Francja była w opałach, ale się wybroniła

Spore męczarnie reprezentacji Francji w pierwszym meczu na mundialu w Rosji. Uznawany za jednego z największych faworytów zespół w pierwszym meczu grupy C pokonał w Kazaniu Australię 2:1. Zwycięstwo zapewnił sobie jednak dopiero w końcówce.
13:57

Tolisso zafaul

13:57

Bekich za faul

13:56

Leckie za faul

13:53

Koniec spotkania

13:39

Francja znów na prowadzeniu. Przypadkowy gol Pogby, który obijając piłkę od obrońcy przelobował bramkarza.

13:19

Kolejny karny, tym razem dla Australii. Jedinak pewnie pokonuje Llorisa.

13:15

Griezmann wykorzystuje karnego i Francja obejmuje prowadzenie.

12:11

Początek meczu

Francja jest mistrzem świata sprzed 20 lat, a na ostatnim mundialu w Brazylii odpadła w ćwierćfinale. Na rosyjskich boiskach oczekiwania wobec niej są większe. Formą imponuje, co potwierdziły rezultaty niedawnych sparingów. Według CIES Football Observatory, fundacji utworzonej przez FIFA, Francuzi mają najdroższy zespół na tegorocznym mundialu, a jego wartość szacuje się na 1,41 miliarda euro.

W październiku 2013 roku, w meczu towarzyskim, Trójkolorowi rozgromili Australię 6:0, wszystkie gole strzelając do 51. minuty. Każdy inny wynik niż zwycięstwo ekipy Didiera Deschampsa byłby olbrzymią niespodzianką.

Przetrwali nawałnicę

Od początku nic się na nią nie zanosiło. W pierwszych sześciu minutach bramkarz Kangurów Mathew Ryan był zatrudniany trzy razy. Próbowali Kylian Mbappe, Paul Pogba i Antoine Griezmann. Sporo pracy w defensywie miał Mark Milligan. Australijczycy przetrwali jednak nawałnicę. Mało tego, do końca tej części to oni mieli dogodniejsze sytuacje. Najlepszą Trent Sainsbury, którego strzał instynktownie obronił Hugo Lloris.

Jeszcze więcej emocji było po przerwie. W 54. minucie doskonałym podaniem został obsłużony Griezmann, ale obrońca powstrzymał go w ostatniej chwili wślizgiem i wybił piłkę. Francuz upadł, ale urugwajski sędzia Andres Cunha pokazał, że nie ma karnego. Kilka chwil później jednak dostał sygnał "z wozu" i w ten sposób doszło do pierwszego w historii mundialu VAR-u.

Arbiter dokładnie obejrzał kilka powtórek i zdecydował - "jedenastka" dla Francji. Ryan nawet nie drgnął przy pewnym strzale Griezmanna. 1:0! Wydawało się, że wicemistrzowie Europy pójdą za ciosem, bo chwilę po wznowieniu kolejną dynamiczną szarżę przeprowadził Mbappe. Podcinka strzelca gola była jednak bardzo niecelna.

Drużyna z Antypodów nie złożyła broni, pokazała, że walkę ma we krwi. I w 60. minucie została wynagrodzona. Po dośrodkowaniu Aarona Mooya z rzutu wolnego, piłka trafiła w rękę Samuela Umtitiego i sędzia nie miał wątpliwości - wskazał na "wapno". Pewnym strzelcem gola okazał się Mile Jedinak.

Gol z niczego

Zaczęło pachnieć niespodzianką. Pachniało nią tylko lub aż 20 minut. Nie pozwolił na nią Pogba, który próbował lobować Ryana, a piłka po nodze australijskiego stopera odbiła się od poprzeczki i spadła tuż za linię bramkową.

W końcówce bliżej trzeciego trafienia byli faworyci. Nie strzelili, ale też nie dali wydrzeć już sobie zwycięstwa.

Autor: lukl/TG / Źródło: sport.tvn24.pl

Czytaj także: