu. I jak się okazało - całkiem niepotrzebnie.

Czytaj także: