Miarka najwyraźniej się przebrała. Po ostatnim zamieszaniu z gazowym memorandum, premier podziękował za współpracę ministrowi skarbu Mikołajowi Budzanowskiemu. Minister, który nadzoruje gazowe spółki, nie wiedział o memorandum, a w konsekwencji nie wiedział też tego premier. Takie sytuacje zdarzać się nie mogą. Stąd dymisja i stąd też sugestia premiera, by powołać Ministerstwo Energetyki albo chociaż pełnomocnika rządu odpowiedzialnego za ten obszar. Czy ten pomysł ma rację bytu - o tym Piotr Świerczek.